Garou wspomina pierwszy pobyt w Polsce. "To było coś więcej niż zaskoczenie"

Garou
Garou: “Polska to miłość od pierwszego wejrzenia” 
Źródło wideo: Dzień Dobry TVN
Źródło zdj. gł.: Dzień Dobry TVN
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Garou od ponad dwóch dekad pozostaje jednym z najbardziej rozpoznawalnych francuskojęzycznych wokalistów, a polska publiczność od lat zajmuje szczególne miejsce w jego sercu. Jak wspomina swój pierwszy przyjazd do naszego kraju? Artysta powiedział także o spotkaniu z Céline Dion, życiu z dala od wielkich miast, własnoręcznie produkowanym syropie klonowym oraz relacji z 25-letnią córką.

Garou o Polsce. Tak wspomina pierwsze wizyty w naszym kraju

Garou regularnie odwiedza Polskę od 2003 roku i, jak sam przyznał, za każdym razem wraca do naszego kraju z dużą przyjemnością.

- Już w młodości spotykałem wielu ludzi polskiego pochodzenia. Zawsze uważałem, że Polacy są ludźmi gościnnymi, pełnymi szacunku dla innych, a czasem mają w sobie także pewną tajemniczą głębię i właśnie to wszystko bardzo szanuję - powiedział Garou. - To jest niesamowite, kiedy pojawia się miłość od pierwszego wejrzenia, a później okazuje się, że jest ona odwzajemniona. A ponieważ Polska była pierwszym, nie francuskojęzycznym krajem, do którego przyjechałem na początku kariery, była to dla mnie miłość od pierwszego wejrzenia - dodał.

To właśnie w Polsce po raz pierwszy naprawdę zobaczył skalę zainteresowania swoją muzyką, gdy podczas Sopot Festival publiczność śpiewała jego piosenkę.

- To było coś więcej niż zaskoczenie. To było coś dla mnie wręcz nieosiągalnego. Nie wierzyłem wtedy, że to w ogóle możliwe. I zrozumiałem, że to prawda, dopiero kiedy po raz pierwszy przyjechałem na Sopot Festival. Tam zobaczyłem Polaków śpiewających fonetycznie moją piosenkę i to mnie poruszyło do głębi. Takie pierwsze wielkie wspomnienia zachowuje się już na zawsze - skwitował.

Garou o "Notre-Dame de Paris" i spotkaniu z Céline Dion

Przełomem w karierze Garou była rola Quasimoda w musicalu "Notre-Dame de Paris". Produkcja otworzyła przed nim drzwi do międzynarodowej kariery i pozwoliła mu rozpocząć zupełnie nowe życie.

- Na początku myślałem, że wybrano mnie ze względu na mój wygląd. Byłem bardzo brzydki. Zresztą z czasem robię się coraz brzydszy. Nigdy nie myślałem, że spektakl odniesie aż tak międzynarodowe sukcesy. Mogłem też wtedy po raz pierwszy przekroczyć ocean, zobaczyć Francję, podróżować i sprawdzić, czy to czasem nie sen - przyznał Garou.

Jeden z jego spektakli przyszła zobaczyć sama Céline Dion, która już wtedy była bardzo znana.

- Podeszła do mnie i powiedziała: "kiedy usłyszałam twój głos, całkowicie mnie poruszył". Zupełnie się tego nie spodziewałem. (...) A później pojawił się pomysł naszego legendarnego już duetu. Céline zrobiła wtedy przerwę w karierze. Czekała na narodziny swojego pierwszego dziecka. Kiedy Renée, jej mąż, słuchał demówek do mojego pierwszego albumu, zadzwonił do mnie i powiedział: "Céline bez przerwy śpiewa w domu twoją piosenkę 'Sous le vent'" (...). To była pierwotnie piosenka solowa, a później zapytała mnie: "co sądzisz o tym, żebyśmy spróbowali wersji w duecie?". Nagraliśmy ją w studiu - powiedział artysta.

Garou - na jakim jest etapie kariery?

Wokalista, który przez lata nieustannie podróżował i występował, zdecydował się zwolnić tempo i zamieszkać bliżej natury. Ważną częścią jego codzienności stało się również wytwarzanie własnego syropu klonowego. Wyjaśnił, że nie chodzi o biznes, ale o sam proces pracy i satysfakcję z efektu.

- Mój ojciec, który bardzo wcześnie przeszedł na emeryturę i spędzał dużo czasu na łonie natury, mówił mi: "coś ci z życia umyka, jest coś, co ci ucieknie, później będziesz tego żałował". A ja odpowiadałem: "przecież żyję pełnią życia, to właśnie kocham". Ale kilka lat później poczułem potrzebę zwolnienia, ponieważ sukces przyszedł do mnie bardzo szybko i na ogromną skalę. I było mi z tym bardzo trudno, byłem zagubiony - zwierzył się Garou.

Muzyk ma bliską relację ze swoją córką, która także zajmuje się muzyką.

- Moja córka ciągle zmienia moje życie na lepsze. Cały czas się zmienia, wiele się od niej uczę. Dzisiaj ma 25 lat i obserwuję jej absolutnie wspaniały rozwój. Wciąż zadaje ważne pytania, tak jakby miała 12 lat, co jest cudowne. (...) Często też uwielbiamy robić wspólne roadtripy. Jedziemy drogą, słuchamy muzyki, puszczamy sobie nawzajem piosenki. Słuchamy tego, co akurat leci. Mamy silną więź - podsumował.

Zobacz także:

Autorka/Autor: Oskar Netkowski
Reporter: Mateusz Jarosławski