Social blues po wyjściu z przyjaciółmi. Psycholog: "Warto obserwować nie tylko spotkanie, ale jego koszt"

Social Blues. Dlaczego po spotkaniach z przyjaciółmi czujemy smutek?
Social Blues. Dlaczego po spotkaniach z przyjaciółmi czujemy smutek?
Źródło: Digital Vision
Coraz więcej osób doświadcza tzw. social blues, czyli chwilowego przygnębienia po spotkaniach z przyjaciółmi lub znajomymi. Choć same interakcje bywają przyjemne i angażujące, po ich zakończeniu pojawia się poczucie pustki, zmęczenia czy negatywne myśli. Dlaczego? W rozmowie z serwisem dziendobry.tvn.pl wyjaśnił to dr Mateusz Grzesiak, psycholog i wykładowca akademicki.

Dalsza część tekstu pod materiałem wideo.

DD_20220928_Przyjazn_REP
Czy przyjaźń może być zagrożeniem dla związku?
Źródło: Dzień Dobry TVN

Social blues. Skąd bierze się smutek po spotkaniu z przyjaciółmi?

"Smutek po spotkaniu z przyjaciółmi", określany czasem jako social blues, to zjawisko, które coraz częściej staje się tematem rozmów. Wiele osób doświadcza go po wydarzeniach towarzyskich, które teoretycznie miały przynieść radość i odprężenie. Zamiast tego, po powrocie do codzienności, przychodzi poczucie przygnębienia, lawina negatywnych myśli i emocjonalne zmęczenie. Skąd takie odczucia?

Specjaliści wskazują kilka możliwych przyczyn tego stanu. Jedną z nich jest przebodźcowanie - tzw. kac społeczny, który pojawia się po intensywnych interakcjach z wieloma osobami naraz. Inna teoria mówi o poczuciu osamotnienia w tłumie: mimo bycia wśród ludzi nie każdy doświadcza głębokiej więzi, co może wywoływać frustrację i melancholię. Nie bez znaczenia pozostają także mechanizmy porównań społecznych. Zazdrość, rywalizacja czy poczucie, że "inni radzą sobie lepiej", mogą nasilać negatywne emocje po spotkaniu. Nagły spadek energii może być po prostu spowodowany procesami zachodzącymi w naszym układzie nerwowym.

- Dobre spotkanie nie oznacza, że było neutralne dla układu nerwowego. Socjalizacja to intensywna aktywność emocjonalna i poznawcza: regulujemy ekspresję, reagujemy na innych, utrzymujemy uwagę, dostosowujemy się do dynamiki grupy. Po powrocie do domu układ nerwowy "opada" z podwyższonego pobudzenia do stanu bazowego. To zejście z intensywności bywa subiektywnie odczuwane jako smutek, pustka lub zmęczenie, mimo że samo spotkanie było przyjemne. Nie wiemy też, czy dana osoba chciała skończyć spotkanie i nie ma poczucia niedosytu - zauważył dr Mateusz Grzesiak.

Choć może wydawać się to dziwne, uczucie pustki często pojawia się także po spotkaniach, które były bardzo udane. Dlaczego?

- Bo im wyższy był poziom zaangażowania emocjonalnego, tym większy kontrast po jego zakończeniu. To zjawisko przypomina "emocjonalny afterglow", chwilowe poczucie wyczerpania po czymś dobrym, intensywnym i znaczącym. Nie jest to sygnał, że spotkanie było złe, lecz że było angażujące - tłumaczył wykładowca Akademii WSB.

Społeczna homeostaza – jak zachować zdrowy umiar?

To, co wiele osób określa mianem "bluesa po spotkaniu", ma swoje biologiczne i psychologiczne źródła. Można to wyjaśnić w prosty sposób. Po zakończonym spotkaniu biologicznie mamy do czynienia ze spadkiem neuroprzekaźników związanych z pobudzeniem i nagrodą, takich jak dopamina czy adrenalina.

Psychologicznie dochodzi element kontrastu: przejście z intensywnego kontaktu społecznego do ciszy i samotności. Mózg nie interpretuje tego jako "powrotu do normy", tylko jako stratę bodźców, co może być chwilowo odczuwane jako obniżenie nastroju.

Jak więc zachować równowagę, by po spotkaniach nie odczuwać dyskomfortu, a jednocześnie nie izolować się od ludzi?

- Społeczna homeostaza to metafora opisująca potrzebę równowagi między byciem z innymi a byciem samemu. Każdy człowiek ma indywidualny "optymalny poziom" stymulacji społecznej. Gdy go przekroczymy, nawet w przyjemny sposób, organizm będzie dążył do kompensacji. Emocje są jednym z mechanizmów sygnalizujących, że zasoby zostały chwilowo wyczerpane i potrzebna jest regeneracja - zaznaczył ekspert.

Chwilowe przygnębienie czy większy problem?

Obniżony nastrój po spotkaniach czy trudnym dniu jest naturalny i często przemija po kilku godzinach lub dniach. Kluczowe kryteria, które pomagają odróżnić zwykłą reakcję adaptacyjną od problemu wymagającego głębszej refleksji lub wsparcia specjalisty, to czas trwania, intensywność i kontekst odczuwanych emocji.

- Jeśli obniżony nastrój mija po kilku godzinach lub dniu, nie zaburza funkcjonowania i nie pojawia się w innych obszarach życia - jest to reakcja adaptacyjna. Jeśli jednak smutek utrzymuje się długo, narasta, towarzyszy mu poczucie bezsensu, izolacji lub lęku, warto przyjrzeć się temu głębiej – doradził psycholog. Jak dodał, warto obserwować nie tylko samo spotkanie, ale jego koszt: ile było w nim autentyczności, a ile dopasowywania się; ile mówienia o sobie, a ile słuchania; czy była przestrzeń na bycie sobą. Częste "opadanie" bywa bowiem sygnałem, że relacje są energetycznie obciążające, a nie regulujące.

Na to, jak reagujemy po spotkaniach towarzyskich, mają też wpływ temperament i osobowość.

- Osoby bardziej introwertyczne lub wysoko wrażliwe mogą szybciej zużywać zasoby w sytuacjach społecznych i silniej odczuwać potrzebę regeneracji. Ekstrawersja nie chroni przed "social bluesem", ale może go maskować. Kluczowe nie jest to, czy ktoś lubi ludzi, lecz jak jego układ nerwowy radzi sobie z intensywnością bodźców - podkreślił nasz rozmówca.

Co więcej, można mieć szerokie grono znajomych, a jednocześnie odczuwać emocjonalną samotność, zwłaszcza jeśli spotkania nie dają poczucia bycia naprawdę widzianym i rozumianym.

- Można mieć wielu znajomych i jednocześnie doświadczać samotności emocjonalnej. Jeśli spotkania nie dają poczucia bycia widzianym i rozumianym, po ich zakończeniu pojawia się pustka. U osób z lękiem społecznym dodatkowo działa napięcie związane z oceną siebie, które opada dopiero po powrocie do domu, często wraz z obniżeniem nastroju - stwierdził.

Social blues – jak sobie z nim radzić?

Czy chwilowy smutek po spotkaniach oznacza, że powinniśmy unikać kontaktu z przyjaciółmi? Absolutnie nie. Taki stan nie oznacza, że relacje są złe ani że ktoś "nie nadaje się do ludzi". Warto jednak uczyć się regulować intensywność kontaktów, wybierać relacje, które dodają energii, i pamiętać o czasie na powrót do siebie po byciu z innymi.

Chwilowy smutek po intensywnych spotkaniach można łagodzić prostymi strategiami regeneracyjnymi. Zamiast od razu wchodzić w kolejne obowiązki czy bodźce, warto dać sobie chwilę wytchnienia - krótki spacer, kilka minut ciszy, drzemka czy ograniczenie mediów społecznościowych mogą naprawdę pomóc.

- Ważne jest też dopasowanie formy spotkań do własnych zasobów: mniejsze grupy, krótszy czas, większa intymność zamiast nadmiaru interakcji – podsumował dr Mateusz Grzesiak.

Zobacz także:

Czytaj także: