To jeden z najczęstszych błędów rodziców. Dzieci płacą za niego wysoką cenę: "Może pojawiać się bunt"
Dalsza część tekstu pod wideo:
Dziecko dojrzewa z ambicjami dorosłych - to przepis na katastrofę?
Rodzice pragną dla swoich dzieci wszystkiego, co najlepsze. Są jednak sytuacje, gdy do głosu dochodzą ich niespełnione ambicje, marzenia i cele, które teraz chcą realizować, poprzez własne pociechy. Choć często robią to nieświadomie, konsekwencje mogą być opłakane.
Marcelina wychowywała się w domu, gdzie ojciec pracował, a mama zajmowała się dziećmi i domem.
- Moja mama zawsze kazała mi się uczyć perfekcyjnie, musiałam mieć same celujące oceny, inaczej dostawałam szlabany na ulubione gry i seriale. Zawsze powtarzała, że mam zostać lekarzem, bo ona z uwagi na dzieci porzuciła studia na 3. roku. Od tamtej pory obiecała sobie, że jej córki, bo mam też siostrę, muszą osiągnąć to, czego jej się nie udało. Oczywiście rozumiałam jej troskę, ale nigdy nie byłam materiałem na lekarza, wolałam zajęcia kreatywne, jednak na te nie starczyło mi czasu, bo wolne chwile poświęcałam na korepetycje z biologii i chemii już od gimnazjum. Ostatecznie nie skończyłam medycyny, zaczęłam pracować w marketingu, jednak przez długi czas miałam bardzo niskie poczucie wartości i myślałam o tym, jak zawiodłam rodzinę - opowiadała 26-latka.
Ambicje zamiast potrzeb dziecka
W rozmowie z redaktorką serwisu Dzień Dobry TVN Aleksandrą Matczuk psychoterapeutka Jessica Kmieć wyjaśniła, skąd bierze się u rodziców potrzeba "przeżywania życia na nowo" poprzez swoje dzieci?
- Myślę, że to bardzo ludzkie i zrozumiałe zjawisko. Wiele rodziców nosi w sobie niespełnione marzenia czy plany, które kiedyś były ważne, ale z różnych powodów nie zostały zrealizowane. Pojawienie się ich dziecka na świecie może nieświadomie uruchamiać nadzieję, że "jeszcze nie wszystko stracone", że być może to dziecko będzie mogło poczuć, czy doświadczyć tego, co było kiedyś niedostępne, nieosiągalne. Często stoi za tym potrzeba sensu, spełnienia, a czasem też potrzeba naprawienia własnej historii. To nie wynika ze złych intencji, raczej z tęsknoty i emocji, które wcześniej nie zostały zaopiekowane - tłumaczyła ekspertka.
Jak rozpoznać, że zachowanie rodzica nie jest jedynie chęcią rozwijania umiejętności dziecka, tylko może wiązać się właśnie z przenoszeniem dawnych planów i ambicji na pociechę? Psychoterapeutka zaznaczyła, że jednym z ważniejszych sygnałów jest to, czy rodzic umie zatrzymać się i dostrzec dziecko takim, jakim jest - z własnymi zainteresowaniami, temperamentem i potrzebami. Gdy wystąpi złość, rozczarowanie i presja - wówczas mamy do czynienia z sygnałem sugerującym, że w grę wchodzą cele opiekuna, nie pociechy.
- Warto też zwrócić uwagę na to, czy decyzje dotyczące zajęć i aktywności są podejmowane wspólnie, czy raczej jednostronnie. Pomocne może być zadanie sobie pytania np. "czy to jest bardziej o moim dziecku, czy jednak o mnie"? - radziła Jessica Kmieć w rozmowie z Aleksandrą Matczuk.
Ciche obciążenie, które niesie dziecko
Kosekwencje takich zachowań względem dziecka mogą być bardzo poważne.
- Dorastanie pod presją realizowania cudzych ambicji sprawia, że dziecko może stracić kontakt z samym sobą, z tym co lubi, i kim jest. Może czuć, że nie jest kochane bezwarunkowo. Często takie dzieci uczą się spełniać oczekiwania innych kosztem siebie, co w dorosłości może prowadzić do trudności w podejmowaniu decyzji, stawianiu granic czy odczuwaniu satysfakcji. Może również pojawiać się bunt, wycofanie albo napięcie w relacji z rodzicem. To wszystko pokazuje, jak ważna jest przestrzeń na autentyczność dziecka - wyjaśniała.
Jak rodzic może pracować nad swoimi zachowaniem, by nie przerzucać na dziecko własnych ambicji? Psychoterapeutka wskazuje, by łagodnie, ale szczerze, przyjrzeć się sobie i swoim emocjom.
- Warto zauważyć "co we mnie wciąż jest niespełnione? Za czym tęsknię? Czego mi zabrakło?". Już samo nazwanie tego często przynosi ulgę i większą świadomość. Kolejnym krokiem może być oddzielenie swojej historii od historii dziecka, zaakceptowanie i uznanie, że ma ono prawo do własnej drogi, nawet jeśli będzie ona zupełnie inna niż nasza i inna niż byśmy chcieli. Pomocna bywa także praca nad tym, by swoje potrzeby realizować we własnym życiu czasem w nowej formie, dostosowanej do obecnych możliwości. W niektórych przypadkach bardzo wspierająca okazuje się też rozmowa z psychologiem lub psychoterapeutą, która pomaga uporządkować te doświadczenia i nadać im nowe znaczenie - podsumowała Jessica Kmieć.
Zobacz także:
- Skala samobójstw w Polsce przytłacza. "Podstawa pierwszej pomocy emocjonalnej to jest zauważenie"
- Wsparcie rówieśnicze ratuje życie. Ruszył projekt "Punkt zwrotny"
- Kim jest asystent zdrowienia? "To jest taka praca marzenie"
Autorka/Autor: Aleksandra Matczuk
Źródło zdjęcia głównego: GettyImages/damircudic