To nadzieja dla chorych na padaczkę. "Teraz dla mnie świeci słońce 24 godziny na dobę"

Jak wyleczyć padaczkę lekooporną?
Kilka elektrod, wielka nadzieja chorych na padaczkę
Źródło wideo: Dzień Dobry TVN
Źródło zdj. gł.: Dzień Dobry TVN
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Padaczka lekooporna to choroba, która ma olbrzymi wpływ na codzienne funkcjonowanie dotkniętych nią osób. Można porównać ją do trzęsień ziemi, które dzieją się w mózgu. Na szczęście nowa metoda może całkowicie odmienić życie pacjentów. Na czym polega i jakie daje efekty? O tym w Dzień Dobry TVN mówili prof. Michał Kucewicz, lekarz i naukowiec oraz Joanna Włodarczyk, która przez lata zmagała się z lekooporną padaczką.

Jak leczyć padaczkę lekooporną?

Padaczkę porównuje się do trzęsień ziemi, które dzieją się gdzieś w mózgu.

- Naszą rolą jest, żeby je precyzyjnie zlokalizować. Dlatego właśnie ta nowa metoda jest, żeby wprowadzić sondy do mózgu, które mogą sprawdzić, skąd dokładnie pochodzą te trzęsienia ziemi, ogniska ich i w ten sposób móc prawidłowo zdiagnozować, a później usunąć te źródła - tłumaczył prof. Michał Kucewicz, który opracował metodę precyzyjnego lokalizowania źródła napadów padaczkowych.

Warto dodać, że ta metoda jest już znana od wielu lat, teraz została jednak ulepszona.

- Rozwinięcie tej metody polega na użyciu elektrod, które mają nie tylko standardowy markokontakty, ale właśnie mikrokontakty, które potrafią w bardzo precyzyjny sposób, z dokładnością do jednej komórki nerwowej, nagrywać takie aktywności i lokalizować. Przez to właśnie nie dokonywać wielkich lobotomii, gdzie się cały płat skroniowy usuwa i w ten sposób upośledza później pacjenta, tylko usuwać małe ogniska, które w żaden sposób albo w minimalny sposób, wpływają później na życie, funkcjonowanie - wyjaśniał specjalista.

Jak wygląda życie z padaczką lekooporną?

Joanna Włodarczyk przez lata zmagała się z lekooporną padaczką. Pierwszy atak miała w wieku 4 lat.

- Sztywniało mi całe ciało. Szczękościsk, upadałam, nie mogłam zapanować faktycznie nad tym ciałem. Na szczęście nie dochodziło do defekacji. To było dziwne, że w mojej głowie tak się działo - powiedziała. Po operacji ataki ustały, a życie zmieniło się o 180 stopni.

- To można porównać do nocy i dnia. Teraz dla mnie świeci słońce 24 godziny na dobę. Mam możliwości, których nie miałam do tej pory - podkreśliła nasza gościni.

Mimo że metoda jest bardzo skuteczna, to wciąż nie ma decyzji o tym, aby została objęta refundacją.

- Korzystne jest przeprowadzenie tej drogiej operacji niż leczenie długotrwałe tych pacjentów. Więcej pieniędzy tracimy. Teraz trzeba tę decyzję po prostu podjąć i to sfinansować - podsumował prof. Michał Kucewicz.

Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl

Zobacz także:

Autorka/Autor: Katarzyna Oleksik
Czytaj także: