Miała 15 lat, gdy motocykl przejechał jej po brzuchu. "Chciałam, żeby ucięli mi nogi, skoro się nie ruszają"

Wiktoria Cymer jeździ na wózku inwalidzkim. 23-latka przygotowuje się do zawodów crossfitowych
Wiktoria walczy o marzenia - napisy
Źródło: Dzień Dobry TVN
Wiktoria Cymer miała zaledwie 15 lat, kiedy wzięła udział w paradzie motocyklowej wraz ze swoim wujkiem. Wydarzenie, które miało być radosnym przeżyciem, w jednej chwili zamieniło się w dramat. Dziewczyna uległa poważnemu wypadkowi. Dziś, po ośmiu latach walki z konsekwencjami zdarzenia, bohaterka reportażu Dzień Dobry TVN wraca do tamtych chwil ze słowami, które wciąż ściskają za gardło: "Pamiętam, że zdążyłam powiedzieć mamie, że ją kocham i wtedy zaczęła mi już lecieć krew do płuc, zaczęłam się dusić". Mimo tragicznych przeżyć i niepełnosprawności 23-latka próbuje odbudować swoje życie na nowo - na siłowni i w modelingu, marząc o samodzielności.

15-letnia Wiktoria Cymer uległa wypadkowi podczas parady motocyklowej

Wiktoria Cymer w wieku 15 lat uległa poważnemu wypadkowi drogowemu. Wraz ze swoim wujkiem brała wówczas udział w paradzie motocyklowej, podczas której jedna z uczestniczka wydarzenia zahaczyła o ich pojazd, przewracając go na ziemię. Chwilę później inny motocyklista nieumyślnie przejechał Wiktorię po brzuchu, powodując liczne obrażenia kręgosłupa, rąk i narządów wewnętrznych.

- Mama zdążyła przyjechać na miejsce zdarzenia, jak jeszcze leżałam na asfalcie. Pamiętam, że zdążyłam jej powiedzieć, że ją kocham i wtedy zaczęła mi już lecieć krew do płuc, zaczęłam się dusić - wspomina po 8 latach poszkodowana.

- Z minuty na minutę, jak ja tam nad nią klęczałam, tak zaczęła strasznie charczeć... Dźwięk był przerażający - opowiada w materiale Dzień Dobry TVN mama Wiktorii, Agnieszka Cymer.

Po wypadku Wiktoria przeszła długą hospitalizację i rehabilitację. Jednak najtrudniejsze okazało się nie leczenie fizycznych ran, lecz pogodzenie się z nową rzeczywistością.

- Dotarło to do mnie dopiero 4 miesiące po wypadku, że faktycznie ten wózek ze mną zostanie. Wtedy zaczęła się tragedia mojego życia - docieranie świadomości, że to życie będzie wyglądać inaczej. Zaczęłam bić się strasznie po nogach. Miałam tak poodbijane swoje ręce, że rodzice nie mogli na to patrzeć. Nienawidziłam ich za to, że te nogi się nie ruszają. Chciałam, żeby mi je ucięli. Skoro nie działają, to żeby ich nie było - wyznaje 23-latka.

Wypadek zmienił sposób funkcjonowania całej rodziny Wiktorii. - Musiałam podjąć tę decyzję, żeby zrezygnować całkowicie z pracy na rzecz opieki nad Wiktorią - zaznacza mama dziewczyny.

Choć od tragicznego zdarzenia minęło wiele lat, codzienność Wiktorii wciąż jest pełna wyzwań. Jednym z największych jest brak możliwości swobodnego opuszczania miejsca zamieszkania.

- Mierzę się od 7 lat z odleżyną, która nie chce się wygoić. Przeszłam już przeszczep i ścinanie kości, ale niestety nie chce się goić i prawdopodobnie w tym roku będzie mnie czekała kolejna operacja, kolejny przeszczep. Kolejną sprawą jest też niedostosowane mieszkanie. Nie mogę z niego wyjść sama, bo mieszkamy na trzecim piętrze bez windy. Jestem trochę więźniem we własnym mieszkaniu - tłumaczy 23-latka.

Bohaterka reportażu Dzień Dobry TVN każdego dnia toczy walkę o swoje zdrowie i sprawność. Rehabilitacja jest jednak bardzo kosztowna. Jeżeli chcesz wesprzeć Wiktorię Cymer, zapoznaj się z zorganizowaną na jej rzecz zbiórką pieniędzy. Szczegóły znajdziesz TUTAJ.

Siłownia - terapia dla osób z niepełnosprwnością

Wiktoria Cymer znalazła zajęcie, które pozwala jej odzyskać wewnętrzną równowagę. Mowa o sporcie, a dokładniej o ćwiczeniach na siłowni. Treningi stały się dla niej nie tylko sposobem na poprawę kondycji, lecz przede wszystkim formą terapii.

- Siłownia jest dla mnie terapią, taką odskocznią od tego, co dzieje się tutaj, w domu. (...) Było mi ciężko iść pierwszy raz na tę siłownię, bo bałam się, że wszyscy będą się na mnie patrzeć i oceniać to, jak wyglądam, jak się poruszam. Ale nie ma czegoś takiego. Na siłowni jestem taka sama jak oni wszyscy - wyjaśnia 23-latka.

Dziewczyna zamierza wziąć udział w organizowanych za kilka miesięcy zawodach, do których przygotowuje się pod okiem profesjonalnego trenera personalnego.

- Aktualnie mamy cele: przygotowujemy się do zawodów crossfitowych, które się odbywają około czerwca. Tam startuje osoba niepełnosprawna z osobą pełnosprawną - tłumaczy Marcel Polewczak.

Trener uważa, że historia Wiktorii może skłonić inne osoby z niepełnosprawnościami do podjęcia aktywności.

- Dla wielu ludzi będzie inspiracją ze względu na to, że jak ludzie zobaczą ją w Internecie, mogą stwierdzić, że ona dała radę i poszła na siłownię, to ja też bym chciała lub chciał spróbować - zaznacza Polewczak.

Choć Wiktoria mierzy się z bólem, ograniczeniami i trudnościami, nie przestaje marzyć. Jej pragnienia są niezwykle poruszające.

- Największym marzeniem jest to, żeby kiedykolwiek jeszcze poczuć te nogi. Może nie chodzić, ale żeby wstać i postać sobie chociaż na tych nogach, bo szczerze mówiąc, nie pamiętam już, jak to jest patrzeć z innej perspektywy na wszystkich. (...) Żeby dom się udało kupić jakiś malutki, żeby zmienić perspektywę tego niedostoswanego mieszkania, żebym w końcu mogła żyć jak moi rówieśnicy, bo w wieku 23 lat fajnie by było wyjść z domu bez rodzica, prawda? - pyta retorycznie z uśmiechem na twarzy.

Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.

Zobacz także:

Czytaj także: