Jazda autem poza Europą - globalna mapa drogowego chaosu
Łukasz Tasiemski podróżuje po świecie, by sprawdzić, jak wygląda nauka jazdy i codzienne poruszanie się po drogach w różnych krajach.
- Już byłem w Azji, w Afryce, w Albanii i w Gruzji. Jeszcze czekają mnie Stany Zjednoczone i Dominikana. Ale największy horror to Afryka, zdecydowanie. [Odwiedziłem – przyp. red.] Ugandę, Senegal i Kenię - wymienia gość Dzień Dobry TVN.
To właśnie tam mistrz driftu zetknął się z najbardziej ekstremalnymi warunkami, które trudno porównać z czymkolwiek znanym europejskim kierowcom. Wąskie ulice, brak sygnalizacji, nieustanny tłok i wszechobecne motocykle tworzą środowisko, w którym każdy manewr wymaga błyskawicznej reakcji.
Największe zaskoczenie czekało prowadzącego program w centrach dużych miast. Tasiemski nie ukrywał, że ruch uliczny przybiera tam formę, którą trudno opisać komuś, kto nigdy jej nie doświadczył.
- To, co się dzieje na ulicach w mieście, bo głównie jeździliśmy w centrach, to jest horror. Ciężko opisać słowami, najlepiej obejrzeć. (...) Musisz być czujny jak ważka, żeby przejść przez jezdnię. A w ogóle poruszać się w tym ruchu ulicznym... Zajęło mi sporo czasu, zanim przestałem walczyć o życie - wyznał "Tasiem".
Absurd nauki jazdy w Ugandzie
Jednym z najbardziej zaskakujących doświadczeń była dla Łukasza Tasiemskiego nauka jazdy w Ugandzie. Choć miał tam instruktora, szybko okazało się, że kompetencje "eksperta" są co najmniej wątpliwe.
- Absurdem było to, że miałem nauczyciela, który miał mnie uczyć jeździć i zapoznawać mnie z ruchem ulicznym. Został on tam wynajęty, oczywiście. W trakcie pierwszych lekcji zapytałem się: "Ile czasu masz już prawo jazdy?". On mówi, że do końca nie wie, bo jest jeszcze w trakcie zdawania - opowiada gość Dzień Dobry TVN.
To sytuacja, która w Europie wydaje się nie do pomyślenia, ale w wielu krajach Afryki i Azji standardy szkolenia kierowców są zupełnie inne.
Nasz gość podkreśla, że w krajach, które odwiedził, ruch uliczny rządzi się własnymi prawami. Nie ma tam miejsca na sztywne trzymanie się zasad - liczy się płynność i umiejętność dostosowania się do otoczenia.
- Zasadą główną i w Azji, i w Afryce jest to, że ten ruch uliczny jest jak rwąca rzeka - trzeba w nią wejść i poddać się jej. Jeżeli nie będziesz się poddawał, będziesz chciał z nią walczyć, to zaraz cię jakiś konar wyrwie z tego ruchu. Cokolwiek ci się wydarzy, musisz płynąć z tą rzeką - wyjaśnia mistrz driftu.
Wbrew pozorom chaos nie oznacza braku strategii. Wręcz przeciwnie - kierowca musi przewidywać sytuację znacznie wcześniej niż w Europie.
- Trzeba planować. Jak widzimy za 100 metrów zjazd, to już musimy myśleć, że chcemy zjechać i tak delikatnie przesuwać się i flow trzeba mieć - tłumaczy "Tasiem".
"Prawko na świecie. Jazda bez zasad" - program, który otwiera oczy
Doświadczenia Łukasza Tasiemskiego można śledzić w programie "Prawko na świecie. Jazda bez zasad", emitowanym w każdą niedzielę o godz. 16.15 na TVN Turbo. Wszystkie odcinki to konfrontacja z lokalnymi realiami drogowymi - często zaskakującymi, czasem przerażającymi, ale zawsze fascynującymi.
Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.
Zobacz także:
- Bez placu manewrowego i mniej pytań, czyli zmiany w egzaminie na prawo jazdy. "Największa rewolucja"
- Egzamin na prawo jazdy z błędami. 21 osób niesłusznie oblało
- Uwaga, kierowcy. Za przekroczenie tej prędkości będzie można stracić prawo jazdy
Autorka/Autor: Berenika Olesińska
Źródło zdjęcia głównego: Adam Burakowski/East News