Dalsza część artykułu dostępna jest pod materiałem wideo.
Wielka Brytania. Mandat za słuchanie muzyki w autobusie
Zakaz uruchamiania głośnej muzyki oraz śpiewania w środkach transportu publicznego obowiązuje w Wielkiej Brytanii od 2005 roku. Jak przekazało bbc.com, rząd zamierza przypomnieć o tej zasadzie pasażerom, uruchamiając ogólnokrajową kampanię pod hasłem "Dzielmy wspólną przestrzeń, a nie hałas".
Kampania skierowana do pasażerów kolei będzie prowadzona na stronach internetowych przewoźników, w mediach społecznościowych oraz bezpośrednio w wagonach pociągów.
Zjawisko hałasowania w komunikacji miejskiej doczekało się nawet własnego określenia takiego jak m.in. "loudcasting" lub "sodcastung", co można przetłumaczyć jako "głośne nadawanie". Organizacja Transport for London przeprowadziła niedawno badania, z których wynika, iż zdecydowana większość pasażerów nie akceptuje tego typu głośnego zachowania.
Kara za głośną muzykę w komunikacji miejskiej
Uciążliwy hałas w komunikacji miejskiej będzie karany wysokimi karami. Osoby, które mimo upomnienia nie przestaną zakłócać spokoju, mogą zostać wyproszone z pociągu lub ukarane grzywną w wysokości nawet do 100 funtów (ok. 520 zł). Nowe przepisy mają również przeciwdziałać śmieceniu, używaniu e-papierosów oraz zachowaniom agresywnym. Wszystko po to, aby poprawić komfort podróżowania wszystkimi środkami transportu publicznego.
Brytyjski rząd poinformował również o wydaniu nowych wytycznych dla władz lokalnych dotyczących uprawnień, które mają pomóc w zwalczaniu głośnej muzyki i innych przejawów zachowań aspołecznych w autobusach na terenie Anglii. Władze podkreślają jednak, że kierowcy autobusów nie będą odpowiedzialni za egzekwowanie nowych zasad. Zajmą się tym upoważnione służby, w tym funkcjonariusze ds. bezpieczeństwa w transporcie (Transport Safety Officers) oraz policja.
Zobacz także:
- Przechowujesz te rzeczy w piwnicy? Możesz otrzymać nawet 5 tys. zł mandatu
- W Polsce możesz mieć tę rzecz w aucie, a za granicą grozi ci mandat. "Kara nawet 10 tysięcy euro"
- Dla Polaków to typowe zachowanie, a na plażach w Hiszpanii jest zakazane. "Nawet 750 euro mandatu"