Wyszły za rolników i wyprowadziły się na wieś. "Zamieniłam szpilki na zestaw kaloszy"

Czym różni się życie w mieście i na wsi? Historie kobiet
Z miasta w objęcia natury i męża
Źródło wideo: Dzień Dobry TVN
Źródło zdj. gł.: Michał Woźniak/East News
Te kobiety żyły dotąd w dużych miastach, ale zdecydowały się na radykalną zmianę stylu życia - przeprowadzkę na wieś u boku partnerów prowadzących gospodarstwa rolne. W Dzień Dobry TVN trzy bohaterki opowiedziały o swoich doświadczeniach, zaskoczeniach i wyzwaniach, które pojawiły się po tym, jak aglomerację miejską zamieniły na wiejską codzienność.

Żony rolników i ich decyzje o przeprowadzce na wieś

Dla wielu osób wychowanych w mieście wizja życia na wsi wydaje się odległa, a czasem wręcz nieprawdopodobna. Tak było w przypadku Anny Karpowicz, która przyznała, że jej decyzja o przeprowadzce spotkała się z dużym zdziwieniem bliskich.

- Moja rodzina, moi znajomi, gdy się dowiedzieli, co planuję, stukali się w głowę, ale moja kobieca intuicja wiedziała, co robię - wyjaśnia gościni Dzień Dobry TVN.

Lekką dezorientację odczuwała natomiast Katarzyna Bratowska.

- W ogóle nie byłam na to przygotowana, nie miałam żadnego wyobrażenia o życiu na wsi, ale też mój mąż nie dał mi czasu na zastanawianie się. Po prostu była decyzja, że się przeprowadzam do niego i dopiero w tzw. praniu zobaczyłam, z czym to się je - tłumaczy żona rolnika, której historia miłosna ma bardzo romantyczny wymiar.

- Byłam jego klientką, kupowałam jabłka. Tak wpadłam mu w oko i troszeczkę zabiegał o moje względy, jednak przez to, że wiedziałam, że on mieszka na wsi, a ja mieszkałam w Warszawie, był dla mnie abstrakcją. Na odczepnego zgodziłam się któregoś razu na kawę i na tej kawie wpadłam jak śliwka w kompot - wspomina z uśmiechem Katarzyna.

Jak wygląda codzienność na wsi?

Zmiana miejsca zamieszkania oznacza również zmianę stylu życia. Katarzyna Bratowska przyznała, że jej miejska garderoba szybko przestała mieć zastosowanie.

- Zmieniłam garderobę i moje szpilki na cały zestaw kaloszy, dresów, ciepłych kurtek i wełnianych kamizelek. Nie boję się ciężkiej pracy i chyba to od razu wiedział mój mąż. Wierzył we mnie. Wątpliwości miały osoby mieszkające w tej wsi - opowiada gościni Dzień Dobry TVN.

Agata Stachowiak zaznaczyła natomiast, że dopiero po przeprowadzce zrozumiała, jak bardzo codzienność na wsi różni się od życia w mieście.

- Każda z nas ma miejskiego ducha, pochodzi z miasta, więc dla nas to życie wiejskie było dosyć odległe. (...) Chyba pierwszą taką rzeczą, która nas zaskoczyła, było to, że nie można zejść po mleko na dół do Żabki. Jest to taka bariera. Mieszkamy w malutkich miejscowościach, moja liczy 30 osób. Do najbliższego sklepu jest 5 kilometrów - mówi żona rolnika.

Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl

Zobacz także:

Autorka/Autor: Berenika Olesińska