Paranarciarze wrócili do Polski z medalami. "Jesteśmy jak tandem"

Michał Gołaś i Kacper Walas z medalami igrzysk Mediolan Cortina 2026
Polacy zapisali się w historii igrzysk zimowych
Źródło: Dzień Dobry TVN
Michał Gołaś i Kacper Walas zdobyli dwa medale podczas zimowych igrzysk paralimpijskich Mediolan Cortina 2026, pokazując, że granice istnieją tylko w głowie. Ich niezwykła historia sportowej determinacji poruszyła wielu kibiców. W Dzień Dobry TVN sportowcy i trener opowiedzieli o wzajemnym zaufaniu i współpracy.
Kluczowe fakty:
  • Michał Gołaś zdobył srebro i brąz podczas igrzysk paralimpijskich Mediolan Cortina 2026
  • Kacper Walas pełni rolę przewodnika, kluczową w rywalizacji osób z dysfunkcją wzroku
  • Sukces to efekt kilku lat intensywnej pracy i pełnego zaufania w tandemie

Jak wygląda paranarciarstwo od kulis? Współpraca zawodnika z przewodnikiem

Historia Michała Gołasia to przykład sportowej pasji, która rozwijała się mimo postępującej choroby wzroku.

- Moja choroba to jest po prostu genetyczna choroba siatkówki, która tak rozwija się koło siódmego, ósmego roku życia. Więc jak byłem dzieckiem, to widziałem jeszcze normalnie. Nie pamiętam tego czasu najlepiej, ale mniej więcej też wtedy zaczynała się moja przygoda z narciarstwem. Wada rozwijała się równolegle. Więc całą moją sportową karierę zawodową widzę gorzej od moich rówieśników - tłumaczył gość Dzień Dobry TVN. Wraz z przewodnikiem Kacprem Walasem zajęli trzecie miejsce w alpejskim slalomie gigancie podczas XIV Zimowych Igrzysk Paralimpijskich Mediolan-Cortina 2026. To pierwszy medal dla Polski w tegorocznej imprezie we Włoszech.

- Mamy takie motocyklowe intercomy i rozmawiamy ze sobą w trakcie jazdy. Wszystko dzieje się bardzo szybko, więc nie ma czasu na jakieś długie wymiany zdań. To są takie krótkie komendy wypracowane na treningach, które mają sprawić, żebyśmy jechali blisko siebie, bo im bliżej jedziemy, to przeważnie jest to optymalne - tłumaczył zawodnik.

Medale paralimpijskie i droga do sukcesu

Sukces nie przyszedł przypadkiem, a był wynikiem lat pracy i odpowiedniego doboru zespołu.

- Dostrzegłem przede wszystkim możliwość zalążku talentu, bo nie mogę stwierdzić po jednym treningu, że ktoś idealnie się nadaje ani tego, że przyjedziemy do was z medalami po czterech czy prawie pięciu latach pracy. Zobaczyłem możliwość, bo tych zawodników w parasporcie w Polsce, w paranarciarstwie nie ma zbyt wielu, więc się ucieszyłem, że jest nowy nabytek, że jest szansa. I wzięliśmy się do pracy - wspominał trener Michał Kusak.

Zdaniem Michała Gołasia, złoto mogło być w zasięgu jego i Kacpra, jednak warunki atmosferyczne, śnieg i mgła sprawiły, że ostatecznie zdobyli srebro i brąz.

- Może gdyby nie było mgły, myślę, że byłaby szansa na złoto, ale my mamy srebro i też się cieszymy - zapewnił paralimpijczyk.

Talent i pogoda to jedno, ale podczas zawodów i intensywnych treningów liczy się przede wszystkim wzajemne zaufanie.

- Muszę ufać Kacprowi, bo on mnie tak naprawdę prowadzi od startu do mety. Jedziemy razem, jesteśmy jak zespół, taki tandem - podsumował paranarciarz.

Zobacz także:

Czytaj także: