Polska olimpijka miała depresję. "Stres odreagowałam w zupełnie inny sposób"

Klaudia Adamek miała depresję. Jak olimpijka odbudowała swoje życie?
Pierwsza taka sportsmenka w historii Polski
Źródło: Dzień Dobry TVN
Klaudia Adamek to pierwsza polska sportsmenka, która w historii zapisała się jako uczestniczka zarówno letnich, jak i zimowych igrzysk olimpijskich. W 2021 roku reprezentowała Polskę w sztafecie 4x100 metrów w Tokio, a w tym roku zobaczymy ją na torze bobslejowym w Mediolanie. Jaka była cena sukcesu? Zawodniczka otwarcie mówi o depresji.

Klaudia Adamek - od szkolnego biegu do igrzysk

Sport w życiu Klaudii Adamek pojawił się bardzo wcześnie. Już jako uczennica szkoły podstawowej marzyła o tym, by biegać i skakać w dal. Jej talent został szybko zauważony - wygrywała lokalne zawody, a zwycięstwo w popularnych "Czwartkach lekkoatletycznych" otworzyło jej drzwi do dalszej kariery.

- Opiekunem była pani WF-istka z naszej szkoły podstawowej. Do dziś pamiętam ten telefon. Mówi: "Marzena, ty wiesz, ona jest najlepsza na sześćdziesiątkę". Ja mówię: "Ala, co ty mówisz?". Zaczęliśmy płakać - wspomina Marzena Adamek, mama sportsmenki.

Klaudia jeszcze jako dziecko zaskoczyła wszystkich swoją determinacją i naturalnym talentem do sprintu. Z czasem zamieniła biegi na 60 metrów na dystans 100 metrów, reprezentując Polskę na arenie międzynarodowej. W 2021 roku wystąpiła w igrzyskach olimpijskich w Tokio, spełniając jedno ze swoich największych marzeń.

Jednak za sukcesami kryła się też druga, mniej znana strona sportowego życia - presja, oczekiwania i nieustanna walka o wynik. To właśnie wtedy w jej życiu pojawiły się pierwsze oznaki wypalenia i smutku, które w końcu przerodziły się w depresję.

- Z zawodniczki wesołej, uśmiechniętej, zdobywającej sukcesy i cieszącej się z życia, nagle nic nie sprawiało mi przyjemności. W tamtym momencie miałam depresję, która była też w pewnym czasie leczona. Ten stres i presję odreagowałam w zupełnie inny sposób, czyli w napływach emocji jeździłam do cukierni i jadłam słodkie rzeczy. Bałam się, że ktokolwiek mnie zobaczy, więc jadłam w aucie - zdradziła olimpijka.

Klaudia Adamek - nowy rozdział. Bobsleje, odwaga i odzyskane szczęście

Gdy wydawało się, że jej sportowa kariera dobiega końca, na horyzoncie pojawiła się niespodziewana propozycja - bobsleje. Choć początkowo Klaudia nie chciała nawet o tym słyszeć, trener, który dostrzegł w niej potencjał, nie odpuszczał. Po wielu namowach zgodziła się pojechać na zgrupowanie, które okazało się punktem zwrotnym w jej życiu. W nowej dyscyplinie odnalazła nie tylko sportową pasję, ale i spokój. Odzyskała pewność siebie, akceptację własnego ciała i radość z rywalizacji.

- Tak naprawdę wchodząc do bobsleja, kompletnie nic o nich nie wiedziałam. Nawet nie wiedziałam, że to jest sport olimpijski - przyznała.

W bobslejach nikt nie oceniał jej po wyglądzie, a siła i charakter stały się jej największym atutem. Z pomocą psycholożki i wsparciem rodziny zawodniczka krok po kroku odbudowała swoje życie. Dziś mówi otwarcie o chorobie, by pokazać innym, że z każdej ciemności można wyjść silniejszym. W Mediolanie wystartuje w bobslejowej dwójce.

Zobacz także:

Czytaj także: