Otylia żyje ze schizofrenią. Jak wygląda jej codzienność? "Kazała mi wstać, pójść i się oparzyć"

Otylia żyje ze schizofrenią. Jak wygląda jej codzienność? "Kazała mi wstać, pójść i się oparzyć"
Życie ze schizofrenią - napisy
Źródło wideo: Dzień Dobry TVN
Źródło zdj. gł.: Michał Woźniak/East News
Schizofrenia to przewlekłe zaburzenie psychiczne, o którym wciąż zbyt mało się mówi. Dlatego postanowiliśmy poruszyć ten temat w Dzień Dobry TVN. Gościliśmy Otylię Ejsmont, która od dzieciństwa żyje z tą chorobą. Kiedy pojawiły się pierwsze objawy? Jak radzi sobie z głosami, które słyszy w głowie? Zobacz wideo.

Życie ze schizofrenią - Otylia Ejsmont

Otylia Ejsmont przyznała, że od zawsze słyszała głosy w głowie, ale pierwsze niepokojące objawy - halucynacje - pojawiły się, kiedy miała 12 lat.

- To był obóz harcerski, na którym była taka kuchnia polowa na drewno, z rurą wydechową rozgrzaną do czerwoności. Wtedy po raz pierwszy zobaczyłam halucynację wzrokową, babkę, nie widziałam nigdy jej twarzy. Ona kazała mi wstać, pójść i się oparzyć. Dotknąć tej rury gorącej. (...) Widziałam ją tak, jakbym was widziała - powiedziała Otylia prowadzącym Dzień Dobry TVN. - Jakbym była jej całkowicie podległa, całkowicie posłuszna - dodała.

Czy kiedykolwiek miała poczucie, że postać, którą widziała, jej zagraża albo może ją skrzywdzić?

- Mam parę traum. Często było tak, że te głosy, kiedy nie zrobiłam czegoś, co mi kazały, groziły mi, że na przykład ześlą na mnie flashbacki, że coś mi zrobią. Schizofrenia to jest taki poziom lęku, który zniekształca rzeczywistość - przyznała Otylia.

Jak radzić sobie ze schizofrenią?

Otylia odniosła sukces terapeutyczny dzięki odpowiedniemu leczeniu i farmakoterapii.

- Nigdy nie kwestionowałam tego, skąd się wzięły te głosy, jak działają te leki, co one robią. Po prostu chciałam, żeby to znikło, więc ja dzielnie brałam leki, dzielnie chodziłam na terapię, bo miałam tego dość. (...) Po prostu chciałam się tego pozbyć. Uwolnić się od tego - tłumaczyła gościni Dzień Dobry TVN.

Ejsmont może liczyć na wielkie wsparcie swojej mamy. W wywiadzie podkreśliła, jak wiele jej zawdzięcza. - Mama była fajterką i nadal jest. Walczy o mnie - zaznaczyła. Trudnym momentem w leczeniu był, jak przyznała, pobyt w szpitalu psychiatrycznym. Mimo wszystko nawiązała tam wiele pięknych relacji, które trwają do dziś.

- Mam kilka takich znajomości, które wyniosłam właśnie ze szpitali. Mam tych ludzi do dzisiaj i bardzo ich kocham. Jak się widzi kogoś w najgorszym momencie swojego życia, jak jest się w szpitalu, to później jeszcze bardziej jest się dumnym, jak się robi lepiej - wyjaśniła.

Misją Otylii jest edukacja społeczeństwa na temat schizofrenii.

- Chciałabym trochę zredefiniować schizofrenię. Z choroby wariatów, niebezpiecznych ludzi chodzących z siekierą po Warszawie, biegających nago. Chciałabym, żeby zobaczyli w nas nie wariata, nie F20 [w klasyfikacji chorób ICD-10 kod F20 oznacza schizofrenię - przyp. red.], tylko człowieka, który jest w kryzysie, który tak samo zasługuje na miłość, ciepło, na życie - podsumowała.

Całą rozmowę znajdziesz w materiale wideo.

Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.

Zobacz także:

Autorka/Autor: Justyna Piąsta
Czytaj także: