Kilka dni temu jako pierwszy na świecie przepłynął Bałtyk wpław. Dziś opowiada w Dzień Dobry Wakacje: "Miałem halucynacje"

Bartłomiej Kubkowski w Dzień Dobry TVN. Przepłynął Bałtyk wpław
Bartłomiej Kubkowski pierwszy na świecie przepłynął Bałtyk
Źródło wideo: Dzień Dobry TVN
Źródło zdj. gł.: Anita Walczewska/East News
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
To wyzwanie przez lata wydawało się niemal niemożliwe do zrealizowania. Bartłomiej Kubkowski podejmował kolejne próby, mierząc się nie tylko z dystansem i wymagającymi warunkami na morzu, ale także z własnymi ograniczeniami. Dopiero za piątym razem udało mu się dokonać czegoś, czego wcześniej nie osiągnął żaden człowiek. Kilka dni po historycznym wyczynie rekordzista odwiedził studio Dzień Dobry Wakacje, gdzie opowiedział o kulisach przepłynięcia Bałtyku wpław, momentach zwątpienia, a także doświadczeniach, które towarzyszą organizmowi podczas wielogodzinnego wysiłku.

Bartłomiej Kubkowski przepłynął Bałtyk wpław. Miał halucynacje

Bartłomiej Kubkowski zapisał się w historii światowego pływania długodystansowego. Jako pierwszy człowiek przepłynął wpław Morze Bałtyckie na trasie ze Szwecji do Dziwnowa. Pokonał około 160 kilometrów w 55 godzin, realizując cel, do którego przygotowywał się od wielu lat.

Droga do sukcesu nie była jednak prosta. Była to już piąta próba ustanowienia historycznego rekordu. Poprzednie zakończyły się niepowodzeniem, ale pływak konsekwentnie wracał do swojego projektu, dopracowując przygotowania i analizując wcześniejsze doświadczenia. Ostatecznie determinacja przyniosła efekt, a Kubkowski ukończył przeprawę, której wcześniej nikomu nie udało się zrealizować.

Kilka dni po zakończeniu wyzwania sportowiec pojawił się w Dzień Dobry Wakacje. Opowiedział o swoim samopoczuciu po rekordowym wyczynie i podkreślił, że organizm stosunkowo szybko wrócił do równowagi.

- Ja już na drugi dzień się dobrze czułem. Byłem pod okiem lekarzy i specjalistów, więc taki spokój w głowie był. Miałem zrobione wszystkie badania, więc miałem świadomość tego, że moje ciało jest zdrowe. Myślę, że jeszcze głowa musi trochę odpocząć. Ale jeżeli chodzi o wszystkie wyniki, to jest wszystko w normie - zaznaczył rekordzista.

Pływak przyznał, że dla osób niezwiązanych z uprawianą przez niego dyscypliną sportu skala wysiłku może wydawać się trudna do wyobrażenia. Kubkowski jednak trenuje pływanie długodystansowe od dwóch dekad i właśnie w tym środowisku czuje się najlepiej.

- Po przebiegnięciu maratonu pewnie byłbym bardziej zmęczony niż po przepłynięciu Bałtyku. Każdy ma swój sport, każdy się w czymś innym realizuje. Ja po prostu robię to od 20 lat, więc to też mi nie sprawia tyle trudu, co np. przebiegnięcie maratonu - wyjaśnił.

Choć rekord został ustanowiony, wielogodzinny wysiłek pozostawił po sobie ślady. Bartłomiej Kubkowski wspomniał o krótkotrwałych problemach z pamięcią, które pojawiły się w trakcie przeprawy.

- Były chwilowe utraty pamięci, ale dzisiaj wszystko pamiętam. Tak mi się wydaje - stwierdził ze śmiechem.

Nasz gość wrócił w rozmowie także do jednego z najbardziej wymagających aspektów ekstremalnych przepraw na otwartych wodach. Jak wytłumaczył, przy skrajnym zmęczeniu organizmu mogą pojawić się halucynacje oraz zaburzenia percepcji.

- Najczarniejszy moment to był strach w tamtym roku, bo 11 kilometrów przed metą straciłem świadomość i na pewno ekipa tego bała się najbardziej w momencie, kiedy ich prosiłem: "Pilnujcie mnie, bo już mam halucynacje, doprowadźcie mnie tylko do brzegu" - wyznał pływak.

- To są przeróżne, straszne obrazki. To są omamy wzrokowe, nad którymi nie mamy kontroli. To są głosy - dodał.

Partnerka Bartłomieja Kubkowskiego wspierała go w pobiciu rekordu

Za każdym wielkim sportowym osiągnięciem stoi nie tylko zawodnik, ale często także grupa ludzi, którzy wspierają go na różnych etapach przygotowań. W przypadku Bartłomieja Kubkowskiego szczególną rolę odegrała jego partnerka Marta Sypiańska.

Podczas wizyty w studiu Dzień Dobry Wakacje ukochana pływaka opowiedziała o emocjach towarzyszących jej podczas realizacji projektu. Przyznała, że obserwowanie zmagającego się z żywiołem partnera z pokładu łodzi byłoby dla niej zbyt trudnym doświadczeniem.

- Nie mogłabym być na łodzi, bo bym go wyciągnęła po maksymalnie dziesiątej godzinie i zabrała do domu. Ja przeżywałam to w domu - wspominała.

Przygotowania do rekordowej próby trwały przez wiele miesięcy i wymagały nie tylko intensywnych treningów, lecz także ogromnej pracy organizacyjnej. W przedsięwzięcie zaangażowanych było wiele osób, a każdy szczegół miał znaczenie dla bezpieczeństwa i powodzenia całej operacji.

Partnerka rekordzisty podkreśliła, że jej wsparcie często polegało na pomaganiu mu w zachowaniu motywacji i wiary w sukces, szczególnie wtedy, gdy pojawiały się przeszkody lub nieoczekiwane problemy.

- Myślę, że przeszłam wszystkie możliwe emocje, jakie istnieją. Ale chyba moja rola najbardziej widoczna była te miesiące przed, kiedy organizacyjnie było mnóstwo sytuacji, w których coś działo się nie tak. Coś działo się złego i ja starałam się mu mówić, że to się dzieje po coś - podsumowała Marta Sypiańska.

Bartłomiej Kubkowski w Dzień Dobry TVN. Przepłynął Bałtyk wpław
Bartłomiej Kubkowski w Dzień Dobry TVN. Przepłynął Bałtyk wpław
Bartłomiej Kubkowski w Dzień Dobry TVN. Przepłynął Bałtyk wpław
Bartłomiej Kubkowski w Dzień Dobry TVN. Przepłynął Bałtyk wpław
Bartłomiej Kubkowski w Dzień Dobry TVN. Przepłynął Bałtyk wpław
+2
Zobacz galerię

Nie oglądałeś Dzień Dobry Wakacje na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl. 

Zobacz także:

Autorka/Autor: Berenika Olesińska