Wystarczy chwila nieuwagi i zapłacisz fortunę. W tych miejscach za granicą uważaj

Wakacyjna pułapka na rachunku. Te miejsca mogą słono kosztować przez telefon
Wakacyjna pułapka na rachunku. Te miejsca mogą słono kosztować przez telefon
Źródło: Hinterhaus Productions/GettyImages
Internet za granicą to dziś niezbędnik każdego podróżnika - pomaga w nawigacji, rezerwacjach i codziennym kontakcie. Wystarczy jednak chwila nieuwagi, by rachunek za dane mocno zaskoczył. Jak korzystać z sieci bezpiecznie i nie przepłacić? Swoimi sprawdzonymi sposobami dzieli się podróżnik i dziennikarz Michał Cessanis.

Jak nie przepłacić na wakacjach? Oto telefoniczne pułapki, w które wpadają turyści

Majówka i nadchodzący sezon wakacyjny to czas, gdy coraz chętniej planujemy zagraniczne wyjazdy - zarówno na dłuższe urlopy, jak i krótkie city breaki. W ferworze przygotowań łatwo jednak przeoczyć jeden szczegół, który może poważnie nadwyrężyć budżet. Chodzi o koszty korzystania z telefonu za granicą - połączenia, SMS-y i transfer danych, które w niektórych miejscach potrafią kosztować fortunę.

Choć w krajach Unii Europejskiej roaming działa na zasadzie "jak w domu", sytuacja diametralnie zmienia się poza jej granicami. W takich miejscach jak Turcja, Egipt, Tunezja czy wiele krajów azjatyckich opłaty mogą sięgać nawet kilkudziesięciu złotych za minutę rozmowy lub za niewielki pakiet danych.

- Z mojego doświadczenia najbardziej zdradliwe są kraje geograficznie położone w Europie, ale niebędące w Unii Europejskiej. Doskonale pamiętam moją wpadkę w Czarnogórze – wystarczyła chwila nieuwagi i włączona transmisja danych, by rachunek błyskawicznie zaczął rosnąć. Podobnie jest w Szwajcarii, która otoczona krajami unijnymi usypia naszą czujność, a także na Bliskim Wschodzie, na przykład w Dubaju, gdzie koszty są po prostu astronomiczne - powiedział Michał Cessanis.

Szczególną ostrożność należy zachować także w strefach przygranicznych, gdzie telefon może automatycznie przełączyć się na zagraniczną sieć, nawet jeśli fizycznie wciąż znajdujemy się w kraju objętym unijnymi zasadami roamingu.

- Na Cyprze mój telefon potrafił bez ostrzeżenia przełączyć się na silniejszy sygnał sieci tureckiej, a to samo dzieje się na greckich wyspach blisko wybrzeża Turcji. System operacyjny zawsze wybierze najmocniejszy nadajnik, nie analizując kosztów, co dla nas może skończyć się finansowym szokiem - dodał.

Podobne ryzyko dotyczy także korzystania z telefonu na pokładach samolotów czy statków. Tam połączenia realizowane są przez sieci satelitarne, które należą do najdroższych na świecie.

Tu trzeba szczególnie uważać:

  • Poza Unią Europejską (UE) i EOG: Kraje strefy 4 (Afryka, Azja, Ameryka Południowa) są najdroższe. Minuta rozmowy może kosztować kilkadziesiąt złotych. Roaming przygraniczny: W miejscowościach nadgranicznych (np. w Chorwacji przy granicy z Czarnogórą czy Bośnią) telefon może automatycznie przełączyć się na tańszą sieć zagraniczną z UE na droższą, spoza UE. Promy, statki wycieczkowe i samoloty: Oferują łączność satelitarną, która nie podlega zasadom RLAH (Roam Like At Home) i jest ekstremalnie droga. Odbieranie połączeń poza UE: płacisz nie tylko za ich wykonywanie.

Jak uniknąć wysokiego rachunku?

Wysokich rachunków za telefon za granicą można jednak skutecznie uniknąć - wystarczy pamiętać o kilku podstawowych zasadach. Jedną z najważniejszych jest ręczne wybieranie operatora sieci, zwłaszcza w pobliżu granic Unii Europejskiej. Dzięki temu telefon nie przełączy się automatycznie na droższą, zagraniczną sieć.

Kolejnym krokiem powinno być wyłączenie transmisji danych w roamingu zaraz po opuszczeniu UE. To proste działanie pozwala uniknąć niekontrolowanych kosztów, np. związanych z automatycznymi aktualizacjami aplikacji działających w tle.

Dobrym rozwiązaniem jest także wcześniejsze sprawdzenie oferty swojego operatora. Wiele firm oferuje specjalne pakiety roamingowe poza UE, które są znacznie tańsze niż standardowe stawki naliczane bez żadnych limitów.

Swoim sprawdzonym sposobem dzieli się również podróżnik Michał Cessanis:

- Moim najprostszym i sprawdzonym sposobem na uniknięcie tych opłat jest całkowite wyłączanie roamingu danych jeszcze w samolocie lub przed przekroczeniem granicy. Zanim w ogóle wyruszę w drogę, zawsze loguję się do aplikacji mojego operatora i ustawiam twarde limity kwotowe na transmisję danych – to moja polisa bezpieczeństwa, dzięki której telefon nie nabije mi rachunku na kilka tysięcy złotych bez mojej wiedzy. Jeśli muszę do kogoś zadzwonić lub wysłać wiadomość, całkowicie rezygnuję z tradycyjnych połączeń i SMS-ów na rzecz komunikatorów internetowych, korzystając wyłącznie z lokalnego dostępu do sieci - zdradził Michał.

Ceny za połączenia – zasady

  • Unia Europejska (UE), Norwegia, Islandia, Liechtenstein: Obowiązuje zasada RLAH (Roam Like At Home). Dzwonisz i piszesz tak samo, jak w Polsce, korzystając z krajowych minut/pakietów. Jeśli masz nielimitowane rozmowy w kraju, w UE też rozmawiasz bez limitów. Poza UE (np. Turcja, Szwajcaria, Egipt, USA): Opłaty są wysokie i zależą od taryfy operatora. Przykładowo połączenia poza UE mogą kosztować od 2,46 zł do ponad 7 zł/min, a SMS-y są droższe. Połączenia międzynarodowe (z Polski do innego kraju): To nie to samo co roaming. Jeśli dzwonisz z Polski do Niemiec, zapłacisz za połączenie międzynarodowe (ok. 98 gr/min – 1,02 zł/min). 

Internet za granicą - jak korzystać i nie przepłacić?

Podczas zagranicznych wyjazdów dostęp do internetu staje się kluczowy. To dzięki niemu sprawdzamy restauracje, znajdujemy drogę do atrakcji turystycznych czy korzystamy z komunikacji miejskiej. Problem pojawia się wtedy, gdy nie kontrolujemy zużycia danych – w takich sytuacjach rachunek może szybko wymknąć się spod kontroli.

Najprostszym rozwiązaniem jest korzystanie z dostępnych sieci Wi-Fi - w hotelach, restauracjach czy na lotniskach. Warto jednak pamiętać o bezpieczeństwie i unikać logowania się do wrażliwych usług przez publiczne sieci. Coraz popularniejszą i wygodniejszą alternatywą są także karty eSIM, które pozwalają na zakup pakietu internetu jeszcze przed wyjazdem.

- Obecnie moim absolutnym numerem jeden jest lokalny eSIM. To rozwiązanie jest niesamowicie wygodne, bo pakiet danych kupuję przez aplikację jeszcze w Polsce, a po wylądowaniu po prostu przełączam w ustawieniach główną kartę na tę cyfrową. Mam wtedy pełną kontrolę nad kosztami i dostęp do sieci od pierwszej minuty na miejscu - powiedział Michał Cessanis.

Jak dodaje, eSIM może obejmować nie tylko internet, ale także połączenia głosowe, co bywa przydatne w codziennych sytuacjach.

- Czasami wybieram opcję z transmisją danych i połączeniami głosowymi, co przydaje się, gdy muszę lokalnie zarezerwować stolik czy zamówić transport. Jeśli czyjś telefon nie obsługuje technologii eSIM, zawsze doradzam zakup fizycznej karty u lokalnego operatora zaraz po przylocie - to zazwyczaj wielokrotnie tańsze niż jakiekolwiek pakiety roamingowe oferowane u nas w kraju - wyjaśnił.

Zobacz także: