Grzegorz Kasdepke wrócił do miasta dzieciństwa
Grzegorz Kasdepke zabrał naszego reportera w sentymentalną podróż do rodzinnego Białegostoku. Znany pisarz dla dzieci i młodzieży wrócił wspomnieniami do czasów, gdy jako nastolatek marzył o wyjeździe z miasta. Dziś patrzy na nie zupełnie inaczej, a podróż pociągiem przywołuje w nim obrazy, zapachy i historie, których nie sposób zapomnieć.
- To jest miasto, z którego ja uciekałem jako nastolatek, a do którego teraz wracam jako już 50-latek z wielką przyjemnością - przyznał Kasdepke.
Choć na co dzień mieszka w Warszawie, do Białegostoku regularnie wraca między innymi ze względu na mamę, która wciąż mieszka w jego rodzinnym domu. W rozmowie opowiedział także o zapachach kolejowych peronów, które kojarzą mu się z wakacjami i przygodą, oraz o współczesnych podróżach pociągiem. Nie zabrakło również humorystycznej anegdoty z podróży.
- Ja wybieram w tej chwili, że dziś najczęściej jest strefę ciszy tak zwaną, wagon ciszy. Są, mam z niej masę fajnych anegdot. Ja pamiętam jakiejś panią, która, mimo że siedziała w strefie ciszy, wyciągnęła w pewnym momencie telefon i zaczęła głośno opowiadać o tym, dokąd jedzie. I trwało to, dopóki ktoś jej nie zwrócił uwagi. Proszę pani, jedzie pani w wagonie ciszy. Wówczas pani sięgnęła po słuchawkę, przysunęła, zasunęła ją dłonią i powiedziała Jadzią, zadzwonię później, pojadę w takim wagonie dla dziwaków - dodał.
Grzegorz Kasdepke wrócił do miejsc dzieciństwa. "Wzruszenie było ogromne"
Podróż po rodzinnym Białymstoku była dla Grzegorza Kasdepke okazją do wspomnień i powrotu do miejsc, które ukształtowały go jako człowieka. Pisarz odwiedził m.in. słynne Spodki, kościół św. Rocha i Białostocki Teatr Lalek. Każde z tych miejsc wiąże się z inną historią – od młodzieńczych fascynacji literaturą po zabawy na górce i pierwsze wizyty w teatrze.
Spodki, które powstały w 1973 roku, Kasdepke pamięta jeszcze z czasów młodości
- Jestem rówieśnikiem spodków, prawie że. One się urodziły rok po mnie w 1973 roku, na Dożynki Centralne tutaj przyjechał Gierek, zrobił swoje PRL-owskie święcenie (…) Tutaj odbywały się targi literatury fantastycznej. Byłem fanatykiem tejże literatury i chciałem bardzo debatować w najważniejszych książkach - powiedział.
Szczególne emocje wzbudziło jednak miejsce, w którym spędzał dzieciństwo, nie przypuszczając, że kiedyś wróci tam jako znany pisarz. To właśnie w gmachu Opery i Filharmonii Podlaskiej spotkał się później z setkami czytelników.
- Wzruszenie, które mnie wtedy ogarnęło, gdy sobie uświadomiłem, że jestem w miejscu, w którym jako mały Grześ przebiegałem wielokrotnie, było ogromne - wspominał.
Ważnym przystankiem był również Białostocki Teatr Lalek, do którego chodził jako mały chłopiec. Bliskość teatru sprawiała, że czuł się tam niemal jak w domu.
Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.
Zobacz także:
- Walizka nie doleciała lub jest zniszczona? Sprawdź, jakie masz prawa i jak odzyskać pieniądze
- Coraz więcej turystów wybiera "coolcation". Ten polski region liczy na rekordowy sezon letni
- Planujesz urlop nad Bałtykiem? Sprawdź, dokąd warto pojechać. "Ryba jest tańsza od gofra"