Szczepan Twardoch wydał nową książkę. Jak wyglądała praca nad powieścią "Waldkauz"?
14 października ukazała się nowa powieść Szczepana Twardocha pt. "Waldkauz". Autor ponownie kieruje w niej uwagę na Śląsk. Premiera książki nastąpiła niedługo po kolejnym ważnym wydarzeniu w jego karierze. Poprzednia powieść Twardocha, "Null", przyniosła mu Nagrodę Literacką "Nike" oraz Nike Czytelników.
W studiu Dzień Dobry TVN pisarz opowiedział o pracy nad powieścią "Waldkauz". Jak przyznał, podczas tworzenia fabuły ważnym punktem odniesienia są dla niego materiały źródłowe.
- Ja mam dość ograniczoną wyobraźnię i potrzebuję faktów. Potrzebuję czegoś, z czym mogę pracować - danych z epoki, gazet z epoki. Prasa z epoki to jest jedno z najlepszych tworzyw do tworzenia - wskazał.
Praca nad książką trwała rok. Autor nie rozdziela jednak etapu zbierania materiałów od samego pisania. Oba procesy przebiegają równolegle.
- Pisałem dokładnie rok, natomiast to nie jest tak, że ja najpierw czytam, a potem piszę. To się dzieje równolegle. Ten bardzo powolny postęp powieści buduje potrzeby i wtedy też zaczynam szukać. U mnie powieści zaczynają się od różnych miejsc, od różnych rzeczy. "Waldkauz" zaczął się od bohatera i atmosfery - wyjaśnił gość Dzień Dobry TVN.
Po wcześniejszej książce Twardoch chciał zmierzyć się z materiałem, który z perspektywy autora będzie nieco lżejszy. Jak podkreślił, wielomiesięczna praca nad jedną historią sprawia, że powieść pozostawia ślad również w pisarzu.
- Potrzebowałem czegoś lżejszego. Jako pisarz tego potrzebowałem, bo jak się mieszka przez rok z książką, to jest trochę więzienie. Powieść jest taką celą, w której się zamykam. Ona też zostawia ślady w autorze, więc chciałem czegoś lżejszego. Czy to takie lżejsze wyszło? To się okaże - stwierdził Szczepan Twardoch.
Szczepan Twardoch o popularności. "Nie czuję się jak gwiazda rocka"
Sukces kolejnych książek i przyznane niedawno nagrody wiążą się z coraz większą rozpoznawalnością autora. Szczepan Twardoch zachowuje jednak wobec swojej popularności dystans. Jak mówił w Dzień Dobry TVN, skala zainteresowania jego osobą pozwala mu nadal swobodnie funkcjonować na co dzień.
- Nie czuję się jak gwiazda rocka, bo to jest zupełnie inny poziom rozpoznawalności. I dzięki Bogu. Taka rozpoznawalność na ulicy byłaby dla mnie chyba charakterologicznie nie do dźwignięcia. Ja mogę zjeść spokojnie obiad w restauracji i nikt mnie nie zaczepia - wyznał pisarz.
Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.
Zobacz także:
- Literacka Nagroda Nobla 2026 dla Anne Carson. "Za odważny i nowatorski dorobek"
- Gdyby nie napisał tej książki, nie poznałby swojej żony. "Do dzisiaj słyszę, że jestem starym podrywaczem"
- Irvine Welsh wspomina pracę nad powieścią "Trainspotting". "Chciałem lepiej zrozumieć ten bałagan"