Zimno ich nie zatrzyma. Dzieci biją rekordy w morsowaniu. "Byłam w lekkim szoku"

Zimno ich nie zatrzyma. Dzieci biją rekordy w morsowaniu
Dzieci i morsowanie
Źródło: Dzień Dobry TVN
Dzieci coraz śmielej wchodzą do lodowatej wody i ku zaskoczeniu wielu dorosłych, radzą sobie z zimnem lepiej, niż mogłoby się wydawać. Jednak taki sposób hartowania organizmu dla wielu osób wciąż pozostaje tematem budzącym kontrowersje i pytania o granice bezpieczeństwa najmłodszych. Jak morsowanie dzieci wygląda od kulis?
Kluczowe fakty:
  • Dzieci morsują razem z rodzicami - coraz więcej dzieci, obserwując rodziców, decyduje się na wspólne, rodzinne morsowanie.
  • Bezpieczeństwo i zasady - morsowanie dzieci wymaga rozsądku, odpowiedniego przygotowania, konsultacji z pediatrą oraz właściwego nadzoru dorosłych.
  • Kontrowersje społeczne - aktywność wzbudza zarówno pozytywne reakcje, jak i krytykę, jednak rodzice podkreślają korzyści zdrowotne i rozwijanie odporności u najmłodszych.

Rodzinne morsowanie i ustanawianie rekordów

Helenka ma 9 lat. Partnerem jej mamy jest Łukasz Szpunar, znany w Polsce i na świecie trener zimna. Dziewczynka była świadkiem, kiedy pobijał on kolejne rekordy w morsowaniu i sama zapragnęła też ustanowić rekord. 

Jako pierwsze dziecko na świecie wytrzymała w bali z lodowatą wodą ponad 35 minut. Świadkiem stanowienia rekordu była także cała jej klasa. 

- Co jakiś czas się podpytywałam, czy chce jeszcze dłużej siedzieć, czy jest wszystko w porządku. Powiedziała, że tak. Ja byłam w lekkim szoku, bo chciałam ją jak najszybciej powycierać i poubierać. No myślałam, że jakieś tam drgawki, czy cokolwiek będzie miała. Ona cyk, założyła buty i zaczęła robić przebieżki z klasą po sali, jak gdyby nigdy nic - powiedziała Anna Jagielska, mama Helenki.

Morsowanie dzieci a negatywne komentarze społeczeństwa

Marysia ma 6 lat i morsuje razem z rodzicami. Zimno nie jest dla niej przeszkodą, a wręcz przeciwnie, stało się czymś naturalnym i lubianym.

- Samo z siebie jakoś tak wyszło. Polubiła tę zimę. Czasami nawet jak śnieg spadnie, ona wybiega w stroju kąpielowym i w ten śnieg wskakuje. To takie suche morsowanie. Często po łące biega w mrozie na boso – powiedziała Agnieszka Pawlukowicz, mama Marysi.

Morsowanie to jednak tylko część rodzinnego rytuału. Po wyjściu z zimnej wody przychodzi czas na rozgrzewkę oraz picie herbaty z termosu. Po powrocie do domu, na domowników czeka rosół.

Rodzina przyznaje, że ich sposób spędzania czasu wzbudza skrajne emocje. W internecie pojawiają się zarówno pozytywne komentarze, jak i ostre głosy krytyki.

- Ostatnio nawet też jakiś pan napisał, że jest psychologiem, że on widzi na tym filmie cierpienie dziecka i on to zgłosi do MOPS-u. Ale nie zwracałam na to uwagi (…) Pediatra powiedziała, że nie ma przeciwwskazań. Jeśli to się mądrze zrobi, to może dziecko morsować. Myślę, że będzie zdrowsza i w przyszłości będzie na pewno bardziej zahartowana. Będzie silną kobietą – powiedziała mama Marysi.

Zobacz także: