- Coraz więcej dzieci i nastolatków sięga po leki odchudzające.
- Ozempic i Wegovy stają się częścią rozmów w szkołach i domach, niekiedy bez świadomości zagrożeń.
- Psycholodzy ostrzegają przed powrotem kultu ekstremalnej szczupłości i jego skutkami psychicznymi.
- Eksperci apelują o rozwagę i przypominają, że preparaty z grupy GLP-1 to nie "czarodziejska różdżka" i nie powinny być zażywane bez konsultacji z lekarzem.
Dalsza część tekstu poniżej.
Dzieci uzależnione od leków na odchudzanie
W reportażu Dawida Karpiuka opublikowanym na łamach "Newsweeka" poznajemy historię Kaśki i jej córki Marysi. Dziewczynka miała lekką nadwagę, ale nie chorowała na otyłość. Mimo to lekarz przepisał jej Wegovy - odpowiednik Ozempicu dopuszczony dla pacjentów od dwunastego roku życia.
Lek działał, a Marysia schudła siedem kilogramów. Wtedy matka zdecydowała o odstawieniu preparatu.
- Miała efekty uboczne, nieprzyjemne to dla niej było - wspomina Kaśka w rozmowie z "Newsweekiem". - W końcu mówię jej: "Dość, odstawiamy lek". A ona w płacz. Parę tygodni później pierwszy raz zobaczyłam, jak zmusza się do wymiotów - dodaje matka.
Historia o pozornie pomocnym "leku na nadwagę" zmieniła się w dramat o zaburzonym obrazie ciała. Marysia, jak wiele nastolatek, zaczęła wierzyć, że wartość człowieka mierzy się liczbą kilogramów.
Ozempic - nowy temat rozmów w szkołach
Rozmowy o lekach na odchudzanie stały się wśród dzieci czymś powszechnym.
- Ozempic jest normalnym tematem szkolnych rozmów. Przychodzi Helena ze szkoły i mówi, że mama Amelki obiecała jej, że jak Amelka skończy piętnaście lat, to będzie mogła zacząć brać - opowiada na łamach "Newsweeka" Klaudia, matka dwójki nastolatków.
Co najgorsze, nie chodzi tu o dzieci zmagające się z otyłością. Wręcz przeciwnie - wiele z nich ma prawidłową wagę. Pragnienie szczupłości staje się więc zachcianką i społecznym "wymogiem", a nie medyczną potrzebą.
Wraca kult anoreksji - ostrzeżenie ekspertów
Psycholożka i psychoterapeutka Katarzyna Kucewicz, cytowana w reportażu Dawida Karpiuka, potwierdza: "Problemem jest coraz większa moda na Ozempic wśród osób, które są szczupłe. (...) Wraca anoreksja, świat znów zachwyca się chorobliwie szczupłymi sylwetkami".
Ekspertka wskazuje również, że dzieci powielają zachowania dorosłych - często tych najbliższych. Matki, mimo często dobrych intencji, potrafią powtarzać słowa, które zostają w głowach córek na lata: "Nie jedz tyle, bo przytyjesz i będziesz gruba, nieładna". Troska przeradza się w presję, a presja - w lęk przed jedzeniem.
Dzieci biorą leki i "robią formę" na komunię lub wakacje
Jedna z przytoczonych w reportażu przez Katarzynę Kucewicz anegdot brzmi surrealistycznie, ale opiera się na prawdziwym zdarzeniu.
- Rozmawiałam ostatnio ze znajomym lekarzem. Opowiedział mi taką historię. Przychodzi pacjentka i mówi: "Córce się zbliża komunia, może by jej dać ze dwa razy zastrzyk, żeby się dopięła w sukience?". Lekarz to potraktował jak żart, ale czy to był żart? Skoro coraz więcej osób korzysta z analogów, żeby sobie zrobić bikini body na wakacje, to jaki problem, żeby robić to dzieciom? Wstrzykujesz lek, przez dwa tygodnie nie masz apetytu, zrzucasz trzy kilo i masz bikini body. W dziecięcej wersji: komunia body. Mnie, jako ekspertce, takie historie mrożą krew w żyłach - zaznacza psychoterapeutka.
Takie przypadki pokazują, jak daleko zaszła kultura kultu szczupłego ciała, w której nawet dzieci traktowane są jak projekty do "poprawy".
Leki na odchudzanie dla dzieci - dobre rozwiązanie medyczne w złych rękach
Nie wszyscy rodzice podają dzieciom leki bezrefleksyjnie. Część z nich stoi przed dramatycznym wyborem - pomóc dziecku z nadwagą farmakoterapią czy nie ryzykować i uchronić je przed pojawieniem się skutków ubocznych.
Katarzyna Kucewicz zauważa: "U dzieci jest ten sam problem, co u wielu dorosłych. Część osób myśli, że lek to czarodziejska różdżka. Tymczasem lek jest tylko jedną ze składowych redukcji".
Lekarze również biją na alarm, przypominając, że otyłość to poważna choroba, ale nie można jej leczyć kosztem zdrowia psychicznego dziecka.
- Leki nie są problemem. Robią to, po co zostały stworzone: pomagają zredukować wagę. Problemem jest kompletnie szalona kultura, w której żyjemy - komentuje Baśka, bohaterka reportażu i matka nastolatki.
Ozempic i jemu podobne preparaty wkraczają w codzienność dzieci, które dopiero uczą się, czym jest akceptacja siebie. W świecie filtrów, rankingów i "fit życia" stają się kolejnym sprawdzianem stawiania zdrowych granic. Pytanie pozostaje otwarte: "Czy dorośli zdążą zatrzymać tę spiralę, zanim kolejne pokolenie uwierzy, że szczęście też można sobie wstrzyknąć?".
Zobacz także:
- Joanna Krupa ostro o zabiegach odmładzających i Ozempicu. Zaskoczyły ją skutki
- Otyłość to problem, który dotyka również dzieci. "Pójście do lekarza zdjęło z nas poczucie winy"
- Prawie 60 proc. nastolatków jest przekarmianych przez dziadków. "2 mln młodych osób ma nadwagę lub otyłość"