W 1983 roku miał miejsce pierwszy rodzinny poród w Polsce. Jak do niego doszło? "Czułam się spokojna"
Pierwszy rodzinny poród w Polsce
Dziś obecność ojca przy porodzie dziecka jest dla nas czymś naturalnym i oczywistym, ale kiedyś tak nie było. W Polsce po raz pierwszy tata pojawił się przy narodzinach dziecka dopiero w 1983 roku, a był nim Paweł Fijałkowski.
Do pierwszego porodu rodzinnego w naszym kraju doszło dzięki staraniom lekarza - profesora Włodzimierza Fijałkowskiego, ojca pana Pawła, cenionego ginekologa i położnika. On także stworzył pierwszą w Polsce szkołę rodzenia. Propagował nowe podejście do porodu, podkreślając rolę ojca oraz komfort i bezpieczeństwo kobiety rodzącej.
- Jestem wychowany w rodzinie, w której tata od zawsze uważał życie, rodzinę jako pewną świętość, w związku z czym nie było możliwości, żeby potraktować poród jajko jakiś tam element w życiu, tylko jako bardzo ważny element w życiu. Mój tata prof. Włodzimierz Fijałkowski był twórcą polskiej szkoły rodzenia. Ta szkoła przygotowywała rodziców do takiego porodu, żeby to zrobić wspólnie. Myśmy się z żoną poznali w liceum, więc miała dużo czasu, żeby z tatą się przygotować. Potem uczestniczyliśmy w szkole rodzenia. Byliśmy przygotowani, bo istotą tego wszystkiego jest to, żeby mieć wiedzę i świadomość tego, co się będzie działo. Poród staje się prostszy, kiedy dużo o nim wiemy, jesteśmy do niego przygotowani i bardzo tego chcemy - zaznaczył Paweł Fijałkowski.
Jak doszło do tego, że mężczyzna po raz pierwszy w Polsce pojawił się na porodówce? Czy trzeba było ubiegać się o pozwolenie?
- W 1957 roku powstała pierwsza szkoła rodzenia w Polsce, w Łodzi. Tata ją założył. I do 1983 roku trwały przygotowania formalno-prawne, sanitarne, żeby to można było zrobić. Tuż przed porodem Moniki stało się to możliwe w formalny sposób. Klinika została przygotowana do tego i można było ten poród rodzinny odbyć - wskazał Fijałkowski.
Porody rodzinne
Marzenna Fijałkowska podkreśliła, jak ważne było dla niej to, że mąż był przy niej podczas jej pierwszego porodu.
- Dzięki niemu czułam się spokojna. Poród odbierał mój teść, najlepszy lekarz ginekolog-położnik i w związku z tym byłam spokojna. Z Moniką czułyśmy się bezpieczne - zaznaczyła Marzenna.
Cała rodzina Fijłkowskich jest bardzo dumna, że udało im się dokonać przełomu w położnictwie. To właśnie dzięki nim, a przede wszystkim dzięki staraniom prof. Włodzimierza Fijałkowskiego, ojcowie mogą towarzyszyć kobietom na porodówkach.
- U nas w domu dużo się rozmawiało na temat tych wszystkich przełomów, które dziadek wykonywał, planował. To był człowiek czynów, który miał bardzo dużo nowatorskich pomysłów, które forsował zawzięcie. Był u nas w domu dość często i z tatą omawiał wszystkie rozterki, plany, pomysły. Od małego w tym wzrastałam - podkreśliła Monika Fijałkowska.
Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.
Zobacz także:
- Musiała urodzić bez znieczulenia. "Usłyszałam, że anestezjolog specjalnie dla mnie nie będzie przychodził"
- Lil Masti pokazała film z porodu. Fani podzieleni: "Jak można publikować tak intymne chwile?"
- Izby porodowe zamiast porodówek. Jak wygląda realizacja pomysłu? "To news, który mnie poraził"