Badania, które mogą uratować życie. Ginekolog apeluje do kobiet

Ginekolog Łukasz Ciastoń
Jak często chodzić do ginekologa? Łukasz Ciastoń odpowiada
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Regularne wizyty u ginekologa wciąż nie są standardem dla wielu Polek, mimo rosnącej świadomości dotyczącej profilaktyki zdrowotnej. Specjaliści podkreślają, że badania wykonywane raz w roku mogą pomóc wykryć poważne choroby na wczesnym etapie i znacząco zwiększyć skuteczność leczenia. Coraz większą rolę odgrywa również nowy program badań przesiewowych w kierunku raka szyjki macicy oparty na testach HPV. Ginekolog Łukasz Ciastoń powiedział, jak często kobiety powinny zaglądać do gabinetów lekarzy.
Kluczowe fakty:
  • Standardem powinna być wizyta u ginekologa raz w roku
  • Test HPV w ramach nowego programu rekomendowany jest co pięć lat
  • Wiele kobiet nadal zgłasza się do lekarza dopiero po pojawieniu się dolegliwości

Profilaktyka ginekologiczna i badania HPV

Świadomość dotycząca profilaktyki zdrowotnej kobiet stopniowo rośnie, jednak lekarze nadal obserwują, że część pacjentek odkłada wizyty kontrolne przez wiele lat. Ekspert podkreśla, że regularne badania są kluczowe nie tylko w kontekście raka szyjki macicy, ale również ogólnego zdrowia kobiet i diagnostyki zmian hormonalnych czy nowotworowych.

- Pięć lat to jest jeszcze fajnie, jak pacjentka po pięciu latach przyjdzie. Teraz już mamy nowy program screeningowy, jeśli chodzi o raka szyjki i pobranie HPV jest teraz tym nadrzędnym badaniem i to badanie jest rekomendowane co pięć lat, więc jak pacjentka przyjdzie i zrobi sobie to HPV co pięć lat, to naprawdę będzie dobrze. To taki minimum powiedzmy. Oczywiście rekomendujemy, żeby te wizyty i tak były co roku, ginekologiczne, żeby raz w roku zrobić sobie USG piersi czy mammografię, w zależności od wieku pacjentki i żeby to HPV raz na pięć lat rzeczywiście sobie pobrać - mówił Łukasz Ciastoń.

Jak często kobieta powinna chodzić do ginekologa?

Specjalista zwraca uwagę, że mimo większej dostępności wiedzy i programów profilaktycznych nadal zdarzają się przypadki kobiet, które odwiedzają gabinet dopiero po wielu latach przerwy. Problem częściej widoczny jest w mniejszych miejscowościach, gdzie świadomość zdrowotna bywa niższa niż w dużych miastach.

- Zdarzają się pacjentki w mojej praktyce, pięćdziesięcio, sześćdziesięcioletnie, które mówią, że ostatnią wizytę odbyły na przykład po porodzie. Czyli dziesięć lat temu albo dwadzieścia lat temu i pojawiają się, bo na przykład zaczęły się objawy menopauzy i dopóki się nic nie działo, to wszystko było okej według nich i nie trzeba było się badać, dopiero jeżeli pojawiły się jakieś dolegliwości, no to wtedy zgłaszają się do ginekologa - relacjonował lekarz.

- Coraz więcej pacjentek korzysta z tych regularnych badań, ale to jest cały czas za mało. Raz do roku to jest taki standard i wykonanie badania USG, badania ginekologicznego, no i najlepiej jeszcze USG piersi - podsumował Łukasz Ciastoń.

Zobacz także:

Reporter: Oskar Netkowski
Czytaj także: