Młode rozwódki chcą założyć rodziny, ale są już u mężczyzn "spalone"? "W Polsce oczekuje się czystej karty"
Ma 37 lat i jest już po dwóch rozwodach. "Jeden w wersji light, a drugi hard"
- Był taki moment, że pewnie by mnie tu nie było w takiej formie, że mogłaby o tym mówić, ale dzisiaj już tak - przyznała w studiu Dzień Dobry TVN Aleksandra Szlązak, 37-latka, która ma za sobą dwa nieudane małżeństwa.
Emocje pojawiające się podczas rozstań przez długi czas zdecydowanie utrudniały naszej gościni otwartą rozmowę o własnych doświadczeniach. Teraz jednak Aleksandra postanowiła mówić o tym głośno.
- Żaden rozwód nie jest łatwy, ale nauczyłam się je dzielić. Jest rozwód "light" i jest rozwód "hard". Mój rozwód pierwszy był rozwodem "light", bo dogadaliśmy się, wiedzieliśmy, że to nie będzie to. (...) Niedopasowanie charakterów przede wszystkim, inne cele życiowe, inne perspektywy. 9 lat to trwało - opowiada 37-latka.
Drugi związek zakończył się znacznie boleśniej. - Drugi mąż, myślałam, że to będzie mężczyzna na całe życie. To jest wersja "hard", kiedy rozstajemy się z kimś, kogo kochamy. Ten rozwód jest bardzo trudny, prawie jak żałoba, cały czas mi ciężko mówić. To była decyzja byłego męża. Powód? Znowu ten sam. Inne cele życiowe - wyjaśnia Aleksandra.
Szlązak zwraca też uwagę na zmianę społeczną, która, jej zdaniem, wpływa na rosnącą liczbę rozstań.
- Kiedyś bezpieczeństwo życiowe wiązało się z tym, żeby mieć męża/żonę, żeby dbać o gospodarstwo bardziej pod kątem finansowym. Dzisiaj kobiety są niezależne. My możemy robić wszystko, tak samo jak mężczyźni kiedyś i nie musimy martwić się o to, że same sobie nie poradzimy. To też jest powód, dla którego te związki się rozpadają, bo ja już nie muszę być z kimś tylko dlatego, żeby mieć dach nad głową i zabezpieczenie dla dzieci - tłumaczy gościni Dzień Dobry TVN.
Młode rozwódki o powodach rozstania
Wiktoria Szpańska miała nadzieję, że dobrze poznała swojego ukochanego, a ich plany na przyszłość są spójne i doprecyzowane. Przed zawarciem związku małżeńskiego byli parą przez niemal 5 lat. Z biegiem czasu ich drogi jednak się rozeszły.
- Pół roku po ślubie postanowiłam rozstać się z mężem. Przed małżeństwem dużo rozmawialiśmy, jak chcemy, żeby wyglądała nasza przyszłość i jak ta relacja ma wyglądać, jednak zauważyłam, że odchodzimy od tego, jak to miało wyglądać. Moim marzeniem, w dalszym ciągu, jest mieć kochającą rodzinę, kochającego męża i daję sobie tę szansę - zaznacza 25-letnia rozwódka.
Karolina Kerr rozwiodła się w wieku 31 lat. Gościni Dzień Dobry TVN zwraca uwagę na emocjonalny ciężar rozstania.
- Myślę, że każda osoba, która się rozwodzi (ale bardziej chyba kobiety, bo jesteśmy bardzo emocjonalne), na pewnym etapie czuje, że jest to porażka, że nie podołałyśmy, że może nie byłyśmy dobrymi żonami - niezależnie od tego, czy to my odchodzimy, czy zostajemy zostawione. Ja też tak czułam na początku - wyznaje 33-latka.
Trudy randkowania kobiet po rozwodzie
Powrót na rynek randkowy po rozwodzie bywa dla kobiet trudniejszy, niż mogłoby się wydawać. Nie chodzi tylko o emocjonalne rany, lecz także o społeczne oczekiwania.
- Jest uczucie porażki, które potem może się intensyfikować, kiedy zaczynamy randkować, bo w Polsce zazwyczaj tak jest, że oczekuje się "czystej karty". Jak nie masz "czystej karty", to już jesteś spalona - uświadamia Karolina Kerr.
To właśnie brak "czystej karty" staje się jednym z największych obciążeń. Kobiety po rozwodzie często słyszą, że "mają bagaż", że "ktoś już je wybrał i odrzucił", więc "coś musiało być z nimi nie tak".
- Dla mężczyzn jest ważne, żeby kobieta była tą pierwszą i on chce być wtedy wyjątkowy. Kiedy randkujemy, potem może się porównywanie pojawiać: "A co to był za partner? Jak ty się czułaś?" - dodaje 33-letnia rozwódka.
Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.
Zobacz także:
- Nie będzie rozwodów w urzędzie. Prezydent zawetował ustawę: "Małżeństwo to nie banał"
- "Alpejski rozwód" - nowy trend w związkach budzi grozę. Kobiety dzielą się przerażającymi historiami
- Wzięli rozwód. Po czasie okazało się, że jest nieważny