Geopolityczne trzęsienie na rynku paliw. "Jeżeli to potrwa miesiące to problem będzie naprawdę ogromny"

AWAL9984
Droższa ropa, droższe życie. Co podrożeje jako pierwsze?
Źródło: Dzień Dobry TVN
Obecny wzrost cen paliw jest wyjątkowy nie tylko ze względu na skalę, ale przede wszystkim z powodu przyczyn geopolitycznych, które wpływają na globalny rynek energii w sposób natychmiastowy i trudny do przewidzenia. Co wydarzy się dalej z cenami produktów, usług, inflacją i funkcjonowaniem kluczowych branż? O tym opowiedziała nam Katarzyna Iwuć, ekspertka finansowa.

Co jest główną przyczyną obecnego wzrostu cen paliw?

Ceny paliw należą do kluczowych wskaźników wpływających na całą gospodarkę. Gdy rosną, efekt odczuwają nie tylko kierowcy przy dystrybutorach, lecz także przedsiębiorstwa, konsumenci i instytucje publiczne. Paliwo stanowi jeden z podstawowych kosztów transportu, produkcji i logistyki, a te elementy są fundamentem niemal każdego łańcucha dostaw.

Obecny wzrost cen jest wyjątkowy nie tylko ze względu na skalę, ale przede wszystkim z powodu przyczyn geopolitycznych, które wpływają na globalny rynek energii w sposób natychmiastowy i trudny do przewidzenia. Dlatego analiza sytuacji na rynku paliw jest dziś niezbędna, aby zrozumieć, co wydarzy się dalej z cenami produktów, usług, inflacją i funkcjonowaniem kluczowych branż. 28 lutego USA i Izrael zaatakowały Iran. Iran odpowiedział ogłoszeniem blokady Cieśniny Ormuz. Przez tę wąską drogę morską przepływa około 20% światowych dostaw ropy, produktów naftowych i gazu LNG. I Iran niszczy instalacje i rafinerie w rejonie.

- Firmy nie chcą tego ubezpieczać. To jest ogromne ryzyko dla armatora, żeby takim statkiem przepłynąć. Kilkoro próbowało i Iran pokazał, że te groźby nie były daremne i faktycznie zaatakowało statki. Tych statków tam było gdzieś ze 100 dziennie, a teraz nie płynie nic – powiedziała Katarzyna Iwuć.

Polska jest w relatywnie lepszej pozycji niż inne kraje UE. My ropę sprowadzamy z Morza Północnego, Afryki i Ameryk. Dostawy paliw z Arabii Saudyjskiej oraz gazu LNG z Kataru są zabezpieczone. Saudi Aramco ma magazyny z ropą po europejskiej stronie Kanału Sueskiego, a do Polski płyną tankowce, które zdążyły opuścić Zatokę Perską przed atakiem.

- To nie jest tak, że ktoś nam teraz będzie np. w przyszłych miesiącach sprzedawał ropę tanio, czy gaz tanio, skoro na świecie może to sprzedać znacznie drożej. Oczywiście jest coś takiego, że też mamy jakieś kontrakty podpisane po jakiejś tam cenie. Więc jeszcze trochę tych dostaw dostaniemy taniej, ale też część firm może się powołać na siłę wyższą itd. Generalnie jest to zaburzone. Ropa nie ma paszportu. Nikt nam nie będzie sprzedawał taniej tylko dlatego, że np. bierzemy ropę czy gaz na przykład z Norwegii (…) Jedyne co Polska mogłaby zrobić, jest to z wyprzedzeniem np. zawrzeć jakieś kontrakty na przyszłość i zabezpieczać. I my to w części gdzieś tam mamy. To, co może zrobić rząd, to np. nie podnosić  podatków za paliwo, obniżyć nieco akcyzę czy VAT na pewien czas. Przy tym wzroście ceny ma pewne możliwości jednak ułatwienia życia Polakom – powiedziała.

 Jak droższe paliwo przełoży się na ceny innych produktów i usług?

Mechanizm jest prosty: jeśli kupujemy jakikolwiek produkt lub usługę, to fragment ceny stanowi koszt ropy i energii. Drożeje transport (40% kosztów firm transportowych to paliwo), więc drożeje wszystko, co trzeba dowieźć do sklepu od jogurtu po elektronikę.

- Od kilku dni rozgrzewa Polaków cena paliwa. Po pierwsze, cena paliwa typu 95 wzrosła jakieś 20 proc., diesel wzrósł o nawet 30 proc. To jest tylko początek, dlatego, że paliwa mają ceny gazu i ropy, mają przełożenie nie tylko właśnie na to, co tankujemy, tylko na wiele różnych rzeczy i w zasadzie każda usługa, każdy towar, który kupujemy, jakiś tam fragment tej ceny, którą płacimy, wynika z tego, ile kosztuje paliwo – powiedziała ekspertka.

Wzrost widoczny będzie także w przypadku kredytów hipotecznych, rat, czy planowania podróży wakacyjnych.

- Czasem nie zdajemy sprawy, w jak wielu produktach jest ta ropa. Nawet weźmy sobie taki kosmetyk. Opakowanie, produkt ropopochodny. Przecież ceny np. biletów lotniczych to w 30-40%, taki koszt linii lotniczej, to są właśnie ceny paliwa – wyjaśniła.

Jak może się to przełożyć na inflację w Polce? Jak przyznaje Katarzyna, wszystko zależy od tego, jak długo ten konflikt potrwa.

-  My mamy rezerwy i każdy w zasadzie kraj ma pewne rezerwy. Gazu i ropy i też Światowa Organizacja Energetyki mówi, uwalniamy te rezerwy, żeby właśnie zapobiec takim nagłym zwyżkom cen ropy i gazu. Ale pytanie, jak konflikt długo potrwa. Polska mówi, że ma tam rezerwy na 90 dni. Jeżeli potrwa niedługo, no to może dołożyć do naszej inflacji w Polsce, uwzględniając wszystkie różne produkty, jakiś tam ułamek procenta. Ale jeżeli potrwałoby np. kilka miesięcy, no to problem będzie naprawdę ogromny. I to może być jakiś 1 proc. czy 1,5 proc. - podsumowała.

Zobacz także: