Nie żyje Edward Linde-Lubaszenko. To jego ostatni wywiad
8 lutego 2026 roku polskie środowisko filmowe i teatralne pogrążyło się w żałobie. O śmierci Edwarda Linde-Lubaszenki poinformował jego syn, Olaf Lubaszenko, publikując w mediach społecznościowych czarno-białe zdjęcie ojca z krótkim, poruszającym podpisem: "Żegnaj, Tato".
Aktor, którego widzowie kojarzą z dziesiątek ról filmowych, teatralnych i serialowych, jeszcze dwa miesiące wcześniej pojawił się w studiu Dzień Dobry TVN. W rozmowie z prowadzącymi wracał do początków swojej kariery, opowiadał o życiowych wyborach i o tym, dlaczego 21 września w Teatrze Narodowym w Warszawie zdecydował się pożegnać z publicznością.
Od medycyny do sceny - droga, której sam się nie spodziewał
W ostatnim wywiadzie Edward Linde-Lubaszenko z charakterystycznym spokojem i dystansem wspominał swoje młodzieńcze plany. Zanim został aktorem, studiował medycynę.
- Po trzecim roku rozstałem się z medycyną, więc byłem półlekarzem. I myślę, że w dalszym ciągu jestem - po moim zdrowiu. Mam 87 lat, a widać, że uprawiałem i sport, i medycynę - mówił w studiu Dzień Dobry TVN.
Artysta podkreślał, że decyzja o odejściu z uczelni nie była impulsywna. Edward Linde-Lubaszenko porzucił stabilny zawód na rzecz sztuki.
- Rozstałem się z medycyną, ale nie w jakichś dramatycznych okolicznościach. (...) Zostałem aktorem, zdałem egzamin eksternistyczny. Potem jeszcze do tego skończyłem studia na Wydziale Reżyserii w PWST w Krakowie, gdzie byłem równocześnie aktorem Starego Teatru - wymieniał.
Edward Linde-Lubaszenko pożegnał się z publicznością
W rozmowie z Dzień Dobry TVN aktor otwarcie mówił o tym, że kilka miesięcy wcześniej zdecydował się zakończyć karierę sceniczną. Nie była to decyzja łatwa, ale, jak tłumaczył, konieczna.
- Teraz z zawodem się pożegnałem ze względu na wiek, bo są jednak jakieś granice, kiedy aktor może się uczyć tekstu. Mówię o wydolności organizmu co do pamięci, co do sprawności fizycznej, co do zdrowotnych aspektów uprawiania tego trudnego zawodu. (...) To nie jest takie łatwe dla człowieka 87-letniego. To już jest dość późna pora jak na aktorstwo - wyjaśniał.
W jego słowach nie było żalu, a raczej dojrzała akceptacja i świadomość, że każdy etap życia ma swoje prawa. Ostatni spektakl, który zagrał Edward Linde-Lubaszenko, był dla niego symbolicznym zamknięciem wieloletniej drogi artystycznej. Aktor wcielił się w legendarnego Stańczyka w sztuce "Wesele" na podstawie dzieła Stanisława Wyspiańskiego.
Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.
Zobacz także:
- Olaf Lubaszenko zagrał w serialu "Lipowo. Zmowa milczenia". "To był mój szósty ksiądz"
- Olaf Lubaszenko w żałobie po śmierci mamy. "W szpitalu żegnałem się z nią codziennie"
- Jacek Łągwa z Ich Troje pogrążony w żałobie. "Po długiej chorobie odeszła moja mama"
Autorka/Autor: Berenika Olesińska