Marek Krajewski w Wałbrzychu
Książki pisarza są nierozerwalnie związane z Wrocławiem. Marek Krajewski i jego bohater mają tu nawet swój mural, trasy wycieczkowe, a nawet spektakl. W ostatnim czasie pisarz skierował się jednak do Wałbrzycha.
- W roku 1997 napisałem moją pierwszą powieść, "Śmierć w Breslau", i tam chciałem przedstawić mojego bohatera, Eberharda Mocka, jako człowieka trochę wyobcowanego z Wrocławia. Musiałem wymyślić inne miasto, z którego pochodzi Eberhard Mock, żeby nie był z Wrocławia. I pomyślałem sobie właśnie o Wałbrzychu. Nie wiem dlaczego. Nie wiem, jaka muza mi podpowiedziała to rozwiązanie fabularne - przyznał. Napisał najnowszą książkę właśnie o Wałbrzychu. Teraz zdecydował się na częściową przeprowadzkę do tego miasta. Swoje miejsce do pracy będzie miał w miejskiej bibliotece.
- Ja się bardzo cieszę, że pan Marek Krajewski odkrył to miasto. Pokazał oczywiście w tej konwencji kryminału retro, ale pokazał świetnie. Myślę, że ma tutaj bardzo dobre warunki do pracy, ale też dla nas jest to bardzo ważny element. Obecność pisarza w bibliotece, obecność w ogóle pisarza w mieście, który pisze książkę o mieście, to jest bardzo ważny element naszej pracy nie tylko z czytelnikami, ale też taki element dla mieszkańców - podkreśliła Renata Nowicka, dyrektorka wałbrzyskiej biblioteki "Pod Atlantami".
Jak pracuje Marek Krajewski?
Dyrektorka biblioteki, bazując na swoich obserwacjach stwierdziła, że pisarz ma grono wiernych fanów i fanek. Jedną z nich jest aktorka Angelika Cegielska. - Książek Marka Krajewskiego mam chyba około pięćdziesięciu, ponieważ pojawiają się nowe, wspaniałe wydania. Staram się wzbogacać ten księgozbiór - powiedziała.
W naszym reportażu pisarz opowiedział o swoich niekonwencjonalnych metodach pracy.
- Jestem autorem, który podzielił bardzo precyzyjnie czas dnia na pisanie i na pozostałe czynności. Pisanie zajmuje mi pięć godzin czterdzieści dwie minuty. Dokładnie, ponieważ dwadzieścia cztery godziny podzieliłem na pewne całości zgodnie z pojęciem matematycznym zwanym złotą proporcją. Kiedy mój minutnik dzwoni i wykazuje mi, że minęło właśnie tyle czasu, wtedy przerywam, choćbym był w połowie zdania. Kiedy idę do kuchni, to wtedy wyłączam mój minutnik, bo wtedy nie pracuję, kiedy robię herbatę - tłumaczył autor bestsellerowych powieści.
Więcej o artyście i samym Wałbrzychu w materiale wideo na górze strony.
Nie oglądałeś Dzień Dobry Wakacje na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.
Zobacz także:
- Ma 104 lata i regularnie odwiedza bibliotekę. "Jest to dla mnie zaskoczenie, że tak długo się trzymam"
- Bibliotekarz najbardziej stresującym zawodem? Spytaliśmy u źródła
- Najpiękniejsze biblioteki na świecie. W niektórych z nich mogliście już być