W dzieciństwie była molestowana przez ojca. "Dojrzałam do tego, że to nie ja powinnam się wstydzić"
Poruszająca historia pisarki Lucyny Olejniczak
Lucyna Olejniczak po latach przerwała milczenie i wyznała, że książka "Księżniczka" została napisana na podstawie jej osobistej historii.
- Chyba dojrzałam w końcu do tego. Dojrzałam do tego, że to nie ja powinnam się wstydzić. Wprawdzie osoby odpowiedzialne za ten stan już nie żyją, więc się wstydzić nie będą. A poza tym, kiedy pisałam, pierwszy raz wydałam tę książkę, to moja mama jeszcze żyła i troszkę się obawiałam jej ewentualnej reakcji. (...) Po prostu wciąż jeszcze byłam tym dzieckiem, nad którym rodzice trzymali władzę - wyznała Lucyna.
Książka pisarki jest wstrząsająca, ale zarazem niezwykła, bo jest świadectwem tego, że można się pozbierać po najtrudniejszych życiowych doświadczeniach. Tytuł "Księżniczka" jest nie bez znaczenia. Do czego nawiązuje?
- Księżniczka dlatego, że ojciec nazywał swoją córkę księżniczką. Ona była dla niego księżniczką najpiękniejszą, najmądrzejszą na świecie. On ją bardzo kochał no i stąd ta księżniczka - zaznaczyła Olejniczak.
Krystyna do ostatnich dni życia swojego ojca opiekowała się nim. Skąd czerpała siłę, by pomimo krzywdy, jaką jej wyrządził, wyciągnąć do niego pomocną dłoń?
- Myślę, że to wynikało z takiego ludzkiego odruchu. To był już stary człowiek, chory, bo on był po wylewie. Czułam, że ja muszę. Tak samo mamą się opiekowałam do samego końca. Co wcale nie znaczy, że ja jemu wybaczyłam, bo to nie jest równoznaczne. Natomiast ja czułam, że ja tak muszę. Po prostu. Tak byłam nauczona, że rodzicom należy się szacunek. Rodzice wiedzą, co robią i chyba to zostało do samego końca - podkreśliła gościni Dzień Dobry TVN.
Trudne doświadczenia z dzieciństwa Lucyny Olejniczak
Lucyna Olejniczak dziś już otwarcie opowiada o tym, co przeżyła w dzieciństwie i wraca wspomnieniami do tamtych chwil.
- Nie umiałabym się przeciwstawić. Dlatego że człowiek w tym momencie, a zwłaszcza dziecko, jest sparaliżowane, jest rozdarte między miłością do rodzica a między tym, że czuje, że coś jest nie tak. I nie dopuszcza do siebie możliwości, że skoro to tatuś, to on nie może robić niczego złego, prawda? Zwłaszcza że on cały czas powtarza, że kocha, że bardzo kocha - zaznaczyła.
Pisarka podkreśliła, że tata miał problem z alkoholem. Po spożyciu stawał się innym człowiekiem.
- Jak był trzeźwy, to był ojcem, który zaraził mnie miłością do literatury, który mi podsuwał książki do czytania, który ze mną bardzo dużo rozmawiał na temat książek, który nam, dzieciom małym, opowiadał historie, zanim jeszcze nauczyłyśmy się czytać. A kiedy był pijany, wychodził z niego zupełnie ktoś inny. Właśnie potwór. Jak byłam mała, to ja do takiego pijanego ojca mówiłam "proszę pana", za co obrywałam, mówiąc kolokwialnie, bo ojciec myślał, że to jest złośliwe. A ja po prostu widziałam podobnego pana do mojego ojca, ale to nie był ojciec - przyznała.
Dalszy ciąg rozmowy znajdziesz w materiale wideo.
Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.
Zobacz także:
- Molestowanie w komunikacji miejskiej. "200 osób zostało poszkodowanych"
- Niespodziewanie skrócono mu karę. Kiedy P. Diddy wyjdzie na wolność?
- Szokujące wspomnienia Hayden Panettiere. "Zostałam położona w łóżku obok nagiego mężczyzny"