- Pokrewieństwo to więź krwi wynikająca z pochodzenia od wspólnego przodka.
- Powinowactwo to relacja rodzinna łącząca jednego małżonka z krewnymi drugiego małżonka.
Jątrew, świekra, kum, kumoszka, pociotek – kogo mamy w rodzinie?
"Wujek" czy "ciocia" to za mało. Dawniej polszczyzna miała osobne słowa na relacje rodzinne, które dziś najczęściej wrzucamy do jednego worka. Był np. dziewierz, czyli brat męża, jątrew - żona brata męża czy zełwa - siostra męża. Dlaczego te słowa odeszły do lamusa?
- Możemy spojrzeć na to dwojako. Przede wszystkim z punktu widzenia ekonomii możemy powiedzieć, dlatego że dzisiaj już tak nie dziedziczymy, więc nie potrzebujemy już takich określeń, to już nie jest takie ważne. Na stronie gov.pl możemy zobaczyć, że określamy stopnie pokrewieństwa: pierwszy, drugi, trzeci. Po drugie, [...] język dąży do uproszczenia. [...] Nie mówimy: to jest mój paszenog, to jest moja zełwa, to jest jątrew - tłumaczyła Aneta Korycińska, znana w sieci jako "Baba od polskiego".
Jak dodała polonistka, zmieniły się też znaczenia wyrazów. Tradycyjnie kum to określenie ojca chrzestnego, a obecnie kojarzy się ze znajomym, kolegą.
Nawet dla Magdaleny Zawadzkiej, która znana jest z ogromnej dbałości o czystość i poprawność języka polskiego, te słowa są obce.
- Wystarczy mi: ciocia, wujek, stryj, brat cioteczny, siostra cioteczna. To jest ta moja rodzinka. Poza tym są słowa nawet współczesne, chociażby ten kum, które mnie rozśmieszają. Wiedziałam, że to znaczy ojciec chrzestny, ale w gwarze raczej. Nikt nie mówił u mnie kum i nagle w Bułgarii zobaczyłam wielki plakat "Ojca chrzestnego" z Marlonem Brando i wielkimi literami było napisane po bułgarsku: "Kum", i to mnie bardzo rozbawiło - opowiadała z uśmiechem aktorka. Zaznaczyła też, że są słowa, których unika.
- Teściowa - to słowo siekiera dla mnie, bo kojarzy się z czymś okropnym. Konkubina, macocha, w ogóle czegoś takiego nie używam, omijam z daleka - wyjawiła Magdalena Zawadzka.
Rodzinne nazwy, które wyszły z użycia
Antek Smykiewicz ma bardzo liczną rodzinę, dlatego nietrudno wyobrazić sobie, że w staropolszczyźnie znalazłoby się dla jego krewnych wiele dziś już zapomnianych określeń.
- Wychowywałem się z dużą ilością wujków i cioć, ponieważ moja mama też miała 9 rodzeństwa [...]. U nas to było wszystko uproszczone, bo zawsze się mówiło brat cioteczny, siostra cioteczna, wujek, ciocia i też dużo było wujków, cioć, którzy byli "przyszywani", z którymi spotykali się moi rodzice towarzysko. Nawet teraz trudno jest mi poukładać, które rodzeństwo mojej mamy jest pierwsze czy drugie. To jest po prostu kwestia skali. Moi rodzice mają już 20 wnucząt. Wiem, czyje są, które dzieci, które jest starsze, młodsze i jak się nazywają. Natomiast ciężko mi było to wszystko usestymatyzować - przyznał wokalista, który ma dziewięcioro rodzeństwa.
Posłuchaj całej rozmowy w wideo zamieszczonym na górze strony.
Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.
Zobacz także:
- Jak zadbać o dobre relacje z teściem? Sprawdź te porady
- Praktyczny poradnik dla boomerów. Jak zrozumieć język nastolatka?
- Quiz. Jak dobrze znasz polskie przysłowia i powiedzenia? Tylko nieliczni zdobywają komplet punktów