Jak zrozumieć nastolatka?
Młodzieżowe słowa wymawiane przez rodziców często wzbudzają uśmiech na twarzy dzieci lub, jeśli nie znamy ich znaczenia, zakłopotanie. Jak zgodnie przyznali goście Dzień Dobry TVN, nie ma nic bardziej "obciachowego" niż dorośli, którzy na siłę starają się nadążać za obowiązującym slangiem.
- Gdy słowo wchodzi w obieg i wiemy, kiedy z niego skorzystać, to jest jak najbardziej w porządku. Chodzi o to, by wychodziło nam to naturalnie - tłumaczyła Hania Kordaszewska.
Do niezręcznych sytuacji czasem dochodzi, gdy dorośli poznają znajomych swoich dzieci. Jak radziła młodzież - lepiej w takiej chwili zachowywać się naturalnie, sympatycznie, i nie silić się na nietypowe słowa.
- Gdyby tata mi wyleciał z tekstem "Siema mordo, co tam u ciebie?", Jezus, ja bym chyba stanęła i po prostu wyszła - dodała Maja Oświecińska.
Czy dorośli powinni używać slangu?
Slang może być naturalny - wszystko zależy od okoliczności oraz naszej więzi z dzieckiem. Jak przyznali goście programu - każda próba kontaktu i bycia na czasie "jest cenna", jednak należy to robić z wyczuciem - adekwatnie do relacji oraz sytuacji.
- Rodzic nie zawsze musi być naszym przyjacielem. Jeśli mamy taką relację, że on jest naprawdę w porządku, że ma taki sposób bycia, że jest młodzieżowy i my jesteśmy do tego przyzwyczajeni, to jest to jak najbardziej w porządku. Jeśli na siłę stara się odmłodzić i dołączyć do grupy rówieśniczej swojego dziecka, to już się robi tak dziwnie - podsumowała Hania Kordaszewska.
Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.
Zobacz także:
- Oto najpopularniejsze słowa w korposlangu. Znasz je wszystkie?
- "Czemó sigma", czyli prof. Jan Miodek komentuje młodzieżowy slang
- Młodzieżowe słowa roku sprzed wielu lat. Co znaczy "kaplica", "hecny" i "klawo"?