Krzysztof Czeczot miał problemy finansowe. "Musiałem pożyczać pieniądze na życie"

Krzysztof Czeczot
Krzysztof Czeczot miał problemy finansowe. Musiał pożyczać pieniądze
Źródło: MWmedia.pl
Mówi się, że aktorstwo nie jest stabilnym zawodem. Doświadczył tego Krzysztof Czeczot. W najnowszym wywiadzie wrócił wspomnieniami do lat, w których aktorstwo nie dawało mu stabilności finansowej. Kiedy nastał przełom w jego karierze?

Dalsza część tekstu poniżej.

Krzysztof Czeczot
Jakim nauczycielem jest Krzysztof Czeczot?
Źródło: Dzień Dobry TVN

Aktorskie początki Krzysztofa Czeczota

Krzysztof Czeczot dorastał w realiach zupełnie innych niż dzisiejsze - bez mediów społecznościowych, bez łatwego dostępu do autopromocji, bez możliwości natychmiastowego pokazania talentu szerokiej publiczności. Aktor wspomina tamten czas z nostalgią, ale i świadomością, jak pełna zakrętów była to droga.

- Czułem się chłopakiem z małego miasta, który wie, że musi iść dalej, że potrzebuje więcej. W latach 90., w których dorastałem, nie było, rzecz jasna, social mediów - prywatnych telewizji, w których dziś możemy codziennie pokazywać siebie. Była ta tradycyjna telewizja i marzenie, żeby kiedyś znaleźć się po drugiej stronie ekranu. Pomyślałem, że aktorstwo jest zawodem, który daje widzialność. I że może być moją drogą - opowiada Czeczot na łamach magazynu "Viva!".

Artysta przyznaje, że rodzice zareagowali sceptycznie na obrany przez niego kierunek zawodowy, ale jednocześnie nie zakazywali podążać własną ścieżką.

- Słyszałem: "Krzysiu, niedaleko jest bank, możesz mieć fajną pracę od 8 do 15". Ale kiedy z końcem września wyjeżdżałem do łódzkiej filmówki, mama dała mi na drogę reklamówkę z bigosem. Płakaliśmy oboje. Potem wsiadłem do taksówki i odjechałem na dworzec PKS, a stamtąd do Łodzi. To był piękny i trudny moment: 18-letni chłopak, bez kontaktów, właściwie bez pieniędzy, wyjeżdżał z domu po własne życie - wspomina aktor.

Aktorstwo - praca, która nie daje stabilizacji

Choć studia otworzyły mu drzwi do świata filmu, rzeczywistość zawodowa okazała się znacznie bardziej wymagająca, niż mógł przypuszczać. Krzysztof Czeczot zdobywał role, ale były to głównie role drugoplanowe. Praca pojawiała się falami - raz intensywnie, innym razem nie było jej wcale.

W pewnym momencie ta nieregularność zaczęła odbijać się nie tylko na jego poczuciu wartości, lecz także na codziennym życiu.

- Ciągle były role drugoplanowe, a po dobrych latach przyszła cisza, telefon przestał dzwonić. Taka cisza potrafi człowieka upokorzyć. Musiałem pożyczać pieniądze na życie. Niemal 30-letni facet, który prosi o pomoc finansową, nie czuje się bohaterem własnej historii. Raczej kimś, komu grunt usuwa się spod nóg - wyznaje aktor.

W tym trudnym czasie Krzysztof zaczął rozmyślać nad zawodową alternatywą.

- Brak pieniędzy brutalnie, ale skutecznie popchnął mnie w stronę niezależności. Za honorarium z reklamy zbudowałem studio nagrań. Jak nie było propozycji aktorskich, rozwijałem biznes. To był pierwszy moment, kiedy naprawdę wziąłem ster we własne ręce, pierwszy przełom w moim życiu - wspomina w wywiadzie dla "Vivy!".

Serial "Porządny człowiek" - przełom w karierze Krzysztofa Czeczota

W pewnym momencie już nawet stabilizacja finansowa nie przynosiła spełnienia. Pandemia, podczas której Krzysztof Czeczot realizował nagrania do drugiego sezonu "Brzyduli", zbiegła się z refleksją aktora nad dalszym rozwojem zawodowym i zmianą jego kierunku.

- Siedziałem w hali, czekałem na zdjęcia i nagle pomyślałem: "Co ja tu właściwie robię?". Nie chciałem już odtwarzać postaci, z której wyrosłem. Zadzwoniłem wtedy do mojego serdecznego kolegi, scenarzysty Marka Modzelewskiego i powiedziałem: "Zróbmy »Porządnego człowieka«. Serial premium o poważnych sprawach dla poważnej stacji. Chcę pokazać, że potrafię zagrać skomplikowaną i dojrzałą rolę". Zrobiliśmy to. Nic się nie wydarzy, dopóki nie weźmie się spraw w swoje ręce - komentuje z perspektywy czasu Czeczot.

Zobacz także: