Jerzy Bińczycki oczami bliskich. "Na pewno byłby laureatem Oscarów"

Wspomnienie Jerzego Bińczyckiego. "Na pewno byłby laureatem Oscarów"
Jerzy Bińczycki - aktor, który podbił serca widzów
Źródło: Dzień Dobry TVN
Jerzy Bińczycki to jedna z legend polskiego teatru i kina. Aktor zagrał w wielu spektaklach u Andrzeja Wajdy czy Kazimierza Kuca. Największą rozpoznawalność przyniosły mu role w filmach "Znachor" oraz "Noce i dnie". Mimo że zmarł w 1998 r., grane przez niego postacie wciąż są bliskie milionom widzów. Jak wspominają Jerzego Bińczyckiego jego najbliżsi?
Artykuł w skrócie:
  • Jerzy Bińczycki był cenionym aktorem teatralnym i filmowym.
  • Wśród jego najpopularniejszych ról wymienić można m.in. kreacje w filmach "Znachor" oraz "Noce i dnie".
  • O tym, jakim człowiekiem był prywatnie, opowiedzieli w Dzień Dobry TVN jego bliscy.

Jerzy Bińczycki we wspomnieniach aktorów

Jak podkreśliła Dorota Segda, Jerzy Bińczycki mógł poszczycić się niezwykłym aktorskim talentem.

- Teraz w kółko oglądam "Znachora" czy "Noce i dnie" i myślę sobie, że gdyby urodził się gdzie indziej, to na pewno byłby laureatem Oscarów - stwierdziła aktorka.

- Ta prostota była jego siłą. Ta prawda - człowiek zapomina, że on jest aktorem - dodał Artur Barciś.

Olgierd Łukaszewicz zwrócił z kolei uwagę na charakter Jerzego Bińczyckiego.

- Człowiek o wrażliwości i ruchu, powiedziałbym - skrzydełek motyla. Łatwo go było zranić, łatwo go było speszyć, ale ten, kto się poważył z nim pojedynkować na złośliwości, mógł się narazić na kompromitację. Jego inteligencja była niebywała - stwierdził.

- W "Znachorze" to każda scena była cudna z Jurkiem. Ja taka zabandażowana, a on mnie karmił rosołem. My te sceny chyba z dwie godziny robiliśmy, bo tam były muchy. On mnie tak karmi, a tu "bzzz", mucha siadła i nie mogliśmy tego nagrać. Jurek Hoffman się nawet na nas złościł - opowiadała z uśmiechem Anna Dymna.

Bliscy Jerzego Bińczyckiego wrócili pamięcią do wspólnie spędzanych chwil

Żona Jerzego Bińczyckiego zdradziła, gdzie miało miejsce jej pierwsze spotkanie z artystą. Jak się okazało, ich relacja prędko zaczęła nabierać rozpędu.

- Poznaliśmy się w krakowskim "Klubie Aktora". Przychodziłam tam często na obiady z moimi rodzicami, byłam wtedy nastolatką. Później byłam na 3. roku studiów krakowskiej teatrologii i wtedy Jurek reżyserował taką sztukę. Po spotkaniu zaprosił mnie na bankiet. On był niezwykle powściągliwym mężczyzną, co mnie zainteresowało, bo był inny. Niedługo potem zostałam narzeczoną, a później żoną - wyznała.

- Ojciec miał kilka takich rytuałów. Potrzebował spokoju, a zawsze przed wieczornym przedstawieniem - drzemki i wtedy nie wolno było hałasować. Potrzebował jakiejś takiej odskoczni, sam do mnie przychodził i wyręczał np. w jakichś zajęciach technicznych - mówił syn aktora, Jan Bińczycki.

- Dobrze się z nim dogadywałem, mimo tych dzielących nas różnic i dekad. Być może dlatego, że był już dorosłym, dojrzałym facetem i potrafił mieć dystans, taką życiową mądrość - dodał.

Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.

Zobacz także: