Marcyś, czyli królik bez tylnych łapek, który poruszył całą Polskę. "Spotkał się z ogromnym bestialstwem"

Znęcanie się nad królikiem
Królik Marcyś wraca do zdrowia
Źródło: Dzień Dobry TVN
Historia małego królika, który padł ofiarą ludzkiego okrucieństwa, wstrząsnęła opinią publiczną. Marcyś ma zaledwie kilka tygodni, a już przeszedł amputację tylnych łapek. Teraz powoli wraca do sił w domu pełnym zwierząt i ludzi o wielkich sercach. Reporterka Dzień Dobry TVN sprawdziła, jak się miewa.
Kluczowe fakty:
  • Marcyś ma około 9 tygodni i przeszedł amputację dwóch tylnych łapek po brutalnym ataku człowieka.
  • Historia królika wywołała ogromną falę wsparcia, ma aż 168 wirtualnych opiekunów.
  • Opiekę nad nim sprawuje Kasia Tytko, która w swoim domu prowadzi azyl dla wielu zwierząt.

Dramatyczna historia królika Marcysia

W jednym z mieszkań powstało wyjątkowe królestwo zwierząt. To właśnie tam trafił mały królik, którego historia wstrząsnęła opinią publiczną. W domu Kasi Tytko mieszka aż dziewięć królików, a wśród nich Marcyś, najmłodszy i najbardziej wyjątkowy.

- Gwarantuję Wam, że nic słodszego dzisiaj nie zobaczycie. Tylko spójrzcie na tego króliczka, jaki jest słodki i puchaty. Ale tych króliczków tutaj w tym mieszkaniu, u Kasi Tytko, która nas tutaj właśnie ugościła, jest dużo więcej. W sumie jest ich dziewięć. I też jest króliczek Marcyś. To jest króliczek, który spotkał się z ogromnym bestialstwem ze strony człowieka. Na szczęście jednak później spotkał już tylko dobrych ludzi - relacjonowała reporterka Dzień Dobry TVN Agnieszka Wurszt-Kwiatkowska.

Choć dziś wygląda jak zwykłe, niewinne zwierzątko, Marcyś przeszedł dramatyczne chwile. Jest jeszcze bardzo młody, a już musiał zmierzyć się z poważnymi konsekwencjami okrucieństwa człowieka.

- Jest po amputacji dwóch łapek tylnych. Największą pielęgnacją jest w dostępnym momencie kąpiel podwozia, bo niestety zasikuje się tam wszędzie. Jeszcze dochodzi pielęgnacja w kwestii ran, które zostały mu zadane. Ale lekarstwa bardzo lubi zjadać sam, więc bardzo chętnie je. Około dziewięciu tygodni, waży 620 gram - mówiła Kasia Tytko.

"Efekt Marcysia". Ludzie ruszyli z pomocą

Historia królika błyskawicznie obiegła internet i media, wywołując ogromną falę wsparcia. Do pomocy zaczęli zgłaszać się zarówno zwykli ludzie, jak i firmy. Dzięki temu Marcyś stał się symbolem solidarności wobec skrzywdzonych zwierząt. - Ludzie ruszyli z ogromną pomocą, spotkał się z bardzo dużym odzewem. (...) Marcyś jest królikiem, który ma 168 wirtualnych opiekunów. My wspólnie ratujemy zwierzaki. I jest w sumie zwierzakiem, który w całej Polsce ma ich najwięcej - podkreśliła Kasia Tytko.

Choć Marcel wciąż jest bardzo mały, jego opiekunowie już myślą o dalszej rehabilitacji i możliwościach poprawy komfortu życia. Jednocześnie powoli zaczyna zachowywać się jak typowy, ciekawski królik.

- Ma charakterek, ma swoje zdanie, ale poza tym jest coraz żywszym królikiem, widać, że poznaje mnie. Jak wstajemy rano, to on już siedzi, wyczekuje w klatce mnie, żeby dostać śniadanko, żeby się pomiziać. Więc ogarnia się troszkę chłopczyk - opowiadała opiekunka.

Sprawca okrucieństwa wobec zwierzęcia został już zatrzymany.

- Został schwytany parę dni temu. Trafił do aresztu na trzy miesiące. Ale najważniejsze, że ta historia będzie miała dobry koniec - podsumowała Agnieszka Wurszt-Kwiatkowska.

Zobacz także: