Influencerzy pod lupą. Sylwia Bomba szczerze o swojej wpadce: "Zaczęła się awantura"

OLKU7892
W sieci każdy błąd ma zasięg
Źródło wideo: Dzień Dobry TVN
Źródło zdj. gł.: Wojciech Olkuśnik/East News
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Niedawna wypowiedź Andziaks na temat płacenia podatków wywołała burzę w sieci. Popularna influencerka szybko znalazła się w centrum dyskusji, a internauci zaczęli przyglądać się jej działalności. To kolejny przykład na to, jak jedno nagranie może wpłynąć na wizerunek twórcy internetowego. Jak dużą odpowiedzialność za swoje słowa ponoszą influencerzy i czy powinni liczyć się z konsekwencjami każdej publicznej wypowiedzi? O tym opowiedzieli nam Sylwia Bomba, twórczyni internetowa i uczestniczka programu "Gogglebox. Przed telewizorem", oraz Kuba Nowosiński, twórca internetowy.

Jedno niefortunne słowo a kryzys wizerunkowy

Sylwia Bomba doskonale wie, że jedno słowo może doprowadzić do awantury w sieci. Sama doświadczyła takiej sytuacji niedługo po porodzie, gdy została zapytana o to, jak urodziła córkę Tosię.

- To było 8 lat temu, zaraz po narodzeniu mojego dziecka. Oczywiście temat, który był najgorętszy u mnie w social mediach to ciąża, poród i te wszystkie tematy wokoło. Po pół roku odpowiadania na te pytania byłam zmęczona tym tematem. Pewnego dnia odpowiedziałam w Q&A na pytanie "jak rodziłaś?" - napisałam oczywiście naturalnie. Wydawało mi się, oczywiste, że moi odbiorcy o tym wiedzą, bo mówię setny raz to samo. No i się zaczęło - wspomina.

Jak przyznała Sylwia, część osób odebrała wypowiedź jako atak. Influencerce zarzucano, że nie traktuje cesarki jako pełnowymiarowego porodu.

- Grzmiało u mnie w komentarzach. Ja oczywiście uważam, że cesarka jest prawdziwym porodem i to też dla mnie jest oczywiste. Ale wystarczyło jedno niefortunnie słówko i zaczęła się awantura. Komunikacja międzyludzka jest bardzo trudna w dzisiejszych czasach i ja mam wrażenie, że trochę jesteśmy nadinterpretowywani. (…) szuka się raczej tej negatywnej intencji - dodała.

Od jakiegoś czasu Sylwia jest wyczulona na to, co mówi, jak mówi i co publikuje. Szczególnie gdy nie jest czegoś pewna, to zdarza jej się sprawdzać, weryfikować, bo wie, jak szybko obserwatorzy coś niesprawdzonego wyciągną.

- Uważam, że odpowiedzialność jest ogromna, zwłaszcza jeżeli chodzi właśnie o osoby, które podają się za ekspertów (…) Osoby, które rzucają treści i są świadome, że to jest odpowiedzialność, naprawdę ja każdą swoją wypowiedź sprawdzam kilka razy, czy ja gdzieś nie popełniłam błędu albo kogoś nie wykluczyłam, albo kogoś mogłam nie urazić - dodała.

Kuba Nowosiński o emocjonalnych reakcjach w sieci

Kuba zwrócił zaś uwagę, że twórcy internetowi ponoszą dużą odpowiedzialność za publikowane treści, ponieważ ich wypowiedzi docierają do wielu osób. Dlatego przed zamieszczeniem zdjęcia, opisu lub komentarza wielokrotnie zastanawia się, czy dane słowa nie zostaną wyrwane z kontekstu albo nie urażą odbiorców. Jego zdaniem mówienie bez filtra, zwłaszcza pod wpływem emocji, bywa mylnie utożsamiane z autentycznością.

- Wydaje mi się, że ja w przyszłości miałem takie sytuacje, w których czasem zbyt emocjonalnie podchodziłem do pewnych tematów i zbyt pochopnie wyciągałem jakieś wnioski. Uważam, że trzeba mieć taki filtr, trzeba się czasem zastanowić. Teraz jak coś wrzucam, to zadaję sobie pytanie, czy to samo zrobiłbym na następny dzień, rano jak wstanę. Po drugie staram się też postawić na miejscu osób, które mogą być w innej sytuacji, trochę spojrzeć poza moją bańkę i zastanowić się, czy osoby, które są w jakimś kryzysie, czy w nich to nie uderzy - powiedział.

Kuba, jak większość influencerów został nauczony własnym doświadczeniem. Pewnego dnia oburzony plotkami, użył niefortunnego sformułowania jako skrótu myślowego wobec ludzi, którzy zamiast zajmować się własnym życiem, poświęcają czas na tworzenie i powielanie nieprawdziwych informacji.

- W mojej bańce był taki mem, że osoby, które za bardzo interesują się życiem prywatnym celebrytów, gwiazd,  są określane jako osoby bezrobotne. I są nawet profile, które nazywają się newsami dla bezrobotnych, to jest taki tiktokowy slang. Użyłem takiego skrótu myślowego. Nie wywołało to jakiegoś ogromnego oburzenia, ale sam później się zastanowiłem, że nie ma w sumie sensu tego tak upraszczać - podsumował.

W sieci każdy błąd ma zasięg
Wpadki influencerów w sieci
Zobacz galerię

Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.

Zobacz tażkże:

Autorka/Autor: Nastazja Bloch