Andziaks tłumaczy się ze swoich słów o podatkach. "Szczególnie chciałabym przeprosić"

Andziaks
Andziaks o podatkach. Celebrytka odniosła do krytyki
Źródło zdj. gł.: ANDRAS SZILAGYI/MW MEDIA
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Andziaks niedawno wypowiedziała się na temat płacenia podatków. Kontrowersyjna wypowiedź influencerki spotkała się z ogromną krytyką internautów. Teraz celebrytka ponownie zabrała głos. Opublikowała nagranie, w którym przyznaje się do błędu i tłumaczy ze swoich słów.

Dalsza część tekstu znajduje się poniżej.

24052023_NAJAZJAEXPRESS_ANDZIAKSY
"Naj Azja Express". Angelika i Łukasz Trochonowiczowie (Andziaks i Luka) zwycięzcami programu
Źródło: Dzień Dobry TVN Online

Andziaks o podatkach. Celebrytka reaguje na krytykę

Andziaks podczas niedawnej sesji pytań i odpowiedzi odniosła się do kwestii płacenia podatków. Stwierdziła, że nie korzysta z publicznej służby zdrowia, tym samym nie czuje się w obowiązku, aby odprowadzać środki do budżetu państwa potrzebne na jej utrzymanie i działanie. Dodała też, że w jej ocenie dobrze usytuowani ludzie mocniej odczuwają płacenie podatków niż osoby, które są mniej zamożne.

Takie stwierdzenie spotkało się w sieci z ogromną krytyką. W związku z tym influencerka postanowiła opublikować nagranie w serwisie YouTube, gdzie tłumaczy się ze swoich słów.

Na wstępnie Andziaks przyznała się do błędu. Przyznała, że nie powinna mówić takich rzeczy i doskonale rozumie, krytykę, która na nią spadła.

- Szczególnie chciałabym przeprosić za wypowiedź dotyczącą osób, które zarabiają mniej. Nie uważam tak, jak mogłoby to wybrzmieć z tego nagrania. Naprawdę tak nie uważam - podkreśliła.

Andziaks o rozliczaniu podatków

Wraz z falą oburzenia na słowa celebrytki w Internecie pojawiły się informacje o wysokości podatku, jaki zapłaciła. Andziaks w nagraniu zamieszczonym na YouTubie, gdzie obserwuje ją ponad 1,2 mln osób wyjaśniła, że kwota 26 tysięcy, o której mówią internauci, to jedynie część, tego, co rzeczywiście "oddaje" państwu. Tłumaczyła, że prowadzi kilka firm, a jedna z nich - za radą doradcy - korzysta z estońskiego CIT-u. Oznacza to, że podatek jest odroczony do momenty wypłaty dywidendy, a ta podlega 25-proc. stawce.

- Właśnie, mówiąc w Q&A o tych podatkach, miałam na myśli moją jednoosobową działalność gospodarczą, nie moje spółki. Nie chcę tutaj absolutnie podawać kwot ani publicznie rozliczać się ze swoich zarobków. Nie o to w tym filmie chodzi. Kwota dotycząca jednej spółki nie oznacza sumy wszystkich podatków, jakie płacę. Wszystkie moje działalności są prowadzone legalnie i są rozliczane zgodnie z obowiązującymi przepisami - zapewniła.

Influencerka odniosła się również do sugestii, że korzystała ze wsparciu państwa przy prowadzeniu swoich biznesów. W jej ocenie osoby, które twierdzą, że otrzymała jakąś pomoc, nie mają wiedzy na temat prowadzenia firmy.

- My żadnych pieniędzy od państwa nie wzięliśmy. Jest to gwarancja bankowa, której udziela bank BGK w momencie zaciągnięcia kredytu. I właśnie z tego kredytu skorzystałyśmy, natomiast żadnych pieniędzy od państwa nie brałyśmy - podsumowała.

Co na to internauci?

- "Uwielbiam Cię naprawdę, ale odkleiło Cię strasznie i jestem tak zawiedziona Tobą, że masakra", "Słowa mają konsekwencje… pleciesz takie bzdury, jesteś odklejona od życia, niepochlebne komentarze i przyszła refleksja", "Trochę więcej pokory i szacunku do ludzi, dzięki którym, masz to co masz", "Wizerunkowa katastrofa" - komentują fani.

Nie zabrakło też słów wsparcia. - "Podziwiam Cię za odwagę, jestem z Tobą!", "Andziu, dużo siły. Jesteś cudowna, pamiętaj o tym" - czytamy pod nagraniem

Zobacz także:

Źródło: onet.pl