Wiesz, co znajduje się w napojach, które pokochało twoje dziecko? "Taka herbata ma około 600-700 kcal"
Skład grozy w bubble tea
Bubble tea, choć z pozoru niewinna, w rzeczywistości jest mieszanką składników, które mogą obciążać organizm dziecka. Jak podkreśliła Agata Ziemnicka, problem zaczyna się już na poziomie podstawowych komponentów napoju.
- Mamy głównie cukier z wodą tutaj. Bubble tea to jest herbata, czyli teoretycznie dobrze. Gdyby ona była sama, to jest zdrowym produktem. Tylko do tej herbaty nasypane są bardzo, bardzo duże ilości cukru, słodzików, dodatkowych substancji słodzących, barwników, stabilizatorów i zagęszczaczy - wymienia gościni Dzień Dobry TVN.
Największym problemem jest jednak kaloryczność i ilość cukru, które w bubble tea potrafią osiągać wartości typowe dla pełnowartościowego deseru.
- Taka herbata ma około 600-700 kcal. Klucz kłopotu jest taki, że poza dużą ilością cukru, dzieci traktują to jako napój, czyli zamiast napić się wody, piją to. A to nie jest napój, tylko to jest deser w płynie. Problem jest taki, że dzieci mogą być odwodnione, bo to nie jest woda. Drugi jest taki, że dzieciaki powinny zjeść 25 g cukru na dzień, a tutaj potrafi być nawet 60 g w jednym napoju. A cukier doprowadza do tego, że może być nadwaga, otyłość, pobudzenie, a potem głód - uświadamia dietetyczka.
Ekspertka zwróciła również uwagę na konsekwencje zdrowotne wynikające z nadmiaru zbędnych dodatków w napoju.
- Może być ból brzucha, mogą być wzdęcia. I układ nerwowy przez ilość tych substancji jest pobudzony i może dochodzić do braku koncentracji, rozdrażnienia i wtedy robi się już gorzej - zaznacza Ziemnicka.
Co więc najczęściej znajdziemy w bubble tea? Oto składniki:
- herbata (czarna, zielona, oolong);
- mleko lub napój roślinny;
- cukier;
- kulki tapioki;
- aromaty;
- barwniki;
- zagęszczacze;
- stabilizatory.
Jak zniechęcić dzieci do słodkich napojów?
Kolorowe kulki, syropy i żelki dodawane do bubble tea sprawiają, że dzieci postrzegają napój jako atrakcyjny i smaczny. Bąbelkowa herbata, mimo że nie jest zdrowa, kusi wyglądem i smakiem, ale rodzice nie muszą od razu wprowadzać zakazów jej spożywania. Magda Kogut-Wałęcka podkreśla, że kluczem jest rozmowa i edukacja, a nie straszenie.
- My dużo rozmawiamy. Z racji tego, że ja jeszcze studiuję, jestem na ostatnim roku dietetyki, troszkę więcej wiem niż standardowo się wie. [Dzieci - przyp. red.] ostatnio się mnie pytają: "Mama, czy to jest zdrowe?". Myślę, że to jest ważne, żebyśmy dzieciaków nie uczyli na zakazach. Niech sprawdzą, jak to smakuje. Później tłumaczymy, co jest w takim produkcie - wyjaśnia blogerka parentingowa i mama trójki dzieci.
Najmłodsi potrzebują jasnych, prostych komunikatów i zrozumienia, dlaczego pewne wybory żywieniowe są dla nich lepsze, a inne mogą szkodzić. Zamiast zakazywać, warto:
- tłumaczyć skład - pokazać, ile cukru znajduje się w jednej porcji bubble tea;
- proponować alternatywy - np. domową herbatę z owocami, wodę z cytrusami, naturalne smoothie;
- uczyć uważności żywieniowej - zachęcać dzieci do obserwowania, jak czują się po wypiciu słodkiego napoju;
- rozmawiać o reklamach i trendach - wyjaśniać, że popularność produktu nie oznacza, że jest on zdrowy.
Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.
Zobacz także:
- Jedzenie, które skraca nam życie. "Takich rzeczy trzeba unikać"
- Wysokoprzetworzona żywność może powodować raka jelita grubego. Niepokojące wyniki badań
- Co jemy w maju? Sprawdź, co przyrządzić z sezonowych, wiosennych warzyw