Szpital dla lalek ratuje wspomnienia. "Obowiązuje kolejka jak na NFZ"

Szpital dla lalek
Szpital dla lalek i pluszaków
Źródło: Dzień Dobry TVN
Szpital dla lalek to nie tylko miejsce renowacji zniszczonych zabawek. To także przestrzeń, w której spotykają się emocje, pamięć międzypokoleniowa i edukacja ekologiczna. W Dzień Dobry TVN przyjrzeliśmy się, jak jedna inicjatywa potrafi zmienić podejście dzieci i dorosłych do przedmiotów, które mają duszę.
Kluczowe fakty:
  • W szpitalu odnawiane są zarówno współczesne zabawki, jak i ponadstuletnie lalki kolekcjonerskie
  • Inicjatywa pomaga dzieciom oswajać lęk przed szpitalem i uczy odpowiedzialnej konsumpcji
  • W Polsce kupujemy rocznie nawet 100 milionów zabawek, z których większość trafia na wysypiska

Szpital dla lalek – naprawa zabawek i emocji dzieci

Szpital dla lalek powstał z potrzeby serca i codziennej obserwacji dziecięcej relacji z ulubionymi zabawkami. To przestrzeń, w której liczy się nie tylko techniczna naprawa, ale też zachowanie tożsamości przedmiotu, do którego maluch jest głęboko przywiązany.

- Szpital dla lalek to miejsce, gdzie można naprawić zabawki współczesne i kolekcjonerskie. Wykochane, wyściskane, które od tego nadmiaru miłości zostały zniszczone. Odnawiam je, żeby mogły dalej towarzyszyć dzieciom. Są klienci, którzy odnawiają zabawki, aby sprezentować je kolejnemu pokoleniu albo np. podarować swojej dziewczynie czy mężowi – opowiada Bernadetta Szyszkowska, która prowadzi szpital dla lalek i pluszaków.

- Zaczęło się od tego, że zaczęłam robić zabawki dla mojej córki. A potem ktoś stwierdził, że skoro robię zabawki, to pewnie będę potrafiła je także naprawić. Bardzo często są to zabawki naprawdę bardzo zniszczone. Cały problem polega na tym, żeby taką zabawkę doprowadzić do ładu, ale jednocześnie nie zmienić jej formy i jej dawnego wyglądu. Szczególnie wśród dzieci jest to bardzo potrzebne, bo przyzwyczajone są do mimiki twarzy, do oczu, do każdego szwa – tłumaczy właścicielka.

Renowacja lalek, ekologia i kolejki jak w NFZ

Działalność szpitala ma również wymiar edukacyjny: pomaga dzieciom oswoić strach przed leczeniem i uczy, że przedmioty nie muszą być idealne, by były wartościowe. Jednocześnie to odpowiedź na problem nadprodukcji i marnowania zabawek. Prowadzona przez panią Bernadettę klinika ma też za zadanie oswajać u najmłodszych lęk przed szpitalem. Każda zabawka przechodzi tu specjalną procedurę przyjęcia, podobną do tej dla pacjentów na prawdziwych oddziałach ratunkowych.

- Wystawiam do dziecka zdjęcie, specjalny list piszę, żeby wiedziało, że jest pluszak zaopiekowany, leży w łóżeczku, czeka na zabiegi. Dla dzieci jest to takie uspokojenie, że tu się nic ich przyjacielowi nie stanie. Też muszą czasami zrozumieć, że będzie musiała zmienić się po naprawie, bo na przykład pies odgryzł mordkę misiowi, to już tej mordki nie będzie starej. Będzie musiała być nowa, w związku z tym coś się tam w tej misiu zmieni - wyjaśnia Bernadetta Szyszkowska.

- Szpital dla lalek myślę, że jest fantastycznym miejscem, w którym można oswoić się z pojęciem szpitala, pacjenta, bycia w takim miejscu, którego tak naprawdę nie znamy – dodaje Paulina Domagała, psycholog.

Szpital dla lalek - jak długo czeka się na renowację?

Zapotrzebowanie na usługi naprawy zabawek jest dziś ogromne, a liczba zgłoszeń znacznie przewyższa możliwości jednej pracowni. Proces przyjmowania zleceń i czas oczekiwania często przypominają realia znane z publicznej służby zdrowia.

- Jak w NFZ obowiązuje kolejka. Najczęściej klienci przesyłają mi zapytania mailem albo sms-owo. Oglądam sobie zdjęcia zabawki i wtedy odpisuję, co mogę z nią zrobić, w jakiej cenie i na kiedy się z klientem umówić. Przy jakichś drobnych rzeczach jest to przeważnie w ciągu kilku tygodni. Przy poważnych naprawach, gdzie muszę poświęcić temu większą ilość czasu, klienci czekają mi ponad rok - przyznaje właścicielka.

- Statystyki są bezlitosne. W ciągu roku w Polsce kupujemy nawet 100 milionów sztuk zabawek. Większość z nich pochodzi z Chin, większość z nich zawiera plastik. Niestety większość tych produktów po zużyciu wcale nie trafia do recyklingu, tylko prosto na wysypiska. To bardzo ważne, żebyśmy próbowali ograniczać się z kupowaniem nowych rzeczy, ale też z wyrzucaniem tych nowych, zakupionych rzeczy - podsumowuje bohaterka reportażu.

Zobacz także: