Historie Polek w USA. "Ameryka pozwala na dokonywanie wyborów, które w Polsce nie są aprobowane"

Ewa Głowacka, czyli Polki w Ameryce
Polki w Ameryce
Źródło: Dzień Dobry TVN
Od Poli Negri po projektantkę lalki Barbie. Historie Polek w Stanach Zjednoczonych to opowieść o przypadku, determinacji i redefinicji amerykańskiego snu. W Dzień Dobry TVN rozmawialiśmy o emigracji, Nowym Jorku lat 80. i współczesnym znaczeniu życia za oceanem.
Kluczowe fakty:
  • Emigracja do USA w latach 80. często była efektem polityki i przypadku, a nie planu.
  • Definicja amerykańskiego snu zmieniła się z pogoni za bogactwem w poszukiwanie wyjątkowego życia.
  • Polki w Stanach Zjednoczonych od dekad budują międzynarodowe kariery i przełamują stereotypy.

Emigracja do USA i życie w Nowym Jorku – perspektywa Ewy Zadarzyńskiej-Głowackiej

Początek tej historii to lata 80., stan wojenny i zbieg okoliczności, który na stałe związał bohaterkę z Nowym Jorkiem. Ewa Zadarzyńska-Głowacka nie unika jednoznacznych odpowiedzi na pytanie o jakość życia w Stanach Zjednoczonych.

- Ostatnio powiedziałabym, że może jest milej w Warszawie niż w Nowym Jorku, gdzie mieszkam. Oczywiście Nowy Jork to nie są koniecznie Stany Zjednoczone, bo tam każde miasto jest zupełnie inne, a Nowy Jork jest chyba najwspanialszy - mówiła nasza gościni.

Jej emigracja była konsekwencją wydarzeń politycznych i zawodowych decyzji Janusza Głowackiego, który wyjechał do Londynu na premierę sztuki w Royal Court Theatre, a następnie do USA, gdzie otrzymał propozycję pracy akademickiej.

- Wszyscy bardzo się trzymaliśmy i to był fantastyczny okres - podkreśliła.

Amerykański sen dziś – jak zmieniły się motywacje emigracji do Stanów Zjednoczonych?

Refleksja nad znaczeniem amerykańskiego snu prowadzi do szerszej diagnozy społecznej i historycznej. Magdalena Żelazowska w książce "Polki w Ameryce", zwraca uwagę na ewolucję marzeń o życiu za oceanem.

- Kiedyś, zaryzykuję takie stwierdzenie, że amerykański sen to był synonim wzbogacenia się. Myśmy wyjeżdżali do Stanów Zjednoczonych po to, żeby nam było lepiej, żeby żyć na lepszym poziomie, żeby być zamożniejszym, żeby się szybko wzbogacić, ewentualnie zrobić karierę, zyskać rozpoznawalność. Często wyjeżdżaliśmy z miejsca, w którym było gorzej, w kierunku kraju, w którym oczekiwaliśmy, że będzie nam lepiej. Dzisiaj chyba te motywacje do emigracji są inne, już raczej niezarobkowe. Zdarzają się przypadki, że wyjeżdżamy po to, żeby zrobić karierę, ale chyba nie łudzimy się, że w Stanach Zjednoczonych będzie nam się żyło łatwo, że szybko się tam wzbogacimy, ale poszukujemy wciąż tego, co Ameryka niezmiennie obiecuje, wyjątkowego życia - stwierdziła pisarka.

W rozmowie przywołane zostały nazwiska kobiet, które zapisały się w historii emigracji, w tym projektantki lalki Barbie.

- Ameryka jest otoczeniem, które pozwala kobietom na dokonywanie takich wyborów, które w Polsce może niekoniecznie są aprobowane. Natomiast Ameryka stanowi dla nas takie otoczenie, w którym nasz potencjał możemy wydobyć i nie spotyka się to z tak powszechną krytyką - podsumowała Magdalena Żelazowska.

Zobacz także: