Siła decyzji i towarzyszenia
W pracy z osobami w kryzysie Katarzyna Nicewicz kieruje się przekonaniem, że każdy człowiek ma w sobie coś, co można wzmacniać.
- Nie ma człowieka, który nie ma potencjału. Każdy ma jakiś potencjał – podkreśla założycielka Fundacji Daj Herbatę.
Jednocześnie zauważa, że proces wychodzenia z bezdomności to nie tylko znalezienie pracy czy mieszkania.
- Kiedy osoba trafia do mieszkania, mogą się ukazać nowe problemy. Doświadczenie mówi, że na sto procent się pojawią – zaznacza.
Wtedy dopiero zaczyna się prawdziwa praca – zarówno nad emocjami, jak i nad odpowiedzialnością za nowe życie. Czasem to właśnie nadmiar dobra, którego ktoś wcześniej nie znał, staje się trudny do udźwignięcia.
- To tak jak z wygraną w totolotka – dostajesz coś wielkiego i nie wiesz, co z tym zrobić – tłumaczy.
Bezdomność to nie tylko brak dachu nad głową
Katarzyna Nicewicz podkreśla, że bezdomność to przede wszystkim samotność.
- Oprócz tego, że ma się ten dach nad głową, nie zmienia się de facto nic. A chodzi o to, żeby ta osoba czuła się częścią społeczeństwa – mówi.
Dlatego w fundacji tak ważna jest asystentura i codzienne towarzyszenie, a nie tylko formalna pomoc.
- Najważniejsza rzecz w pracy z osobami w kryzysie to bycie, budowanie relacji i zaufania – tłumaczy Katarzyna Nicewicz.
Założycielka fundacji obala też wiele stereotypów.
- To, że osoby doświadczające bezdomności nie dbają o siebie, to nieprawda. W naszym punkcie wszyscy zapisują się na kąpiele, dbają o czystość. Czasem nieprzyjemny zapach nie wynika z braku higieny, tylko z tego, że ktoś chodzi w tych samych butach po kilkanaście godzin dziennie – mówi.
Zwraca uwagę, że społeczeństwo często wrzuca do jednego worka bezdomność, uzależnienie i choroby psychiczne. Tymczasem każdy przypadek jest inny, a za każdym człowiekiem stoi historia, trauma, doświadczenie.
- My po prostu przyjmujemy jego prawdę – podkreśla.
Jej zdaniem zmienia się jednak świadomość społeczna.
- Są ludzie, którzy chcą słuchać, którzy widzą, że to chyba nie do końca jest tak, jak nam mówili – dodaje.
Każdy może pomóc, ale nie każdy może zrozumieć
Czy każdy z nas mógłby trafić na ulicę? Katarzyna Nicewicz odpowiada z namysłem:
- Nie wiem. Myślę, że nie każdy, ale każdy może znaleźć się w grupie ryzyka.
Jak mówi, wystarczy splot trudnych wydarzeń – utrata pracy, zdrowia, bliskich – by stracić grunt pod nogami. Ale kluczowe jest to, czy mamy wokół siebie ludzi, którzy pomogą, zanim będzie za późno.
- Bezdomność to nie tylko kwestia materialna, ale też emocjonalna. To brak relacji, brak zaufania, brak miejsca, w którym ktoś nas czeka – wyjaśnia.
Dlatego tak ważne jest, by działania pomocowe nie kończyły się na rozdaniu posiłków czy ubrań, ale obejmowały realną integrację społeczną. Historie pana Zdzisława, Grzegorza czy Pawła pokazują, że zmiana jest możliwa. Ale to proces, który wymaga czasu, cierpliwości i wspólnej pracy.
Autorka/Autor: Magdalena Zasadni-Graczyk
Reporter: Magdalena Zasadni-Graczyk
Źródło zdjęcia głównego: Dzień Dobry TVN