Pociągiem do Lublina z Julią Szeremetą. Dlaczego to miasto idealne na weekend?

Podróż pociągiem z Julią Szeremetą
Na weekend do Lublina z Julią Szeremetą
Źródło wideo: Dzień Dobry TVN
Źródło zdj. gł.: ddtvn
Wiosenny weekend to świetny moment, by ruszyć w krótką podróż po Polsce. Tym razem Michał Cessanis zabrał widzów Dzień Dobry TVN do Lublina - miasta pełnego historii, smaków i sportowych emocji. W drogę z warszawskiego dworca wyruszył pociągiem PKP Intercity, a towarzyszyła mu pochodząca z regionu wicemistrzyni olimpijska i pięściarka Julia Szeremeta. Co sprawia, że właśnie te okolice są jej tak bliskie?

Podróż pociągiem z Julią Szeremetą

Julia Szeremeta urodziła się w Chełmie, ale swoje sportowe skrzydła rozwinęła w Lublinie, gdzie na co dzień mieszka. Michał Cessanis towarzyszył sportowczyni w kolejowej wycieczce z Warszawy do tego urokliwego miasta. Dłuższa chwila spędzona w wagonie pozwoliła im na spokojną rozmowę.

- Tak naprawdę przyszłam do liceum do Lublina, bo zmieniałam barwy klubu i od sześciu lat mieszkam tu. Ale cały czas moje życie się kręci - są albo zgrupowania, albo podróże. Tak naprawdę od 270 dni jestem poza domem - stwierdziła sportowczyni.

Lublin oczami Julii Szeremety

Julia Szeremeta zaprosiła Michała Cessanisa na wspólny spacer po Lublinie. Zawodniczka pokazała reporterowi najpiękniejsze miejsca tego miasta - zamek i wieżę widokową, a przy okazji opowiedziała o swoich sportowych początkach. Sport zainteresował młodą zawodniczkę gdy miała zaledwie 5 lat. Szybko okazało się, że Julia ma doskonałe predyspozycje do sztuk walki.

- W wieku trzynastu lat zaczęłam trenować boks. [...] Zmieniłam dyscyplinę z karate na boks, nadal zostałam w sportach walki - opowiadała pięściarka.

Po spacerze po miejskich uliczkach przyszła pora na wizytę w klubie 23-latki. Co ciekawe, Julia zdradziła, że sportowe wyzwania jej nie stresują - stara się zawsze pozostać skupiona.

- Tutaj są wszystkie treningi, dużo przygotowań, wylewam łzy i pot. Przed walką musi być dobra muzyczka, dobry humorek i żarty. U mnie stresu nie ma. Mój trener się śmieje i mówi, że nie mam układu nerwowego. [...] Po prostu robię swoją robotę - podsumowała olimpijka.

Zobacz także:

Reporter: Marek Zieliński