Ograniczone grabienie liści w parkach i na skwerach. "Więcej korzyści niż zabieranie"

Park jesienią
Warszawa. Miejscy ogrodnicy ograniczają grabienie liści. Dlaczego?
Źródło zdj. gł.: serts/GettyImages
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Jesienią warszawskie parki i skwery nie są dokładnie wygrabione. Miejscy ogrodnicy coraz częściej zostawiają opadłe liście pod drzewami. Jak tłumaczą, stanowią one naturalny nawóz, poprawiają kondycję gleby i dają schronienie zwierzętom. Są jednak miejsca i gatunki drzew, przy których usuwanie liści jest konieczne. Jakie? Sprawdź w artykule.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

DD_20241026_Liscie_REP
Grabić czy nie? Oto jest pytanie!
Źródło: Dzień Dobry TVN

Warszawa. Miejscy ogrodnicy ograniczają grabienie liści

Miejscy ogrodnicy ograniczają grabienie liści w parkach, na skwerach i przy ulicach w Warszawie. Nie traktujemy ich jak odpad - powiedział PAP główny specjalista ds. dendrologii w Zarządzie Zieleni, Grzegorz Szczerba. Przekazał, że w Warszawie odchodzi się teraz od utartego podejścia, że liść jest czymś niepożądanym, do większej świadomości, gdzie wiemy, co liść może nam dać.

- Nie traktujemy go jak śmieć, tylko w miejscach, gdzie jest to możliwe i pożądane, zostawiamy go, czyli poza reprezentacyjnymi trawnikami, miejscami, gdzie liście mogą utrudniać poruszanie - dodał. Na terenie miasta liście grabione są przede wszystkim na zieleni w pasach drogowych i w alejkach parkowych, na trawnikach reprezentacyjnych i intensywnie użytkowanych.

Co daje pozostawienie opadłych liści w okolicy drzew?

- Musimy spojrzeć szerzej na cały aspekt bytowania roślin wyższych, szczególnie drzew, których wiek, w porównaniu do długości ludzkiego życia, może być dużo dłuższy. Drzewo przebywa w jednym miejscu i musi nim gospodarować. Zrzucenie liści, przekazywanie ich dalej, sprawia, że obieg materii się zamyka. Drzewa przyciągają też spadającymi liśćmi inne organizmy. Przez co te inne organizmy, bytując w glebie, np. dżdżownice, ją spulchniają, przetwarzają też liście na kompost i użyźniają teren - wyjaśnił dendrolog. Podkreślił, że drzewa zrzucając liście, uprawiają sobie miejsce pod dalszy wzrost.

Grabienie i zbieranie liści - przy których gatunkach drzew to niezbędne?

Jednak zdarzają się przypadki chorób, patogenów, bądź insektów, które w liściach bytują i wtedy, żeby zwiększyć zdrowotność drzew, trzeba jednak zabierać liście. - Klasycznym przykładem jest kasztanowiec. To nie jest nasze drzewo rodzime i za nim przybył pewien motyl o dźwięcznej nazwie - szrotówek kasztanowcowiaczek. Jego larwy wygryzają wnętrze liści, które szybko zasychają. Duża liczba larw zimuje właśnie w tych opadłych liściach. Jeżeli chcemy mieć zdrowe kasztanowce, jak najmniej porażone tym owadem, to musimy liście razem z larwami zabrać i odpowiednio je przekompostować bądź zutylizować - zaznaczył specjalista. Z kolei u platanów występuje patogen grzybowy - antraknoza i ona również potrafi zimować w opadłych liściach.

- Jednak antraknoza zimuje także w pączkach i drobnych pędach. Liście powinno się głównie zabierać, jeżeli platany są dosyć mono porażone. Samo zabieranie liści spod platanów nie przynosi aż tak dużego rezultatu, jak w przypadku kasztanowców, bo 80 procent larw szrotówka jest w opadłych liściach, a w przypadku platanów patogen jest też w innych częściach drzewa - wskazał dendrolog. - Czasami zdarza się czerniak na klonie - pojawiają się wtedy czarne, wypukłe plamy. Ta choroba nie jest tak szkodliwa dla klonów, jak szrotówek dla kasztanowców. I tylko w skrajnych przypadkach można rozważać zabieranie liści spod klonów. Natomiast pozostawienie ich przynosi więcej korzyści niż zabieranie - stwierdził Grzegorz Szczerba.

Ograniczenie grabienia liści jesienią - gdzie poza Polską się tak robi?

Podkreślił, że akcja niegrabienia liści, to nie jest tylko pomysł polski. Jako przykład podał Włochy, gdzie np. w rejonie Wenecji nagłaśniane jest hasło, że liść to nie śmieć. W akcję włączyła się również pewna restauracja w Czechach, która na podłodze rozsypuje suche liście i zaprasza do spacerowania po dywanie z liści, by troszkę odciąć się od rzeczywistości budynku. Z pozostawionych liści chętnie skorzystają też jeże, które wykorzystują je, by zrobić sobie legowisko.

Miejscy ogrodnicy podkreślili, że grabią liście jedynie ręcznie, nie używając do tego dmuchaw. Nie rekomendują też zbierania liści do plastikowych worków.

Zobacz także:

Źródło: PAP
Autorka/Autor: oprac. Regina Łukasiewicz