Nie żyje James Tolkan. Znany z takich hitów, jak "Powrót do przeszłości", "Top Gun" czy "Cobra"
Dalsza część artykułu znajduje się pod materiałem wideo
Nie żyje James Tolkan
James Tolkan zmarł w wieku 94 lat. Informację o jego śmierci potwierdził w rozmowie z USA Today John Alcantar, reprezentujący Tolkana w sprawach wystąpień publicznych. Jak podkreślił, Tolkan był "cenionym profesjonalistą, który przeżył dobre i pełne życie". Przyczyna śmierci nie została ujawniona.
Największą rozpoznawalność przyniosła mu rola Stricklanda w filmie "Powrót do przyszłości" z 1985 roku — surowego wicedyrektora liceum Hill Valley, znanego z ostrego podejścia do uczniów, w tym Marty’ego McFly’a (Michael J. Fox), jego ojca (Crispin Glover) oraz szkolnego łobuza Biffa Tannena (Thomas F. Wilson). Tolkan wcielił się ponownie w tę postać w kontynuacji z 1989 roku, a w trzeciej części z 1990 roku zagrał przodka swojego bohatera — szeryfa Jamesa Stricklanda.
Kim był James Tolkan?
James Stewart Tolkan (ur. 20 czerwca 1931 w Calumet, zm. 26 marca 2026 w Saranac Lake) był amerykańskim aktorem filmowym, znanym z charakterystycznych ról drugoplanowych i rozpoznawalnej łysiny. Najczęściej występował jako postacie autorytarne, mające duży wpływ na innych, nierzadko o negatywnym wydźwięku.
Swoją karierę filmową rozpoczął pod koniec lat 60. Przełomem okazał się udział w filmie "Serpico" (1973) w reżyserii Sidneya Lumeta, z którym później współpracował jeszcze przy dwóch innych produkcjach. W komedii Woody’ego Allena "Miłość i śmierć" (1975) wcielił się w postać Napoleona Bonaparte. Szerszą popularność zdobył dzięki roli dyrektora Geralda Stricklanda w trylogii "Powrót do przyszłości" Roberta Zemeckisa. W 1986 roku wystąpił również w głośnym filmie "Top Gun" w reżyserii Tony’ego Scotta.
W latach 1993–1994 można go było oglądać w jednym z głównych ról u boku Michaela Dudikoffa w sensacyjnym serialu "Cobra", cieszącym się wówczas dużą popularnością w Polsce.
Zobacz także:
- Małgorzata Ohme napisała wzruszający wiersz dla mamy. "Wśród nocnej ciszy we łzach tonę"
- Anegdoty z życia Władysława Bartoszewskiego. "Sam kontakt z nim po prostu człowieka uskrzydlał"
- Marek Jackowski we wspomnieniach dzieci. "Czekał na nas i zawsze za nami tęsknił''