Co z tysiącami Polaków, którzy utknęli na Bliskim Wschodzie? MSZ wskazuje najbezpieczniejszą drogę powrotu

lotnisko w Bejrucie
Irańskie ataki odwetowe. Kilkanaście tysięcy Polaków utknęło na Bliskim Wschodzie
Źródło: Anadolu/Getty Images
Po eskalacji konfliktu między Iranem a Stanami Zjednoczonymi i Izraelem kilkanaście tysięcy Polaków przebywających na Bliskim Wschodzie znalazło się w bardzo trudnej sytuacji. Loty są odwoływane, komunikacja utrudniona, a na miejscu pojawiają się problemy z dostępem do informacji. Ministerstwo Spraw Zagranicznych apeluje o zachowanie spokoju. - Najprościej w tej chwili jest jechać do Egiptu - mówi wiceszef resortu Marcin Bosacki.
Kluczowe zagadnienia:
  • Po odwetowych atakach Iranu w krajach Zatoki Perskiej utknęło kilkanaście tysięcy Polaków.
  • Wiceszef MSZ Marcin Bosacki poinformował, że konsulowie pracują bez przerwy od soboty.
  • Resort uruchomił specjalną infolinię (+48 22 523 8880), czynną w godzinach 8-22.
  • Polakom zaleca się rejestrację w systemie Odyseusz oraz ostrożność przy planowaniu podróży.
  • MSZ wskazuje możliwe kierunki ewakuacji - m.in. Egipt, Arabię Saudyjską i Oman.

Dalsza część tekstu poniżej.

Klatka kluczowa-258681
Najważniejsze informacje z kraju i świata
Źródło: Dzień Dobry TVN

Atak na Iran i działania odwetowe - eskalacja konfliktu i chaos w regionie

Od soboty 28 lutego w regionie Bliskiego Wschodu trwają zmasowane działania militarne. Po wspólnych atakach Stanów Zjednoczonych i Izraela na Iran, w których zginął najwyższy przywódca tego kraju ajatollah Ali Chamenei, Teheran przeprowadził odwet. Celem irańskich rakiet i dronów stały się izraelskie miasta oraz amerykańskie bazy wojskowe rozmieszczone w regionie.

W efekcie wiele państw Zatoki Perskiej - od Zjednoczonych Emiratów Arabskich po Bahrajn - zmaga się z uszkodzeniami infrastruktury, zakłóceniami w dostawach ropy i problemami z funkcjonowaniem lotnisk. Linie lotnicze odwołują kursy, a tysiące podróżnych, w tym Polacy, pozostają uwięzieni na miejscu.

Polacy utknęli na Bliskim Wschodzie. MSZ: Konsulowie pracują bez przerwy

W poniedziałkowym (2.03) wydaniu programu "Rozmowa Piaseckiego" w TVN24 wiceminister spraw zagranicznych Marcin Bosacki poinformował, że resort od pierwszych godzin po atakach prowadzi intensywne działania pomocowe.

- Wszyscy konsulowie od soboty, od godzin wczesnych porannych, do dzisiaj pracowali bez przerwy - podkreślił polityk. Zaznaczył, że polskie placówki dyplomatyczne są przeciążone dużą liczbą zgłoszeń.

- Problemy wynikają z tego, że nagle tysiące osób próbują się skontaktować z konsulami, których oczywiście łącznie w krajach Zatoki jest kilkunastu - wyjaśnił.

Według szacunków resortu, w regionie Bliskiego Wschodu - od państw Zatoki Perskiej po Izrael, Liban i Jordanię - może przebywać kilkanaście tysięcy Polaków.

Infolinia dla Polaków i system "Odyseusz"

Ministerstwo Spraw Zagranicznych uruchomiło specjalną infolinię dla obywateli Polski potrzebujących pomocy.

- Na którą można dzwonić i informować o ewentualnych kłopotach czy po prostu się zarejestrować - poinformował wiceszef resortu.

Numer infolinii to +48 22 523 8880, a połączenia są przyjmowane w godzinach 8:00-22:00.

MSZ ponawia także apel o rejestrowanie się w systemie "Odyseusz", który umożliwia służbom konsularnym szybki kontakt z obywatelami przebywającymi w strefach zagrożenia.

Jak wrócić do kraju? MSZ wskazuje możliwe kierunki

Wiceszef MSZ przekazał, że resort analizuje różne scenariusze dotyczące powrotu Polaków.

- Mamy nadzieję, że w najbliższych dniach, może to być kilka dni, może to być tydzień, ruch z głównych lotnisk państw nad Zatoką zostanie przywrócony - powiedział Marcin Bosacki.

Wskazał, że Polacy przebywający w Jordanii czy Izraelu mogą próbować przedostać się do Egiptu, skąd wciąż odbywają się loty do Europy.

- Najprościej, najbezpieczniej w tej chwili jest jechać do Egiptu i próbować rozważać stamtąd wyloty - tłumaczył.

W krajach Zatoki Perskiej za najbardziej dostępne kierunki uznano Arabię Saudyjską i Oman, choć - jak przyznał Bosacki - tamtejsze lotniska są mocno przeciążone, bo "w krajach Zatoki jest w tej chwili około miliona Europejczyków".

Informacja o ryzyku dla podróżujących Polaków

Resort spraw zagranicznych ostrzega, że sytuacja w regionie pozostaje niestabilna.

- Przylatywanie tam w tej chwili nie jest do końca roztropne, bo mogą być problemy z natężeniem ruchu lotniczego i z powrotem, także zalecalibyśmy daleko idącą ostrożność - mówił Bosacki. Mimo braku bezpośredniego zagrożenia atakiem rakietowym w Egipcie ryzyko aktów przemocy w regionie pozostaje realne.

- Wszyscy się liczymy z tym, że przyjaciele Iranu w regionie mogą próbować - najwięcej oczywiście wobec Izraela, ale jak widzimy też w innych krajach - aktów terrorystycznych, aktów przemocy, więc cały ten region w tej chwili całkowicie bezpieczny z całą pewnością nie jest - podsumował wiceminister w rozmowie z Konradem Piaseckim.

Więcej informacji na stronie tvn24.pl.

Zobacz także: