- Hantawirus to znany od ponad 50 lat patogen, występujący również w Europie.
- Zakażenie potwierdzono na statku MV Hondius, którego pasażerowie pochodzą z 23 krajów.
- Dr Paweł Grzesiowski twierdzi, że hantawirus to poważna choroba i ocenia, czy można porównać ją do koronawirusa.
Dalsza część tekstu poniżej.
Hantawirus na pokładzie MV Hondius
Pod koniec kwietnia światowe media obiegła informacja o wykryciu hantawirusa u pasażerów wycieczkowca MV Hondius. Statek, na którym przebywały osoby z 23 krajów, stał się obiektem szczególnego zainteresowania Światowej Organizacji Zdrowia. WHO przekazała, że do tej pory odnotowano osiem przypadków możliwego zakażenia powiązanego z rejsem, z czego pięć zostało potwierdzonych.
Lekarz i ekspert ds. zdrowia publicznego, dr Paweł Grzesiowski, komentując te doniesienia w TVN24, przypomniał, że sam wirus nie jest nowy.
- Hantawirus jest znany nam od ponad 50 lat. Występują również przypadki w Polsce, w Europie, w innych krajach naszego regionu, więc to nie jest jakiś nowy wirus, zaskakujący - wyjaśnił Główny Inspektor Sanitarny.
Hantawirus - czy to niebezpieczna choroba?
Choć hantawirus nie jest nowym zagrożeniem, jego przebieg może być bardzo poważny. Dr Grzesiowski zwrócił uwagę na szerokie spektrum objawów i możliwych powikłań.
- Niestety muszę to powiedzieć, że to jest poważna choroba i oczywiście znamy różne przebiegi, od bardzo lekkich do śmiertelnych. Statystyka mówi, że nawet co trzeci pacjent może zginąć, jeżeli ma chorobę w płucach, czyli jest ta postać martwiczo-krwotocznego uszkodzenia płuc. Wówczas to przebiega naprawdę analogicznie do ciężkiego COVID-u – tłumaczy specjalista.
W ostatnich miesiącach zwiększoną liczbę przypadków obserwuje się m.in. w Ameryce Południowej.
- Taka tendencja do tego, że mamy tych zakażeń więcej, występuje również w Argentynie, skąd pochodzi prawdopodobnie ten pierwszy przypadek. Tam opisano w ciągu ostatnich kilku miesięcy ponad tysiąc przypadków hantawirusa - dodał dr Grzesiowski.
Hantawirus a koronawirus - jaka jest różnica?
W obliczu porównań do pandemii koronawirusa dr Grzesiowski zdecydowanie zdementował obawy o podobną skalę zagrożenia.
- Kompletnie bym tego nie porównywał - podkreślił. Jak wyjaśnił, podstawowa różnica tkwi w zdolności wirusa do rozprzestrzeniania się.
- Ja tylko podam jedną cyfrę, wskaźnik zakaźności: COVID prawie 20, hantawirus niecałe dwa. To jest kluczowa różnica, czyli jedna osoba chora może zarazić góra dwie zdrowe - zaznaczył Główny Inspektor Sanitarny. Oznacza to, że choć hantawirus może prowadzić do ciężkiej choroby, nie ma tak dużego potencjału pandemicznego jak SARS-CoV-2.
Hantawirus - czy grozi nam pandemia?
Dr Paweł Grzesiowski zwrócił w TVN24 uwagę na trudności w zapewnieniu bezpieczeństwa sanitarnego na zamkniętym pokładzie wycieczkowca.
- Jeżeli tego nie ma, to tak naprawdę oni wszyscy oddychają tym samym powietrzem i to jest poważny problem - mówił, odnosząc się do kwestii wentylacji między kajutami.
Zauważył również, że część pasażerów MV Hondius już wróciła do swoich krajów, co utrudnia kontrolę epidemiologiczną. - Te osoby trzeba namierzyć. Trzeba sprawdzić, z kim one leciały i czy przede wszystkim leciały zdrowe, bo jeśli nie miały objawów, to nie zakażały - wyjaśnił lekarz.
Okres inkubacji hantawirusa jest stosunkowo długi, co tym bardziej komplikuje wykrycie zakażenia przed wystąpieniem objawów. - Nie jesteśmy w stanie przewidzieć takich sytuacji, ponieważ ten wirus wylęga się od dwóch do czterech tygodni, nawet do sześciu - zaznaczył dr Paweł Grzesiowski.
Z tego powodu standardowe badania przed wejściem na pokład nie zawsze pozwalają wykryć potencjalne zagrożenie.
Choć przypadki hantawirusa na MV Hondius wzbudziły niepokój, eksperci są zgodni - nie ma obecnie podstaw, by mówić o ryzyku globalnej pandemii. Naukowcy i służby sanitarne monitorują sytuację, a WHO prowadzi analizę kontaktów wszystkich pasażerów statku.
Zobacz także:
- Groźny wirus na statku wycieczkowym. Nie żyją 3 osoby. "Trwają szczegółowe badania"
- Wirus, który zaatakował tysiące ludzi w Chinach, jest już w Polsce. "Nie jesteśmy w ogóle przygotowani"
- COVID-19 powraca. "Coraz więcej pacjentów"