Ryszard Rembiszewski i jego hiszpański slow life
Ryszard Rembiszewski przeprowadził się na Półwysep Iberyjski w czasie pandemii, choć jego żona mieszkała tam już od blisko dwóch dekad. Do Polski przyjeżdża przede wszystkim w celach zawodowych.
Prezentera najbardziej urzekł hiszpański styl życia i podejście ludzi do codzienności.
- Hiszpania to są trzy słowa, fiesta, maniana i tranquilo, a tutaj w Polsce to jest pęd, pęd, pęd, pęd. (...) Zmiany są bardzo dobre, bo widać różnicę. Różnicę w postrzeganiu w ogóle świata i w takich kontaktach międzyludzkich, które są zupełnie inne w Hiszpanii, a zupełnie inne w Polsce. To jest ogromne doświadczenie - powiedział.
Czas spędzony w Hiszpanii daje mu potrzebną równowagę między odpoczynkiem a pracą.
- Są spacery z pieskiem nad morzem, odpoczynek, relaks, żeby potem nabrać sił do tego pędu w Warszawie, kiedy przyjeżdżam i na przykład tak jak teraz, dostałem bardzo interesującą dla mnie osobiście propozycję występu w takiej operetce księżna Chicago, gdzie jest w ogóle wspaniały zespół ludzi, wspaniały mazowiecki teatr muzyczny i teraz właśnie tutaj na placu Defilad otworzyliśmy tym spektaklem Centralny Plac Muzyki - powiedział.
Przemysła Saleta – tajskie życie mistrza świata kickboxingu
Przemysław Saleta od lat dzieli swoje życie między różne części świata, a kluczowym momentem w jego biografii była przeprowadzka do Stanów Zjednoczonych w 1992 roku. Jak podkreślił, wyjazd na Florydę był w tamtym czasie ogromnym wyzwaniem, bo Polska i USA różniły się niemal pod każdym względem.
- Teraz wszędzie na świecie jest tak naprawdę tak samo, ten świat jest dużo mniejszy, ale wtedy to było naprawdę, to było duże przedsięwzięcie. Akurat motywacją dla mnie był sport, bo w Polsce wtedy jeszcze nie było boksu zawodowego, natomiast miałem możliwość trenowania na Florydzie pod okiem świętej pamięci już Angelo Dundee, jednego z najwybitniejszych trenerów boksu. Patrząc z perspektywy czasu, to było chyba takie doświadczenie, które wpłynęło na całe moje życie i które do dzisiaj procentuje – powiedział Przemysław Saleta.
W 2013 roku Przemysław Saleta zakochał się w Tajlandii. Pobyt okazał się na tyle inspirujący, że były bokser postanowił na stałe związać się z tym krajem. Po uporządkowaniu spraw w Polsce przeprowadził się tam pod koniec 2015 roku.
- Wyprowadziłem się na cztery lata do Tajlandii. (...) Klimat, ludzie, slow life, jedzenie. Każdy aspekt życia jest super. (...) Pierwszy rok to był taki rok odetchnięcia. Potem zająłem się tam prowadzeniem treningów bokserskich, organizowaniem obozów sportowych. Potem wróciłem do Polski ze względów osobistych, a rok później pandemia zmieniła rzeczywistość i tak utknąłem - dodał.
Na koniec sportowiec dodał:
- Powiem szczerze, że w życiu przeprowadzałem się 50-60 razy i był taki okres, kiedy z założenia przeprowadzałem się co roku z kilku powodów. Po pierwsze, jestem minimalistą, pozbywam się rzeczy przy okazji przeprowadzki. Poza tym każda taka przeprowadzka to jest jakieś wyjście ze strefy komfortu i pobudza ciebie do działania, zmusza cię do innego myślenia – powiedział Przemysław.
Zobacz także:
- Tam Artur Barciś znalazł swój azyl z dala od zgiełku miasta. "Jestem sąsiadem po prostu i to jest wspaniałe"
- Marina i Wojciech Szczęśni na wakacjach w Turcji. Towarzyszy im reprezentant Polski z rodziną
- Ukochany Klaudii Halejcio trafił do szpitala. "Nikt nie widzi tego, co ja widzę"