Paulina Krupińska wspomina dzieciństwo na wsi. "Pierwszy raz specjalnie dla widzów Dzień Dobry TVN"

Krupinska_rep_1
Paulina Krupińska-Karpiel i wakacje w górach
Źródło wideo: Dzień Dobry TVN
Źródło zdj. gł.: DDTVN
Wiejskie gospodarstwo dziadków, rowerowe wyprawy po lody i obowiązkowa wizyta na bazarze pod Gubałówką. Tak swoje wakacje z dzieciństwa wspomina Paulina Krupińska-Karpiel. Prezenterka wróciła po latach do miejsc, które odegrały ważną rolę w jej młodości i z sentymentem opowiedziała o beztroskich chwilach spędzanych na wsi oraz rodzinnych wyjazdach na Podhale.

Beztroskie wakacje Pauliny Krupińskiej

Dla wielu osób wakacje na wsi to najpiękniejsze wspomnienia z dzieciństwa. Nie inaczej jest w przypadku Pauliny Krupińskiej, która po latach wróciła do miejsc i obrazów doskonale znanych z najmłodszych lat. Prezenterka z sentymentem wspomina beztroskie wakacje spędzane u dziadków, gdzie życie płynęło zupełnie innym rytmem.

- Mój dziadek był sołtysem przez 55 lat, więc część wakacji zawsze spędzałam w jego gospodarstwie, ale nigdy nie rąbałam drzewa. To będzie ten pierwszy raz specjalnie dla widzów Dzień Dobry TVN - podkreśliła.

Wspomnienia z dzieciństwa przywołują przede wszystkim obrazy codziennego życia na wsi.

 - Takie krówki się doiło, potem się piło mleko prosto od krowy, ale najpierw przecedzało się przez pieluchę tetrową. To było żyćko. Czy może być piękniej ułożyć się na łące, nic nie robić przez cały dzień, patrzeć w niebo, liczyć chmury - dodała.

Nieodłącznym elementem wakacyjnej codzienności był także rower. To właśnie na dwóch kółkach przemierzało się okolicę, odwiedzało znajomych, jeździło do sklepu po lody czy do kościoła.

- Jako dziecko zawsze chciałam się nauczyć jeździć bez trzymanki. Zobaczmy, czy pamiętam tę ryzykowną sztukę. Jest. Zostało. To jest wolność. Takich rzeczy się nie zapomina. Znowu czuję się jak mała Paulinka - mówiła.

Gubałówka, bazar i góralskie kapcie. Paulina Krupińska wróciła do miejsc z dzieciństwa

Podróż śladami dzieciństwa zaprowadziła Paulinę Krupińską także pod Gubałówkę. Już sam bazar u podnóża góry wywołał w niej falę wspomnień. To właśnie tutaj kończyła się niemal każda rodzinna wyprawa na Podhale.

- Wracałam już z wakacji z rodzicami, to zawsze był mój ostatni przystanek na tym bazarze. Kapcie i kapcie. Kapcie, pamiąteczki. No, tak kiedyś wyglądały parki rozrywki. Ale chyba się to dużo nie zmieniło - stwierdziła.

Po odwiedzeniu bazaru przyszedł czas na wjazd na Gubałówkę. Tam czekały kolejne wspomnienia. Choć od dziecięcych wizyt minęło wiele lat, widok rozciągający się ze szczytu nadal robi na niej ogromne wrażenie.

- Tu jakoś się inaczej oddycha. No, ale sprawdźmy, jak ja zapamiętałam Gubałówkę, a jak ona wygląda teraz. Kiedyś byłam taka malutka, ledwo do tej barierki wystawałam i tak wyglądałam. I świat wydawał się taki wielki i nadal jest wielki. Akurat w tym przypadku nic się nie zmieniło. Proszę, tam mamy skocznię w Zakopanem. Kiedyś jako mała dziewczynka oglądałam zawsze z bratem skoki narciarskie. I to było też fajne, gdzieś zderzyć się z tą skocznią narciarską, być tam na dole i kibicować - podsumowała.

Zobacz także:

Autorka/Autor: Nastazja Bloch
Reporter: Agnieszka Reczek-Bogacka