Michał Malinowski odnosi aktorski sukces w Kolumbii. "Trafiłem w ciekawą lukę na rynku"

Polski Gringo w Kolumbii
Polski Gringo w Kolumbii
Źródło: Dzień Dobry TVN
Życie na łódce, nieustanna podróż i aktorskie wyzwania na drugim końcu świata - Michał Malinowski od lat udowadnia, że można połączyć pasję do żeglowania z karierą przed kamerą. W swoim cyklu "Wielki błękit" dla Dzień Dobry TVN opowiedział o najnowszym etapie wyprawy, który niespodziewanie zaprowadził go z Polinezji Francuskiej prosto na plan kolumbijskiego serialu.

Od sześciu lat na morzu. Jak Michał Malinowski trafił do Kolumbii?

Michał Malinowski od sześciu lat mieszka na łódce i przemierza świat, dokumentując swoje doświadczenia i pokazując widzom Dzień Dobry TVN, jak wygląda życie w rytmie oceanu. Jego trasa prowadziła przez wiele zakątków globu. Teraz aktor ponownie dotarł do Kolumbii - miejsca, które jest dla niego wyjątkowe.

- Po 6 latach żeglugi i dotarciu do polinezyjskiego Tahiti wylądowałem w kolumbijskiej Bogocie. (...) To nie jest mój pierwszy raz w Kolumbii ani drugi, bo są miejsca, które potrafią zatrzymać na dłużej i bardzo mocno w sobie rozkochać - zaznacza Michał.

Malinowski zdradza, że jego ponowne pojawienie się w Kolumbii jest wynikiem splotu okoliczności - zarówno pogodowych, jak i zawodowych. Na Pacyfiku rozpoczął się trudny sezon cyklonów, który wymusił zmianę planów.

- Kiedy dopłynąłem na polinezyjski atol Tuamotu, sezon cyklonów rozhulał się na dobre. (...) Powrót na Markizy okazał się niemożliwy ze względu na silne przeciwne wiatry, fale i prądy, więc jedyną sensowną opcją było popłynięcie na Wyspy Towarzystwa, na Tahiti. Ale to też nie było miejsce idealne w sezonie cyklonów i do tego musiałbym tam zostać do kwietnia, kiedy dalsza droga na zachód byłaby znowu bezpieczna - tłumaczy aktor.

Trudne warunki atmosferyczne zbiegły się z telefonem od kolumbijskiego menadżera Michała z propozycją roli w lokalnej produkcji.

- Kiedy zadzwonił mój kolumbijski menadżer z informacją, że potrzebują gringo do kolumbijskiej narkonoweli, to stwierdziłem, że wszystkie znaki na niebie i ziemi mówią, że warto tę propozycję przyjąć. Dlatego popłynąłem na Tahiti, żeby zostawić łódkę w tzw. dziurze huraganowej, czyli takiej bardzo dobrze osłoniętej, bezpiecznej zatoczce. Zabezpieczyłem ją, jak tylko mogłem. (...) Spakowałem się i poleciałem do Kolumbii - opowiada autor cyklu reportaży "Wielki błękit".

Obecnie Michał pracuje na planie nagrywanego w Bogocie serialu. Kolejne podróże planuje rozpocząć po zakończeniu zdjęć.

Aktorska kariera Michała Malinowskiego w Kolumbii

Michał Malinowski nie ukrywa, że Kolumbia od dawna ma w jego życiu wyjątkowe znaczenie. Pierwszy raz dopłynął tam kilka lat temu i choć planował krótki pobyt, rzeczywistość napisała inny scenariusz.

- Po raz pierwszy do Kolumbii dopłynąłem dwa lata po tym, jak wypłynąłem ze Szczecina. Początkowo plan był taki, żeby zostać tam dwa tygodnie, ale ostatecznie zostałem dwa lata. Tym, co uwiodło mnie najbardziej, byli ludzie. Tutaj, nawet rano, idąc do sklepu po zakupy, ma się wrażenie, jakby się szło na urodziny i to własne, bo wszyscy są mega otwarci, mega żywiołowi - wyjaśnia podróżnik.

W Kolumbii polski aktor znalazł nie tylko przyjaciół, ale także poczucie zakorzenienia oraz pracę.

- Pomyślałem, że skoro mój dom już tu jest, skoro Leila [samodzielnie zbudowana łódź - przyp. red.] już tu jest, to czemu nie zostać na dłużej? (...) No ale oczywiście domy mają to do siebie, że trzeba je jakoś utrzymać, więc pomyślałem sobie, że żeby tutaj zostać, muszę mieć jakąś wymówkę i naturalnie pomyślałem, że taką wymówką mógłby być mój zawód. Zrobiłem sobie nowe zdjęcia, zrobiłem CV po hiszpańsku i nowe demo aktorskie. Zdobyłem też listę kolumbijskich agentów aktorskich i wysłałem te materiały do dwóch z nich - wspomina Michał.

Jednym z nich był agent Jose Rivera, który szybko dostrzegł w polskim aktorze potencjał.

- Tych wiadomości przychodzi zawsze bardzo dużo, ale historia Michała, jego demo aktorskie i inne materiały wydały mi się interesujące i pomyślałem, że warto się spotkać - zaznacza w reportażu Dzień Dobry TVN Rivera.

Kolumbijska telewizja od lat produkuje seriale związane z tematyką karteli i przestępczości. W takich produkcjach często pojawiają się postacie zagranicznych funkcjonariuszy - i tu właśnie pojawiła się przestrzeń dla Malinowskiego.

- Chyba trafiłem w ciekawą lukę na rynku, ponieważ wiele z tych produkcji dotykało tematu przemytu narkotyków i zawsze potrzebny był tam jakiś agent DEA - tłumaczy polski aktor.

- Jest tych ról [cudzoziemców - przyp. red.] oczywiście mniej, ale kiedy się już trafią, to nie ma ich komu tu grać, dlatego bardzo potrzebujemy zagranicznych aktorów - dodaje Jose Rivera.

Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.

Zobacz także: