Joanna Opozda mówi, co się wydarzyło w trakcie rozprawy rozwodowej. "Kamień spadł mi z serca"
Dalsza część artykułu znajduje się pod materiałem wideo:
- 17 kwietnia 2026 r. odbyła się kolejna rozprawa rozwodowa Joanny Opozdy i Antoniego Królikowskiego.
- Choć wyrok jeszcze nie zapadł, aktorka podkreśliła w opublikowanej na Instagramie relacji, że liczy na sprawiedliwość i cieszy się, że proces zmierza ku końcowi.
- Wspomniała przy tym o trudnych chwilach, z jakimi musiała się zmierzyć po rozstaniu z ojcem swojego dziecka.
Joanna Opozda o przebiegu rozprawy rozwodowej
Joanna Opozda podzieliła się przebiegiem ostatniej rozprawy rozwodowej na swoim instagramowym profilu. Jak przyznała w opublikowanej w sieci relacji, przez lata zmagała się z wieloma bolesnymi momentami.
- Dzień dobry, kochani! Nawet nie wiecie, jak się cieszę, że mam tę rozprawę rozwodową za sobą. To była nasza ostatnia rozprawa. Liczę na sprawiedliwy wyrok. Przez lata słuchałam okropnych rzeczy na swój temat - słyszałam, że jestem złą matką. Druga strona mówiła, że nie dopuszczam jej do dziecka. Ojciec mojego dziecka mówił, że walczy o opiekę naprzemienną. Dziś wszystkie fakty zostały przedłożone przed sąd - wszystkie SMS-y, moje propozycje spotkań, ustalenia kontaktu z dzieckiem. Oczywiście, nie było żadnego wniosku o zabezpieczenie kontaktu ze strony ojca dziecka - chcę to podkreślić - wyjaśniła.
Aktorka wspomniała przy tym, że nigdy nie próbowała utrudniać Antoniemu Królikowskiemu kontaktu z synem.
- Wszystko, co było pisane przez te lata, było nieprawdą. Dzisiaj druga strona zaproponowała takie kontakty, po czterech latach i - uwaga - ojciec dziecka zaproponował kontakt raz w miesiącu. Powiedzcie mi, czy to jest dużo, według was? Dwanaście spotkań w ciągu roku? Myślę, że nie i uważam, że jeśli ojciec ma pojawić się w życiu dziecka, to ma być w nim obecny znacznie częściej. Uznałam, że cztery spotkania weekendowe to jest absolutne minimum i wyszłam z taką propozycją. Zobaczymy, co na to sąd - zaznaczyła.
Joanna Opozda wróciła także pamięcią do chwil, w których bała się o zdrowie i życie swojej pociechy.
- Nie chcę takiej sytuacji, żeby moje dziecko miało złamane serce - wiem, jak to wygląda, jak ojciec pojawi się w życiu dziecka, a później przestaje się pojawiać przez kolejny rok. Te lata pokazały mi, że - niestety - nie ma zainteresowania z tej drugiej strony. Jak były sytuacje kryzysowe i naprawdę traumatyczne, kiedy mój syn walczył o życie w szpitalu, to ojciec dziecka nawet się nie pojawił, co daje do myślenia i pokazuje jego stosunek do rodzicielstwa - podkreśliła.
- Pamiętajcie, proszę, że w mediach można napisać wszystko i to nie będzie koniecznie prawda. To są manipulacje, clickbaity. Pamiętajcie też, że nie pochodzę z rodziny medialnej, nie mam znajomości w mediach. Nie mam wielkiego klanu aktorskiego, gdzie każdy ma swoje "macki" i można drugą osobę zaszczuć medialnie, przedstawiając nieprawdziwe informacje na jej temat. Na pewno podejmę pewne kroki prawne, bo zbyt wiele rzeczy się wydarzyło - dodała, zwracając się do swoich obserwatorów.
Joanna Opozda zdobyła się na szczere wyznanie po rozprawie rozwodowej
W dalszej części instagramowej relacji Joanna Opozda nie ukrywała, że ostatnie lata przysporzyły jej sporo zmartwień.
- To wszystko wpłynęło nie tylko na moją psychikę, ale i poczucie własnej wartości. Powiem wam szczerze, że bardzo to przeżywałam przez te wszystkie lata i czuję, że kamień z serca mi dzisiaj spadł - zaznaczyła.
Aktorka wspomniała przy tym o swoich problemach zdrowotnych, będących następstwem nieustającego stresu.
- Na pewno zauważyliście, że kiedyś mówiłam znacznie więcej. W pewnym momencie przestałam się odzywać, bo byłam już przerażona, miałam takie lęki i bałam się drugiej strony, tego, co się dzieje, że zaatakowało mi krtań. W totalnej biologii jest napisane, że jeżeli przestajesz mówić, chcesz coś wykrzyczeć, ale musisz to w sobie tłamsić, to atakuje ci krtań - podkreśliła.
Joanna Opozda zwróciła się również do swoich obserwatorów, dziękując im za wsparcie.
- W każdym razie, tak się cieszę, że to jest koniec, liczę, że to jest koniec. Co będzie, to będzie, trzymajcie za mnie kciuki. Bardzo dziękuję wszystkim, którzy tutaj ze mną są, którzy mnie wspierają od wielu lat i widzą, co się dzieję. Myślę, że kiedyś opowiem o tym trochę więcej, bo wiem, że wiele kobiet jest w podobnej sytuacji i może coś dobrego z tego wyniknie - podsumowała.
Zobacz także:
- Joanna Opozda szczerze o samodzielnym macierzyństwie. "Lepiej jest bez chłopa, niż mieć byle jakiego"
- Joanna Opozda wcieliła się w Brigitte Bardot. "Zaaprobowała mnie do tej roli"
- Joanna Opozda trafiła do szpitala. "Czasem życie zatrzymuje nas"