Dalsza część artykułu pod materiałem wideo:
Daniel Martyniuk o rodzinie. "Jestem złym potworem"
Jak podkreśla, chociaż w jego domu nie słyszało się często słów "kocham cię", czuł się kochanym dzieckiem. Relacje z rodziną bywały jednak również turbulentne. Po jednej z imprez, na którą wybrał się pięć dni po odwyku, pobił się z wujkiem, który złamał mu szczękę. - Pobiliśmy się przez wódę i poszło o głupotę - wyjaśnił gość odcinka.
Czy uważa, że przez to, że jest synem Zenka Martyniuka, miał "pod górkę"?
- Tak. Mi się czasem wydaje, że niektórzy uważają, że jestem takim zbędnym dodatkiem do taty, który mu przeszkadza. Teraz mam jeszcze łatkę, że niszczę mu karierę. Jestem naprawdę złym, złym, złym potworem. To da się odczuć - mówił.
Daniel Martyniuk o odwyku. "Wszystko się pogmatwało"
Na odwyk zgłosił się sam, ponieważ, jak ocenił "troszeczkę poleciał za ostro". Po ośmiu miesiącach spędzonych w Hiszpanii, gdzie przetrwonił duże sumy, wrócił do Polski. Poznał kobietę, a po rozstaniu spowodowanym zdradą "wszystko się już pogmatwało".
- Lubię czasami po prostu sobie odlecieć. Lubię totalny chill i relaks. Posiedzieć sobie, posłuchać muzyczki i przesiedzieć tak całą noc - sam ze sobą - opowiadał Daniel Martyniuk.
Jak twierdzi, najwięcej jadu wylewa się na niego zwłaszcza ze strony starszych ludzi.
- To boli. Nawet nie dają mi pokazać się z innej strony - zaznaczył. Na komentarz prowadzącego, który stwierdził, że nie zrobił wiele, żeby pokazać się w innym świetle, Martyniuk miał krótką odpowiedź: - Szczerze mówiąc, ludzie mnie nie znają tak naprawdę.
Jaki wobec tego jest Daniel Martyniuk?- Uważam, że jestem mądrym facetem. Tylko trochę niepodporządkowanym niczemu, nierespektującym pewnych zasad. Anarchista - ocenił.
Plany Daniela Martyniuka. "Nikt nie chce dać mi szansy"
Z wielką pasją opowiada o żeglowaniu, które towarzyszyło mu przez większość życia i choć, wedle Mateusza Hładkiego, być może to mogłoby wyciągnąć go z życiowego dołka, Daniel Martyniuk nie zamierza robić kroków w tył. Jego marzenie? Sława. Jego rzeczywistość? 37 lat i długi.
- Mam wrażenie, że jesteś facetem, który jeszcze nie wie, że już jest dorosły. Że już nie jest małym Danielem, tylko Danielem, który dobiega do 40-stki - mówił Mateusz Hładki w podcaście "Zbliżenie".
- Tutaj masz rację. Ale uważam, że wiek to jest takie pojęcie względne - odpowiedział gość odcinka. Jak potwierdził później, do zeszłego roku był jeszcze zależny finansowo od rodziców. Teraz przelewy od ojca przestały do niego docierać. - Te długi, które sobie narobiłem, są przez karty kredytowe - tłumaczył.
Gdy teraz patrzy na swoje życie, podsumowuje je krótko i dobitnie: "jest beznadzieja". Zapytany o to, kto jest temu winny, nie miał prostej odpowiedzi.
- Trochę ja. Jestem winny, ale nie do końca [...] Ciężko mi odpowiedzieć na to pytanie, ale wydaje mi się, że mógłbym naprawdę zaistnieć w showbiznesie, tylko nikt mi nie chce dać tej szansy. Chciałbym śpiewać. Uważam, że robię to bardzo, bardzo ładnie - podsumował Daniel Martyniuk.
Zobacz także:
- Danuta Martyniuk o trudnych relacjach z synem. "Powiedziałam za dużo mocnych słów"
- Syn Zenka Martyniuka zorganizował kolejne wesele. Co z unieważnieniem poprzedniego ślubu?
- Syn Zenona Martyniuka powiedział "tak". "Ślub na Bali planowaliśmy od dawna"