Ewa Kania wspomina pracę w dubbingu. "Wyszłam bliska omdlenia"

Ewa Kania
Na jej rolach wychowały się pokolenia
Źródło wideo: Dzień Dobry TVN
Źródło zdj. gł.: East News/Michał Woźniak
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Jej głos znają całe pokolenia widzów wychowanych na kultowych animacjach i filmach dubbingowanych. Ewa Kania przez dekady budowała swoją pozycję nie medialnym szumem, ale talentem, autentycznością i rzetelną pracą. W Dzień Dobry TVN aktorka opowiedziała o początkach kariery i kulisach dubbingu.
Kluczowe fakty:
  • Ewa Kania ujawniła kulisy swojej pracy w dubbingu i wspomniała pierwsze nagrania sprzed pół wieku Aktorka opowiedziała o znajomości ze Stanisławą Celińską jeszcze sprzed szkoły teatralnej
  • Gwiazda dubbingu przyznała, że głos Chipa powstawał z pomocą specjalnej maszyny

Ewa Kania o początkach kariery i pracy w dubbingu

Ewa Kania wróciła wspomnieniami do swoich pierwszych artystycznych doświadczeń, które zaczęły się jeszcze w szkole podstawowej od konkursów recytatorskich. Aktorka opowiedziała też o niezwykłej relacji ze Stanisławą Celińską oraz emocjach związanych z dostaniem się do szkoły teatralnej.

- Zaczynałam od konkursów recytatorskich. To była moja pierwsza próba teatralna, występowania w ogóle. Czwarta klasa szkoły podstawowej, dokładnie to pamiętam. Trzeba było recytować wierszyki i potem się okazało, że jak powiedziałaś ładnie wierszyk, to będzie konkurs. I na jednym z takich konkursów poznałam m.in. Staszkę Celińską. I tak się złożyło, że dosyć się polubiłyśmy szybko, bo ja kocham zwierzęta. Staszka miała pieska, mnie nie wolno było mieć pieska, moja mama się nie zgadzała. I zaczęłyśmy spacerować z jej jamniczką po Żoliborzu i rozmawiać oczywiście o sztuce - wspominała Ewa Kania.

- Profesor Bardini spytał, jaka jest moja motywacja, żeby zdawać do szkoły teatralnej. Powiedziałam: bo jest najbliżej. Ja mieszkałam z rodzicami na Miodowej przy Krakowskim Przedmieściu. Tak, więc zaryzykowałam, zostało to dobrze odebrane, profesor się uśmiał i trochę mi to zapamiętał - mówiła aktorka.

Ewa Kania. Dubbing, głos Chipa i życie z dala od show-biznesu

Artystka przyznała, że dubbing od początku fascynował ją tym, że pozwala całkowicie zanurzyć się w postaci. Jednocześnie podkreśliła, że mimo ogromnej rozpoznawalności nigdy nie czuła potrzeby funkcjonowania w świecie celebryckim, ponieważ największy spokój odnajduje w naturze i w kontakcie z końmi.

- Dubbing jest naprawdę niezwykłą formą pracy aktora, ponieważ jest technicznie bardzo wymagający. W słuchawkach ma się oryginał, tu się ma tekst polski. Trzeba i trzymać się reżimu rytmów, akcentów, gestów w oryginale i jednocześnie spróbować tworzyć postać prawdziwą, autentyczną. Że ludzie będą wierzyli, że dokładnie mamy te emocje, które ma aktor grający na ekranie. I takie wtapianie się, chociaż pierwsza próba była dramatyczna, 20 minut grałam dwa zdania i było albo za krótko, albo za cicho, albo nieprawdziwie, albo zły akcent. Wyszłam dosłownie, prawie bliska omdlenia i powiedziałam, że już mnie nikt nie zaangażuje, koniec świata. Nie udało się - opowiadała Ewa Kania.

Zobacz także:

Autorka/Autor: Oskar Netkowski