Miłość czy prestiż? Coraz więcej młodych wybiera throning. Co to za zjawisko?

GettyImages-2270413788
GettyImages-2270413788
Źródło zdj. gł.: Digital Vision
Współcześnie coraz więcej młodych osób wchodzi w relacje wpisujące się w ideę tzw. throningu, czyli budowania związku w oparciu o status, prestiż i korzyści wizerunkowe. Dlaczego zjawisko to szczególnie silnie rezonuje z pokoleniem wychowanym w erze mediów społecznościowych i jakie może mieć konsekwencje dla relacji? O tym opowiedział nam dr Mateusz Grzesiak, psycholog, wykładowca akademicki, doradca strategiczny.

Dalsza część tekstu pod materiałem wideo.

DD_20250618_Zwiazek_napisy
Osoby w związkach tyją szybciej niż inni? - napisy
Źródło: Dzień Dobry TVN

Throning – czym właściwie jest i dlaczego rezonuje z młodym pokoleniem?

Throning to pojęcie opisujące zjawisko, w którym relacja romantyczna przestaje opierać się wyłącznie na emocjonalnej więzi, a zaczyna pełnić funkcję narzędzia do podniesienia własnego statusu społecznego. W takim układzie partner nie jest jedynie osobą, z którą buduje się bliskość, ale także "nośnikiem prestiżu" - kimś, kto poprzez swoją rozpoznawalność, pozycję lub popularność w mediach społecznościowych może wpływać na sposób postrzegania drugiej strony.

Zjawisko to szczególnie wyraźnie obserwuje się wśród młodego pokolenia, dorastającego w środowisku, gdzie status coraz częściej mierzy się liczbą obserwujących, zasięgami i internetową rozpoznawalnością.

- Partner staje się rodzajem wizytówki, kogoś sadza się na tronie, żeby jego blask spłynął na nas. Z młodymi rezonuje, bo wychowali się w świecie, w którym widoczność jest walutą, a bycie z kimś rozpoznawalnym daje natychmiastowy, mierzalny w lajkach dowód, że jest się kimś – powiedział Mateusz Grzesiak.

Z perspektywy psychologii społecznej throning nie jest zjawiskiem całkowicie nowym, lecz raczej współczesnym określeniem dobrze znanego mechanizmu. Przez wieki ludzie wchodzili w relacje, które przynosiły im korzyści nie tylko emocjonalne, ale także społeczne - wyższy status, bezpieczeństwo czy dostęp do zasobów. W tym sensie dobór partnera "ponad własną pozycję" był opisywany i obserwowany od dawna.

- Nowa jest tylko nazwa i skala. Każdy, kto pracował w show-biznesie, zna to od dawna, tyle że bez tiktokowej etykietki. Media społecznościowe nie wymyśliły tego zachowania, dały mu hasztag – dodał psycholog.

Zdaniem eksperta, potrzeba wikłania się w tego typu relacje to chęć załatania własnej wartości cudzym blaskiem.

- Jeśli ktoś sam w sobie nie czuje, że jest wystarczający, partner z pozycją staje się protezą poczucia wartości. Na krótko to działa, bo otoczenie reaguje uznaniem. Kłopot w tym, że to uznanie należy do partnera, nie do osoby, która się nim podpiera, więc trzeba je bez przerwy podtrzymywać z zewnątrz - dodał.

Związek jako element budowania marki osobistej

W świecie, w którym życie prywatne stało się publicznym materiałem do obserwowania, partner coraz częściej przestaje funkcjonować wyłącznie jako osoba tworząca związek, a zaczyna być również elementem marki osobistej. Wspólne zdjęcia, relacje z podróży czy codzienne kadry publikowane w sieci sprawiają, że związek staje się częścią narracji o sobie - równie ważną jak sukcesy zawodowe czy styl życia.

- Kiedy życie prywatne jest publikowane, partner trafia do tej samej witryny co podróże i zawodowe sukcesy. Zaczyna pełnić funkcję elementu wizerunku, który ma coś o nas komunikować. Relacja przestaje być przestrzenią tylko dla dwojga, a staje się treścią dla obserwujących - wyjaśnił psycholog.

W tym kontekście throning bywa interpretowany jako zjawisko powiązane z potrzebą zewnętrznego potwierdzenia własnej wartości.

- Zdrowe poczucie wartości nie potrzebuje publiczności. Kiedy ktoś dobiera partnera pod kątem tego, jak wypadnie w oczach innych, zwykle szuka na zewnątrz potwierdzenia, którego brakuje mu wewnątrz. Bywa też, że to po prostu wyuczony sposób funkcjonowania w środowisku, w którym status zawsze był walutą – dodał Mateusz Grzesiak.

W praktyce rozpoznanie, czy relacja opiera się na autentycznej więzi, czy na jej wizerunkowym wymiarze, bywa trudne. Jednym z sygnałów może być różnica między zachowaniem publicznym a prywatnym.

- Zainteresowanie rośnie przy ludziach, a gaśnie na osobności. Partner chętnie pokazuje was razem, ale unika rozmów o tym, co czujecie. Pyta raczej o kontakty i możliwości niż o to, jak się masz. Najprostszy test to sprawdzić, czy ta osoba jest równie zaangażowana wtedy, gdy nie ma żadnej widowni - dodał ekspert.

Układy kontra prawdziwe uczucie

W relacjach opartych na prestiżu często pojawia się pytanie, czy taki związek ma szansę przerodzić się w autentyczne uczucie. Zdaniem psychologa, może, choć jest to raczej rzadkość.

- Jeśli początek był czysto wizerunkowy, ale z czasem pojawia się realne poznanie drugiej osoby, uczucie ma szansę. Częściej jednak fundament z prestiżu kruszy się, kiedy status znika albo przestaje robić wrażenie. Relacja zbudowana na korzyści trwa tak długo, jak długo trwa korzyść - wyjaśnił.

Szczególnie trudnym doświadczeniem jest sytuacja, w której jedna ze stron odkrywa, że była traktowana instrumentalnie - jako "trofeum" wzmacniające wizerunek partnera. W ujęciu psychologicznym może to być przeżywane podobnie do zdrady, ponieważ wiąże się z poczuciem wykorzystania i naruszenia podstawowego zaufania.

To boli jak zdrada, bo nią w gruncie rzeczy jest. Człowiek odkrywa, że był używany, a nie kochany, i często zaczyna podważać własną wartość. Pojawia się wstyd, nieufność wobec kolejnych relacji i pytanie, czy ktokolwiek chciał jego samego, a nie tego, co przy nim dostawał. Odbudowa zaufania bywa potem długa - dodał.

Niestety współczesne randkowanie coraz częściej bywa porównywane do rynku, w którym relacje przyjmują formę swoistej wymiany. Aplikacje randkowe upraszczają ten proces, prezentując ludzi w formie profili przypominających oferty - oceniane, porównywane i "przesuwane" jednym gestem.

Profil działa jak ogłoszenie, a partner bywa traktowany jak nabytek, który ma podnieść wartość naszego wizerunku. Logika rynku weszła w miejsce, które kiedyś rządziło się bliskością – wyjaśnił psycholog.

Zdaniem Mateusza Grzesiaka podstawowe pytania, jakie powinniśmy sobie zadawać, wchodząc w relację z drugą osobą, dotyczą tego, czy przy tej osobie czujemy się sobą.

- Prawdziwa bliskość zostaje wtedy, gdy gaśnie widownia, znika status i zostaje zwykły wieczór we dwoje. Lepiej budować swoją wartość samodzielnie, bo wtedy nie szuka się partnera, który ma ją dostarczyć - podsumował. 

Zobacz także:

Autorka/Autor: Nastazja Bloch
Czytaj także: