Była pierwszą Amerykanką urodzoną dzięki in vitro. "Ludzie wciąż myślą, że wyhodowano mnie w próbówce"

Elizabeth Car
Elizabeth Car
Źródło zdj. gł.: Bettmann / Contributor/GettyImages, Mario Tama / Staff/GettyImages
Elizabeth Carr przyszła na świat w 1981 roku jako pierwsze w Stanach Zjednoczonych dziecko urodzone dzięki metodzie in vitro. Choć od tego przełomowego momentu minęło już 45 lat, kobieta wciąż spotyka się z komentarzami dotyczącymi sposobu, w jaki została poczęta. Jak według Amerykanki przez te cztery dekady zmieniło się społeczne postrzeganie in vitro?

Dalsza część artykułu dostępna jest pod materiałem wideo.

DD_20250601_In_vitro
Trudna droga do macierzyństwa
Źródło: Dzień Dobry TVN

Elizabeth Car - pierwsza Amerykanka urodzona dzięki in vitro

Elizabeth Carr była pierwszym dzieckiem urodzonym w Stanach Zjednoczonych w 1981 roku dzięki zapłodnieniu in vitro. Jak przyznała w niedawnym wywiadzie dla magazynu "Britannica" dziś jako 45-letnia kobieta czuje się jak "starsza siostra" dla ponad 12 milionów dzieci, które przyszły na świat dzięki tej metodzie. Z perspektywy czasu ze wzruszeniem myśli o zmianach społecznych, które zaszły na przestrzeni lat od czasu jej urodzenia.

- Przyszłam na świat 28 grudnia 1981 roku i to był iście "medialny cyrk". Zapłodnienie in vitro nigdy wcześniej nie było stosowane w Stanach Zjednoczonych. Musiałam urodzić się w Wirginii, ponieważ zapłodnienie in vitro było nielegalne w moim rodzinnym stanie Massachusetts - wspominała w wywiadzie Elisabeth.

Na przełomie lat 70. i 80. matka Elisabeth - Judisth - starała się o dziecko. Niestety organizm kobiety miał problem z utrzymaniem płodu i aż trzykrotnie wystąpiła u niej ciąża pozamaciczna. Po kolejnej kontroli ginekologicznej lekarz wspomniał o, nowatorskiej na tamten czas, metodzie zapłodnienia in vitro, która była wówczas wprowadzana do kliniki w Norfolk, w Wirginii.

- Podczas rekonwalescencji po operacji jej ginekolożka powiedział do mamy: "Właśnie wróciłam z konferencji, na której dowiedziałam się o czymś takim jak zapłodnienie in vitro. Jest tam zespół, który próbuje założyć klinikę i szuka pacjentów. Myślę, że powinnaś złożyć wniosek" - relacjonowała Elizabeth Carr.

Minęły zaledwie dwa tygodnie od złożenia wniosku i przyszli rodzice Elizabeth byli przyjęci do programu in vitro. Poczęcie jej stało się przełomowym wydarzeniem w historii ginekologii Stanów Zjednoczonych.

Krępujące pytania o in vitro

Jak wspominała 45-latka w wywiadzie - lekarze zapewnili jej rodzicom prywatność, jednak oboje czuli, że powinni podzielić się historią swojego zrealizowanego marzenia o dziecku. Poczęcie Elisabeth stało się ogólnoświatową sensacją, którą mocno zainteresowały się media.  Mimo upływu lat i faktu, iż metoda in vitro z każdym rokiem staje się coraz powszechniejsza, Amerykanka przez całe życie słyszała komentarze i krępujące pytania związane z jej narodzinami.  - Wciąż słyszę pytanie: "Czy masz pępek?". Ludzie pytają o to, ponieważ wciąż myślą, że wyhodowano mnie w próbówce lub laboratorium. Nie używano probówek, tylko szalki Petriego. Tam nastąpiło zapłodnienie, następnie umieszczono mnie z powrotem w łonie matki. Dziewięć miesięcy później byłam już taka jak wszyscy inni - opowiadała z uśmiechem.

Bezpośrednie pytania nie frustrują już Amerykanki, którą ciekawość innych często cieszy. Jak podkreśliła - warto dzielić się wiedzą na temat rosnącej powszechności in vitro. Współcześnie z tej metody zapłodnienia w USA korzystają nie tylko osoby, które mają kłopoty z zajściem w ciąży. To metoda popularna wśród osób LGBTQ+, pacjentów onkologicznych, czy nawet wojskowych, którzy pragną w przyszłości założyć rodzinę.

GettyImages-1341896312
GettyImages-1341896312
Źródło zdjęcia: Bettmann

Zobacz także:

Źródło: people.com
Autorka/Autor: Zofia Wierzcholska
Czytaj także: