Nadodrze we Wrocławiu. Zaniedbane miejsce, do którego dotarła sztuka
Nadodrze przez dekady funkcjonowało w świadomości wrocławian jako przestrzeń trudna, zaniedbana i niebezpieczna. W rozmowie z Dzień Dobry TVN artysta malarz Mariusz Mikołajek przypomniał, jak wyglądała rzeczywistość tego miejsca, zanim pojawiła się tam sztuka.
- We Wrocławiu jest Trójkąt Bermudzki i Nadodrze. To są miejsca, które są bardzo zaniedbane, ale ludzie, którzy zajmują się kulturą, wymyślili coś takiego, żeby otwierać tutaj w niektórych oficynach, podwórkach miejsca, które działają w obszarze sztuki - opowiada bohater reportażu i pomysłodawca podwórkowej galerii murali.
To właśnie z tej potrzeby - by odmienić przestrzeń i nadać jej nowe znaczenie - narodziła się idea podwórkowej galerii. Mikołajek nie ukrywa, że początki były trudne. Nadodrze miało opinię miejsca, gdzie agresja przejawiała się na porządku dziennym.
- Tu ludzie się po prostu autentycznie lali po mordach, cięli na butelki - wspomina artysta.
W takich warunkach próba wprowadzenia sztuki mogła wydawać się szalona. A jednak to właśnie ona stała się impulsem do zmiany.
Była mieszkanka Nadodrza, Laura Kramarz, która sama stworzyła jeden z murali, podkreśla, jak ogromna była to metamorfoza.
- Nadodrze było dość głośnym miejscem. Dosyć znane we Wrocławiu. A teraz już nie jest znane z tego, że jest najgorsze, tylko jest taką żywą galerią sztuki - słyszymy w materiale Dzień Dobry TVN.
Kolorowe podwórka pełne murali - misyjna inicjatywa wrocławskich artystów
Przemiana Nadodrza nie wydarzyła się z dnia na dzień. Artyści musieli zdobyć zaufanie mieszkańców.
- Zaczęło się od siedzenia na zewnątrz i rysowania portretów mieszkańców. W ten sposób chcieliśmy trochę ludzi do siebie przekonać i wkupić się w łaski. I to się udało - zaznacza Miłosz Flis.
Z czasem relacje zaczęły się zacieśniać, a artyści coraz śmielej myśleli o tym, by odmienić przestrzeń podwórek. Mariusz Mikołajek opowiada, że zanim powstały pierwsze murale, prowadził darmowe zajęcia dla mieszkańców.
- Przez rok prowadziłem warsztaty nieodpłatne, bo ich często nie stać. Po roku stanąłem tutaj i tu były takie mury, wszystko opadnięte, obsikane. No i mówię: "Robimy. Robimy po prostu tu murale" - wspomina pomysłodawca podwórkowej galerii murali.
Współautorką pierwszego muralu była mieszkanka Nadodrza, Irena Różańska.
- Pierwszy mural, który powstał, to pani Irenki z obrazu, który malowała. Obraz 70 na 50 cm, po prostu skały nad morzem. I ona tak lubiła to malować, że mówię: "Irenka, to może ty sobie to walniesz na takiej ścianie 20-metrowej?". "Panie Mariuszu, to taka ściana duża, co ja tam mogę". "No może pani". Walnęła. Z naszą pomocą walnęła - opowiada malarz.
Choć wielu obawiało się, że kolorowe ściany szybko zostaną zdewastowane, rzeczywistość okazała się zupełnie inna.
- Pierwszy mural ma 12 lat. Drugi jest młodszy, ma 11 lat. Komunikat był: "Panowie, nie róbcie tego, bo będzie jutro zniszczone". Nikt nie niszczy tego - oznajmił Mariusz Mikołajek.
To najlepszy dowód na to, że sztuka potrafi nie tylko odmienić przestrzeń, ale też budować poczucie wspólnoty i odpowiedzialności.
Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.
Zobacz także:
- Joanna Łudzik tworzy niezwykłe sowy ze sznurków. Jak one powstają?
- Do szczęścia potrzebuje tylko płótna i farb. Niezwykły talent orangurtanicy Rai
- "Zaślepiony flagą" stanął w centrum Londynu. Banksy wrócił z nową instalacją