Stworzyli na zaniedbanych podwórkach żywą galerię sztuki. "Tu się ludzie lali po mordach"

Kolorowe uliczki we Wrocławiu
Sztuka daje nadzieję - napisy
Źródło wideo: Dzień Dobry TVN
Źródło zdj. gł.: Dzień Dobry TVN
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Na wrocławskim Nadodrzu, miejscu przez lata kojarzonym z brudem, przemocą i społeczną zapaścią, powstała jedna z najbardziej niezwykłych miejskich galerii w Polsce. Kolorowe murale, tworzone wspólnie przez artystów i mieszkańców, odmieniły podwórka, które jeszcze niedawno omijano szerokim łukiem. Jak doszło do tej przemiany? Sztuka okazała się narzędziem, które potrafiło otworzyć ludzi na dialog i współpracę. Zobacz materiał Dzień Dobry TVN.

Nadodrze we Wrocławiu. Zaniedbane miejsce, do którego dotarła sztuka

Nadodrze przez dekady funkcjonowało w świadomości wrocławian jako przestrzeń trudna, zaniedbana i niebezpieczna. W rozmowie z Dzień Dobry TVN artysta malarz Mariusz Mikołajek przypomniał, jak wyglądała rzeczywistość tego miejsca, zanim pojawiła się tam sztuka.

- We Wrocławiu jest Trójkąt Bermudzki i Nadodrze. To są miejsca, które są bardzo zaniedbane, ale ludzie, którzy zajmują się kulturą, wymyślili coś takiego, żeby otwierać tutaj w niektórych oficynach, podwórkach miejsca, które działają w obszarze sztuki - opowiada bohater reportażu i pomysłodawca podwórkowej galerii murali.

To właśnie z tej potrzeby - by odmienić przestrzeń i nadać jej nowe znaczenie - narodziła się idea podwórkowej galerii. Mikołajek nie ukrywa, że początki były trudne. Nadodrze miało opinię miejsca, gdzie agresja przejawiała się na porządku dziennym.

- Tu ludzie się po prostu autentycznie lali po mordach, cięli na butelki - wspomina artysta.

W takich warunkach próba wprowadzenia sztuki mogła wydawać się szalona. A jednak to właśnie ona stała się impulsem do zmiany.

Była mieszkanka Nadodrza, Laura Kramarz, która sama stworzyła jeden z murali, podkreśla, jak ogromna była to metamorfoza.

- Nadodrze było dość głośnym miejscem. Dosyć znane we Wrocławiu. A teraz już nie jest znane z tego, że jest najgorsze, tylko jest taką żywą galerią sztuki - słyszymy w materiale Dzień Dobry TVN.

Kolorowe podwórka pełne murali - misyjna inicjatywa wrocławskich artystów

Przemiana Nadodrza nie wydarzyła się z dnia na dzień. Artyści musieli zdobyć zaufanie mieszkańców.

- Zaczęło się od siedzenia na zewnątrz i rysowania portretów mieszkańców. W ten sposób chcieliśmy trochę ludzi do siebie przekonać i wkupić się w łaski. I to się udało - zaznacza Miłosz Flis.

Z czasem relacje zaczęły się zacieśniać, a artyści coraz śmielej myśleli o tym, by odmienić przestrzeń podwórek. Mariusz Mikołajek opowiada, że zanim powstały pierwsze murale, prowadził darmowe zajęcia dla mieszkańców.

- Przez rok prowadziłem warsztaty nieodpłatne, bo ich często nie stać. Po roku stanąłem tutaj i tu były takie mury, wszystko opadnięte, obsikane. No i mówię: "Robimy. Robimy po prostu tu murale" - wspomina pomysłodawca podwórkowej galerii murali.

Współautorką pierwszego muralu była mieszkanka Nadodrza, Irena Różańska.

- Pierwszy mural, który powstał, to pani Irenki z obrazu, który malowała. Obraz 70 na 50 cm, po prostu skały nad morzem. I ona tak lubiła to malować, że mówię: "Irenka, to może ty sobie to walniesz na takiej ścianie 20-metrowej?". "Panie Mariuszu, to taka ściana duża, co ja tam mogę". "No może pani". Walnęła. Z naszą pomocą walnęła - opowiada malarz.

Choć wielu obawiało się, że kolorowe ściany szybko zostaną zdewastowane, rzeczywistość okazała się zupełnie inna.

- Pierwszy mural ma 12 lat. Drugi jest młodszy, ma 11 lat. Komunikat był: "Panowie, nie róbcie tego, bo będzie jutro zniszczone". Nikt nie niszczy tego - oznajmił Mariusz Mikołajek.

To najlepszy dowód na to, że sztuka potrafi nie tylko odmienić przestrzeń, ale też budować poczucie wspólnoty i odpowiedzialności.

Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.

Zobacz także:

Autorka/Autor: Berenika Olesińska
Reporter: Dorota Kuźnik/East News