Hejt na TikToku doprowadził ją do operacji nosa. Historia Agaty poruszyła tysiące internautów
- Agata Siudak po publikacji filmu na TikToku zmierzyła się z falą hejtu dotyczącą wyglądu nosa
- Internauci zorganizowali zbiórkę na operację nosa, a potrzebna kwota została zebrana w niecałe 30 godzin
- W Turcji lekarz odmówił przeprowadzenia zabiegu z powodu problemów dermatologicznych i skierował Agatę na leczenie
Hejt na TikToku i operacja nosa w Turcji
Historia Agaty Siudak zaczęła się od krótkiego nagrania opublikowanego w mediach społecznościowych. Zwykły film o promocji w drogerii wywołał lawinę komentarzy dotyczących jej wyglądu. Kobieta przyznała, że początkowo bardzo trudno było jej poradzić sobie z reakcją internautów, szczególnie że od lat zmaga się z zaburzeniami lękowymi. Zamiast jednak wycofać się z internetu, postanowiła otwarcie opowiedzieć o swoim kompleksie.
- Nagrałam ten filmik o jakiejś promocji i stwierdziłam, że po tym jak dostałam nieprzyjemne komentarze, to nie będę przed tym uciekać i nagram film o swoim kompleksie. Bo mój mąż stwierdził, że no może lepiej, żebym usunęła TikToka, jeżeli ja nie potrafię radzić sobie z krytyką, bo po tym filmiku i po tych komentarzach się popłakałam po prostu - mówiła Agata Siudak.
- Choruję na zaburzenia lękowe, więc one mi zabrały dużo z życia i stwierdziłam, że no nie chcę uciekać po prostu, więc nagram ten filmik. I dostałam niesamowity odzew od ludzi, którzy przekonali mnie na zbiórkę, żeby zrobić sobie operację, o której ogólnie marzyłam, tylko zawsze było coś ważniejszego po prostu - dodała.
Lekarz w Turcji odmówił zabiegu. "Nie chciał, żebym była niezadowolona"
Choć zbiórka zakończyła się błyskawicznie, a Agata poleciała do Turcji na wymarzoną operację nosa, na miejscu okazało się, że problem jest znacznie bardziej skomplikowany. Lekarz zauważył stan zapalny skóry i odmówił przeprowadzenia zabiegu do czasu zakończenia leczenia dermatologicznego. Jak podkreślała Agata, postawa chirurga całkowicie zmieniła jej spojrzenie na zabiegi wykonywane w tureckich klinikach.
- Byłam w Turcji, gdzie wcześniej chirurg poprosił mnie, żebym poszła do dermatologa, czy jest wszystko okej z moim nosem. I byłam, dermatolog powiedział, że jest okej, pojechałam do Turcji, okazało się, że okej nie jest. I że coś tam się dzieje, jakiś stan zapalny, trądzik różowaty. Więc musiałam wrócić z powrotem do Polski - relacjonowała Agata Siudak.
- Powiedział, że nie chciałby się tego podjąć, bo nie chciałby, żebym była niezadowolona po prostu. I wysłał mnie jeszcze do dermatologa w Turcji, żebym się na pewno dowiedziała, czy wszystko jest okej. Dermatolog w Turcji powiedział, że muszę brać konkretny lek, natomiast nie przepiszę mi go tam, bo on potrafi spowodować, że depresja może mi wzrosnąć, a chciałaby mieć po prostu nade mną kontrolę ciągłą - wyjaśniła.
Wsparcia Agacie nieustannie udziela także jej mąż Michał Siudak, który od początku pomagał jej radzić sobie z hejtem i emocjami związanymi z internetową popularnością.
- Staram się, żeby psychika się utrzymała w garści. I tak jak początkowo faktycznie, jakikolwiek hejter miał dla niej negatywne działanie, tak teraz mi się wydaje, że po prostu przyzwyczaję się do tego, że jednak to nie powinno mieć wpływu. Że te kilka słów nie mogą zniszczyć całego dnia, bo po prostu się śmieję z każdych kolejnych - podsumował Michał Siudak.
Zobacz także:
- Otyłość to problem, który dotyka również dzieci. "Pójście do lekarza zdjęło z nas poczucie winy"
- 22-letni syn Colina Farrella ciężko chory. "To byłby mój horror"
- Christina Applegate w poruszających słowach o chorobie. Jest przykuta do łóżka